Są jednak tacy, którzy dobrowolnie, bez przymusu czynią jakieś postanowienia, składają deklaracje na piśmie wobec bliskich, lub wymuszają ustne obietnice, aby ci spełnili ich ostateczną wolę. Chcą za życia zadysponować swoimi organami, zdając sobie sprawę, że to może być niezręczne dla swoich wybranych wykonawców jego woli, tym bardziej, jeśli życzenie to jest... makabryczne.
Takim zaufanym człowiekiem dla wybitnie uzdolnionego artysty, jakim był niewątpliwie sam Fryderyk Chopin była jego najstarsza siostra Ludwika Jędrzejewicz.
wg historii spisanej przez redaktora Atlas Obscura - Erica Grudhausera"
(...)Po śmierci słynnego kompozytora w Paryżu jego siostra potajemnie zabrała jego serce z kraju, aby spełnić jego życzenie, aby zostało pochowane w ich ojczyźnie. Pod koniec życia Fryderyk Chopin wyraził makabryczne życzenie, aby jego serce wyjęto z jego zwłok i odesłano do kraju, choć doskonale wiedział, że jego ciało nigdy nie opuści Paryża.
Po jego śmierci najstarsza siostra Chopina, Ludwika Jędrzejewicz,
spełniła jego prośbę, zabierając serce, zanim ciało mogło zostać pochowane, i ukrywając je w słoiku z alkoholem (najpewniej koniakiem) w drodze powrotnej do Polski . Jędrzejewicz ukryła obfity pakunek pod płaszczem, unikając oficerów i agentów, którzy mogliby zadać zbyt wiele pytań o niesiony przez nią fragment ciała. Udało jej się przemycić go do kościoła Świętego Krzyża w Warszawie , gdzie został pochowany pod niewielkim pomnikiem.
Biorąc pod uwagę popularność Chopina w jego rodzinnej Polsce, pomnik jego serca szybko stał się punktem zbornym dumnych nacjonalistów. Podczas II wojny światowej naziści, świadomi wpływu, jaki dziedzictwo kompozytora wywierało na ludzi, ukradli serce (a także zakazali wykonywania jego utworów). Jednak po wojnie je zwrócili. Serce zostało ponownie pochowane w kościele i pozostaje tam do dziś, nietknięte aż do niedawna.
W 2014 roku tajna grupa, podobna do grupy Ocean's 11, złożona z urzędników kościelnych, naukowców i ekspertów medycznych, odkopała serce pod osłona nocy . Choć sytuacja brzmi sugestywnie, grupa w rzeczywistości jedynie sprawdzała pojemnik, w którym znajdowało się serce. Obawiali się, że mógł on pęknąć, co doprowadziłoby do wyschnięcia i rozkładu serca. Wiedząc, jak bardzo Chopin jest wciąż kochany przez Polaków, chcieli po prostu uniknąć publicznego oburzenia związanego z ekshumacją. Chociaż serce Chopina już nie bije, na szczęście nadal jest w doskonałym stanie."
![]() |
| Fryderyk Chopin |
![]() |
| Kościół św.Krzyża w Warszawie |
![]() |
| Kościół św. Krzyża w Warszawie (Krakowskie Przedmieście) |








Ta niebieska czcionka powoduje ból oczu, zwłaszcza, że są po kilku operacjach, ale przeczytałam początek. Nie mam życzeń po śmierci, moje narządy też się nikomu nie przydadzą, chociaż nie miałabym nic przeciwko. Nawet moja krew jest bezużyteczna do ratowania życia. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńJuż zmieniam czcionkę na białą. Właśnie mnie też wczoraj nasunęło sie takie skojarzenie, ale ja mam jaskrę oczu, więc sądziłam, że to tylko moja reakcja. Przepraszam, że naraziłam Cię na dyskomfort. Miłego dnia.
Usuń