Ten post pisałam w I wersjii w 2016 roku. To były inne święta. Zupełnie inne. I daaawno, bo jeszcze w "erze przed koronawirusem". Nasze stoły świąteczne uginały się pod ciężarem wszelakiego jadła.
Dzisiaj obfitość stołu zależy od tego, czy zrobiliśmy w ogóle jakieś zapasy, ale i po co, skoro nie możemy do niego zasiąść rodzinnie.
Na daczy wspólnie też się nie spotkamy, jak w poprzednich latach... jak izolacja, to tylko wspomnienia .
Na daczy wspólnie też się nie spotkamy, jak w poprzednich latach... jak izolacja, to tylko wspomnienia .
![]() |
| Animacja: Irina Marinina/MIRA1/ |
To może chociaż powspominamy, jak to onegdaj bywało.
A pisałam w tym 2016 roku tak:
Może tym razem pomyślmy o duchu, chociaż i nie zapominajmy o ciele, tym bardziej, że może ono sprawić nam psikusa .
Proszę liczyć kalorie z rozwagą :-)
Zamiast zgubić 2 kilo w 3 dni, skutek może być odwrotny. I wcale to nie oznacza 3 kilo w 2 dni. Tu chodzi o zupełnie inny efekt.
Ludwik Jerzy Kern
2 kilo w 3 dni
Widzę wyraźnie,
Jak Wernyhora:
Oto znów TYCIA nadchodzi pora!
Przeciętny Polak w owe 3 dnie
Nic tylko je i je.
Potem go duszność męczy i kolka
Razem z nim jęczy
Przeciętna Polka.
Lecz nim tak jęczeć zaczną pospołu,
Siadają sobie ślicznie do stołu,
Inaugurując SMAKOWY RAJ
Konsumowaniem świątecznych jaj
Potem szyneczka,
Schabik,
Wędzonka,
Biała kiełbasa,
Tatar,
Golonka,
A gdy obrzydną im już zakąski,
Zaraz dostają kawałek gąski,
Frytki,
Czerwonej ciut-ciut kapusty
I barszcz na szynce pieprzny i tłusty,
Do tego chlebek
Masło,
I sól,
A w międzyczasie
Gul,
Gul,
Gul,
Gul.
Wreszcie makowiec,
Placek,
Mazurek,
Sernik,
Rolada,
Kilka ptifurek,
Dwie kawy, gorzkie
Kompotu łyk,
Do tego znowu
Cyk,
Cyk,
Cyk,
Cyk.
Trzy razy dziennie tak przez 3 dni
I...
Nikt nie pozna nas.
Hi, hi, hi


Dlatego zakupiłam głównie owoce i warzywa, ale tort urodzinowy męża i tak nas podtuczy...trudno!
OdpowiedzUsuńTorcik mnie też kusi, ale odbiję to jeszcze sobie...jeśli będzie okazja :)))
UsuńJeszcze w maju tego samego dnia mam urodziny córek, ale to nie bliźniaki. Różnica wieku 3 lat. Taki miałam traf! Podobno nie na próżno studiowałam statystykę i planowanie hi, hi, hi :)))
W każde święta nastawiona byłam zawsze na ewakuację. Próżno mnie było wzywać choćby przez telefon, bo i ten zostawał w domu. Tak już mam, że jak wolne, to ja w drogę. :)
OdpowiedzUsuńTego roku będzie zupełnie inaczej, bo profilaktycznie postanowiliśmy nigdzie się nie ruszać i zostać w domu. Tubylcy na pewno wylezą, więc my poczekamy te kilka dni aż się na powrót schowają. ;)
Z kilogramami problemów nie mam, bo się nie obżeram. ;)
A jak możesz ją mieć, skoro jesteś ciąglę " na nogach" w górach :)
UsuńRaz w tygodniu jestem w górach jeżeli pogoda pozwoli i raczej telefon mam ze sobą na wszelki wypadek. Ale wspominam tu Polskę, dawniej kiedy nie po górach a po różnych lasach się szwendałam. :)
UsuńDzisiaj po lasach już byś się nie szwendała. Wszyscy siedzimy w chałupkach na d...kach :)
UsuńZgadza się, siedziałabym pewnie z nosem w książkach albo w internecie. ;)
Usuń