Co oznacza : Hakuna Matata?
"(...)aby można opowiadać, sens ukazać.
Lepiej tego wcale nie odkładać,
raczej biegu pomysłowi temu nadać(...)
W bieżącym roku nasi turyści, Polacy, jak zresztą i inni biali, zakończyli turystykę w Zanzibarze pod koniec minionego roku ze względu na koronawirusa. A był to trzeci kierunek wyjazdów turystycznych (poza Egiptem i Turcją).
No cóż... urwało się...
Ale... Hakuna Matata...
Zaszczepić się ... i cierpliwości.
Na razie pozostały zdjęcia i reportaże celebrytów z pobytu na Zanzibarze jeszcze w grudniu ub r. i nie tylko ich. Nie będę im reklamy robić, ale nie sądźcie, że im zazdroszczę.
Jeśli jeszcze nie zdążyli niektórzy tam wyjechać, a mieszkający tam Polacy założyć hoteli, to zawsze można puścić sobie "Króla lwa"
lub ostatecznie wysłuchać piosenki "Na plażach w Zanzibarze" ze znakomitymi bohaterami wideoklipu.
Tekst: Leszek A. Moczulski
Kompozytor: Jan Kanty Pawluśkiewicz
Europy wiemy jaki powab,
człowiek jeśli chce coś więcej to jest Nomad.
Bo tak mu się podoba własna dusza,
ale także lecz z umiarem własna soma.
Trzeba uciec, albo to wybadać,
aby można opowiadać, sens ukazać.
Lepiej tego wcale nie odkładać,
raczej biegu pomysłowi temu nadać.
Bo na plażach Zanzibaru, kiedy nadmiar wód,
taki nadmiar wód obszaru dla chwil paru.
Gdzie powietrza woń nektaru, a nie baru,
ach, na plażach, być na plażach Zanzibaru.
Zakopane, czy też może Kraków,
świat jest pełen tajemniczych, dziwnych znaków.
Bardzo dużo cnego w nim przykładu
- dużo ładu i pouczeń i dyktatu.
Trzeba uciec, albo to wybadać,
aby potem opowiadać, szyku zadać.
Europy wiemy jaki powab,
ale czemu nie ma dobry być i Nomad?
Bo na plażach Zanzibaru, kiedy nadmiar wód,
taki nadmiar wód obszaru dla chwil paru.
Gdzie powietrza woń nektaru, a nie baru,
ach, na plażach, być na plażach Zanzibaru.
Bo na plażach Zanzibaru, kiedy nadmiar wód,
taki nadmiar wód obszaru dla chwil paru.
Gdzie powietrza woń nektaru, a nie baru,
ach, na plażach, być na plażach Zanzibaru.
Człowiek całe życie przeżyć może.
Znać przestworza i bezdroża nie najgorzej.
A przygoda wnosi, daje, stwarza,
wabi urok, magnetyczna woła plaża.
Bo na plażach Zanzibaru, kiedy nadmiar wód,
taki nadmiar wód obszaru dla chwil paru.
Gdzie powietrza woń nektaru, a nie baru,
ach, na plażach, być na plażach Zanzibaru.

Król Lew to bajka mojego dzieciństwa. Uwielbiam ją do dziś. Hakuna matata brzmi pozytywnie. A Zanzibar... To odległe miejsce i cóż, jaka ktoś może i chce to niech leci.
OdpowiedzUsuńPamiętam te czasy króla lwa. Okładki zeszytów, kalendarzyki i inne gadżety szkolne córek musiały mieć przynajmniej małe lwiątko. Bardzo sympatyczna bajka.
UsuńZanzibaru nie odwiedzę, nawet po pandemii. Cieszyć będę się Polską i zdrowiem, jeśli Bóg da :)
Lubię "Króla lwa" świetne teksty i piosenki. Jednak co do wielkich kurortów - kompletnie mnie pociągają. Męczę się tam i nie odpoczywam. Czasami przeczytam książkę w której akcja toczy się w jakimś egzotycznym świecie, to chciałabym wtedy tam się znaleźć, by poczuć klimat czytanej fabuły. Balsamem na moją duszę są lasy z naszego umiarkowanego klimatu, miejsca z dala od miast i tras turystycznych, gdzie mogę w pidżamie wyjść na werandę i wypić poranną kawę, nie obawiając się, że ktoś zwróci mi uwagę, bo mój strój poranny rani jego uczucia. Dobrego dnia Tereniu :)
OdpowiedzUsuńDziękuję, Gracjano :)
UsuńJeśli szuka się wyciszenia, bo tylko wtedy można odpocząć, to miejsca w kurortach i innych zaludnionych turystami są rzeczywiście złym wyborem.
Ja nawet w domu mam zasłoniętą werandę, abym swobodnie o każdej porze czuła się nieskrępowana cudzym spojrzeniem w nieodpowiednm momencie.
Pozdrawiam cieplutko :)