- filozoficznie, kiedy szukamy Boga
- z tęsknoty, po śmierci bliskiej osoby
- po rozstaniu z ukochanym/ukochaną
Sama też dzisiaj to pytanie stawiam.
Sama też dzisiaj to pytanie stawiam.
Znalazłam sposób na nietypowe zilustrowanie tematu, zamieszczając klip z tekstem i pieśnią jednocześnie.
Uprzedzam. To nostalgiczny utwór. Chyba nie dla tych ze świeżą raną po stracie.
Wiem, są rany, chociaż nie świeże, a bolą jednakowo mocno do końca życia.

Smutny temat, którego nie da się uniknąć. Serdeczności!
OdpowiedzUsuńDziękuję za serdeczności, wzajemnie, Henryku. Masz rację, jeśli kogoś bezpośrednio nie dotyka taki temat, to zna go chociażby dzięki empatii.
UsuńTereso, dopiero dzisiaj miałam odwagę odsłuchać utwór...
OdpowiedzUsuńSiedzę i ryczę... Minęły dwa lata, jak moja Ania odeszła a ból jest taki sam... A może i większy...
Często zastanawiam się, patrząc na portret ślubny Ani i Zięcia, co Córka czuła, wiedząc przecież, ( w drugim rzucie choroby), że odchodzi, że każdego dnia jest bliżej... Nie potrafię nawet wymówić tego słowa...
A Zięć ? Też wiedział od początku, że nie ma żadnej szansy, że Ania z tego wyjdzie...
Tak bardzo się kochali, chcieli mieć normalne życie, wychować dzieci, zestarzeć się razem...
Dlaczego tak nie mogło być??? Robiliśmy wszystko, opiekowaliśmy się Anią, szukaliśmy różnych rozwiązań, modliłam się... Nic nie pomogło.
Ania odeszła na zawsze...
A moje serce - matki zostało rozdarte i tak już zostanie.:(
Blog to tylko odskocznia... Moje życie już nigdy nie będzie takie same
Wybacz mi ten smutny komentarz, ale tak czuję... i cierpię każdego dnia...
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Basiu, tak bardzo chcę przytulić Cię do serca. To niewyobrażalna udręka serca dla matki i wszystkich bliskich.Ja wczoraj odkryłam ten utwór po przeczytaniu Twojego komentarza sprzed kilku dni. Tez wczoraj ryczałam, ale tuliłam w tym czasie młodą mamę, którą też wzruszył ten utwór w aktualnej żałobie. Obie miałyśmy czas na wypłakanie się. Ale to złudne, że można żal z siebie wypłakać i będzie lepiej. Dobrze już nie będzie nigdy. Pisałam więc z myślą o Tobie, o sobie i o mojej córce. Ale cierpią też ojcowie, małżonkowie, rodzeństwo. Mały dżentelmenik powiedział w trudnej chwili, powiadomoiony o smutnym fakcie. "To nie fair, dzieci małe nie umierają."
UsuńNie da się wypłakać żalu, tęsknoty...
UsuńWylałam ocean łez. Nigdy nie pogodzę się, że Ani nie ma...
I tak jak piszesz, nigdy już nie będzie tak samo :(
Dziękuję za empatię...
Strata najbliższej osoby nigdy nie przestanie boleć, czas może tylko lekko zabliźnić ranę:(
OdpowiedzUsuńOczywiście. Najlepiej o tym wiedzą ci, którzy takiej straty doznali. Pozdrawiam :-)
Usuń