
Polak potrafi... chociaż nie wiem, jakiej narodowości jest autor tego pomysłu, o którym piszę.
Ostatnio w kilku miastach Polski powstały kwiaciarnie w eksluzywnych miejscach. Bo pomyślmy, gdzie ich nie ma... w galeriach... na dworcach... w różnych centrach handlowych ...
Jednak, jak do tej pory nie było ich jeszcze... na lodowiskach.
A tu pandemia wyzwoliła wodze wyobraźni, więc dlaczego nie?
Kwiaciarnia bez lodowiska sobie zawsze radziła, ale lodowisko bez kwiaciarni?
Dzięki kwiaciarni na lodowisku właściciele tych obiektów postanowili (mimo obostrzeń rządowych w związku z pandemią) prowadzić działalność rekreacyjną. Zaczęło się w Szczecinie i... poszło dalej po Polsce.
Posypały się mandaty do 30.tys zł nałożone przez sanepid z zaleceniem zamknięcia tego typu działalności, a z czasem, jeśli i to nie poskutkowało, zamknięto lodowiska, czasem przy udziale policji.
Biedne kwiatki... ustawione na środku tafli lodowej, a wokół krążący na łyżwach (chociaż niekoniecznie), niby nic nie podejrzewający, "klienci".
"Aby kupić kwiaty, trzeba było odebrać je samodzielnie ze środka lodowej tafli. Można było to zrobić na przyniesionych ze sobą łyżwach, ale również w zwykłych butach. Przed dokonaniem wyboru można było bardzo dokładnie obejrzeć kwiaty z każdej strony."
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2021-01-11/najpierw-kwiaciarnia-teraz-kursy-lodowisko-walczy-o-przetrwanie/
Gdybym to ja znalazła się na tym lodowisku na łyżwach, to stoisko z kwiatami raczej nie byłoby bezpieczne. Ja, zresztą... też. Jakiegoś "axela" wywinęłabym wprost w wiadra z wodą i kłującymi różami. A rozlana woda na lodzie to już gotowe niebezpieczeństwo dla innych uczestników tej "zabawy". Tak prawdę mówiąc, to ja nawet stać na łyżwach nie potrafię, to i jednej złamanej różyczki nie miałabym szans kupić z takiej kwiaciarni.
Swoją drogą, klientom lodowiska-kwiaciarni było przez kilka dni kolorowo, bo zawsze tylko biel... i biel..., taka zimna monotonia. Myślę, że mimo kwiatów, chyba nie było jednak specjalnie pachnąco i słodko właścicielom obiektów na dłuższą metę. Teraz będą prowadzić kursy
jazdy na łyżwach. Chcą walczyć nadal o przetrwanie .
Na mrozie dobrze trzymają się głogi, czy rajskie jabłuszka.
Uwielbiam te owoce, trwające na "swoim miejscu" jeszcze zimą, szczególnie czerwone, które pięknie skrzą się w drobinkach śniegu.
Ale róże... na środku lodowiska, to jak kwiat do kożucha.
A jednak...
Te mrożone róże najpiękniej wyglądają tylko na gifach i kartkach okolicznościowych, jak ta poniżej) animowana przez Irinę Marininę (MIRA1/ mówiąca o "biciu i śpiewie serca, wrzeniu krwi, ale przede wszystkim o boleści duszy".
W czasie wojny też Polacy umieli przetrwać, bo "lisią chytrość" mamy w genach. Wtedy walczyliśmy z okupantem, a teraz z koronawirusem. Nie jestem pewna, kto jest bardziej przebiegły, bo jak na razie, to mikroskopijne maleństwo nie daje za wygraną.
Zakazane Piosenki - Teraz Jest Wojna - Kto handluje ten żyje
A mówią, że najciemniej pod latarnią.... i chyba to prawda, bo podobna kwiaciarnia na lodowisku działała też w mojej miejscowości na sąsiedniej ulicy, a ja dowiedziałam sie o tym z plotek dopiero dzisiaj, tj. po czasie. Potraktowałam tę plotkę jako fake news. Dlatego zajrzałam do internetu i stąd wiem, że takich inicjatyw gospodarczych było w Polsce więcej. Branża trzyma się, jak widać w kryzysie, razem.
A wracając do mojego poziomu jazdy na łyżwach, to obrazowo porównać go można do umiejętności jeżdżącego psa Pluto, w tym poniżej prezentowanym filmiku.










Oj, tulupy i axele to też nie moja bajka. Pomysłowość Polaków nie zna granic i chyba się nawet nie dziwię, życie nauczyło nas tej kreatywności, więc dlaczego nie?
OdpowiedzUsuńJakie jeszcze uboczne skutki pozostawi koronawirus...
Wyszukujesz niesamowite zdjęcia.
Pozdrawiam.
P.S.
Patrzę na globus i dziwię się plakietce, bo mieszkam pod Warszawą, ale po lewej stronie.:))
Globus nie pochodzi z Polski ☺ . więc mogą być przekłamania, chociaź koleźankę z Mazowsza namierzył dokładnie z właściwą nazwą miejscowości zamieszkania. Jeśli chodzi o zdjęcia to komputer mam zapchany folderami róznorakich obrazów. A ten koronawirus to szkodnik w kaźdej dziedzinie naszego źycia. Ale przecieź nie moźemy się poddawać .
UsuńMyślałam, źe jestem wyjatkiem w łyźwiarstwie. Na nartach teź nie jeźdźę. Pozostaly tylko sanki ale nie bobsleje ☺
Pozdrawiam cieplutko 🏂⛄⛄❄
Czego to ludzie nie wymyślą... :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam zimowo...
Nie wiadomo, jak długo te szare komórki będą do wynajęcia (parafrazując Młynarskiego), bo kiedys przestana pomysły płynąć ciurkirm , a te mozliwosci zostana wyczerpane. Pozostanie pytanie: w co sie bawić z koronawirusem?
UsuńDziękuję za pozdrowienia, miłego dnia, Polu :)
W Szczecinie takie rzeczy. Nawet bym się nie spodziewała szczerze mówiąc, że kogoś w tym mieście na coś takiego stać. Nie byłam, ale podziwiam kreatywność. Polak potrafi. Skończyło się karą i zepsutą maszyną do lodu, ale gość chyba złożył odwołanie od tej kary i zamierzał dalej sprzedawać kwiaty na tafli jeziora. Róże w ciekłym azocie są zachwycające jqk dla mnie. Na łyżwach też nie potrafię jeździć, a na takich do hokeja to sobie kolano wykręciłam i już więcej nie próbowałam.
OdpowiedzUsuńMała przedsiębiorczość zaczyna się buntować. Dzisiejsze zapowiedzi w poznańskiem przewidują tzw ich "pospolite ruszenie" bez obawy przed karami sanepidowskimi i wymyślają już nowe kruczki, przynajmniej w barach i restauracjach. Stoliki już są przeznaczane w lokalach dla osób chcących pracować komputerem poza domem ( a kto zabroni pracy tylko na komórce?) Przy okazji lokal przygotowuje posiłek "na wynos". Klient wypełnia przed wejściem oświadczenie, że jest "czysty" a wyjdzie ... z koronawirusem.
Usuń