Po dietetycznym śniadanku w towarzystwie żony masz zamiar zostawić ją samą i
zaszyć się gdzieś, by wreszcie się zrelaksować. Nie chcesz już słuchać wciąż tych samych rozpraw na temat przepisów kulinarnych i braku motywacji do "uzyskania płaskiego brzucha". Przy twoim obżarstwie marzyć o płaskim brzuchu? Można się uśmiać!
Lepiej znajdź jakiś cichy zakątek
i ochroń wysepkę czasu dla siebie.
Ależ skąd? Nie ma takiej opcji!
Ależ skąd? Nie ma takiej opcji!
Kot też domaga się relaksu, nie tylko ty.
No cóż, trochę zostałeś przeczołgany. Nie wiem, czy to czynny relaks czy bierny, ale możesz jeszcze nadrobić straty i uczynić to, co sam sobie zaprogramowałeś rano.
A chyba poranek nie był wydajny.
A chyba poranek nie był wydajny.
Niby człowiek trochę sobie poćwiczył, ale i pot należałoby gdzieś zmyć. A tu, na placu sportowym, nie ma szans.
Całe szczęście, że niektórzy mają baseny sportowe w pobliżu, na termach.
Dobrze, że sąsiadka zablokowała żonę w domu. Nie byłaby zadowolona tym, co ci zwraca uwagę na basenie, a raczej - kto.
Co za ciało! Przy niej czujesz się jak grubas. Nawet trudno, aby zwróciła uwagę na twoje niezgrabne wdzięki. Ale musisz się jakoś zaprezentować. Cóż gruby, ale jaki zwinny!
Wszystko byłoby w porządku, tylko z tą odwaga skoku do basenu sportowego... tak bez rozgrzewki?
Już od razu wyobrażasz sobie, co byłoby, gdyby żonie ktoś doniósł, w jakim towarzystwie się obracasz.
Chcesz zadzwonić do domu, aby żoneczka obiad ci podgrzała, bo konia z kopytami ochotę masz zjeść. Coż to?
Nie ma zasięgu?
Już ktoś doniósł żonie o pięknej kobiecie na basenie?
Nie ma zasięgu?
Już ktoś doniósł żonie o pięknej kobiecie na basenie?
A to dobrze. Nie będziesz się prosił. Sam sobie urządzisz obiadek na mieście.
Przynajmniej nikt w domu nie będzie ci cholesterolu wypominał.
Przynajmniej nikt w domu nie będzie ci cholesterolu wypominał.
Na deserek szkoda czasu. W swoim ogrodzie masz piękne jabłka. Kuszą przechodniów, ale do tej pory spoko. Wiszą sobie bezpiecznie na okazałym drzewku. Będzie z nich w tym roku szarlotka na całą zimę. Z lodami na gorąco. No i truneczek. Oj, rozmarzyłeś się.
Ale pożegnaj się z szarlotką na gorąco, bo wystarczy ci wspomnienie z basenu i już się rozgrzejesz.
Wcale ci nie obiecuję, że przy tak zróżnicowanym relaksie nie odezwie się ze zdwojoną siłą „zgiełk wewnętrzny”: pojawią się natychmiast myśli o rzeczach niecierpiących zwłoki i sprawach, które cię niepokoją.
Szkoda tylko, że... Marylin nie ma. Nie tylko ty za nią tęsknisz. Tyle lat minęło, a ona wciąż w pamięci. Rozmarzyłeś się?
Nie, tego nie mogę ci zrobić. Dam ci jeszcze popatrzeć na aktoreczkę, żebyś miał się z czego spowiadać.
Zaraz zaraz, to ja z jednego ze swoich zawodów- nauczyciela muzyki, ( ekonomistę zostawmy na razie w spokoju) nie mogę zapomnieć o relaksowaniu się muzyką.
" ... Ciągła pogoń za pieniędzmi daje się nam we znaki, a jedyną rozrywką
jest fotel lub kanapa po pracy. Czy ona nas odpręży?
Pewnie tak myślimy,
jednak bardziej przyjazne dla naszego organizmu byłoby wyjście na
koncert z muzyką relaksacyjną, aby choć raz poczuć stan, w którym pewnie
dawno nie byliście. Organizatorzy nie robią tego tylko dla siebie. Ich
głównym celem jest pokazanie szerszej publiczności, że odpoczynek, to
nie cichy kąt we własnym mieszkaniu. Można wychodzić do ludzi, by
wspólnie czerpać siłę i niesamowitą energię wsłuchując się w dźwięki
instrumentów, jakie od lat uznawane są za relaksujące. Wystarczy jeden
koncert, by nawet najbardziej zagorzały przeciwnik takiej muzyki
zrozumiał jej przeznaczenie. Nasz mózg wręcz uwielbia tego rodzaju
wysokie dźwięki chociaż my jeszcze o tym nie wiemy. Myślimy, że relaks,
to święty spokój i bardzo się mylimy. Koncert, na którym poddajemy się
muzyce relaksacyjnej należy do jednych z tych, jakie odbywają się na
całym
świecie..."
Źródło: dobramuzykadosnu.wordpress.com
Jeśli nie lubisz chodzić na koncerty, a masz w domu instrument, to sam sobie pograj.
Tylko spokojnie...nie stresuj się ... to ma być relaks.Źródło: dobramuzykadosnu.wordpress.com
Jeśli nie lubisz chodzić na koncerty, a masz w domu instrument, to sam sobie pograj.
Zapomniałeś, jak to idzie?
Nie martw się, ja też nie grałam na skrzypcach od bardzo bardzo dawna. Moje skrzypce najpierw pozbawiłam strun, później smyczka, aby nikt z moich gości nie próbował wymusić na mnie koncertu.












Rozbawiłaś mnie .Tyle propozycji relaksu. Świetnie dobrane ilustracje.
OdpowiedzUsuńAle gdzież ten spokój w cieniu jabłoni.Ja umyłam okna dla relaksu.Przeczytałam,też Twój post o pikniku.Pozdrawiam.
Ten relaks z mycia okien jeszcze przede mną :-)
UsuńSkoro mężuś lubi relaks z ładnym kociakiem na kolankach, można mu śmiało zrobić takowy, czyli usiąść mu na kolankach, niech sobie głaszcze do woli. Do tego puścić mu koncert relaksujący, zamknie oczy i głaszcząc kotka, niech sobie marzy o M. Monroe. Co to komu szkodzi, skoro wilk syty i owca cała. Mam nadzieję, że nikt się nie zgorszy. Pozdrawiam wesoło. Pa.
UsuńAle ta jego żonka trochę waży :-)
UsuńUdane śniadanko zależy od tego, kto nam przy nim towarzyszy :) Podobnie jest z relaksem, nie zawsze i nie wszystko można uznać za udane. Załączone ilustracje do Tekstu, są tego dowodem. Fajnie, dzięki za uśmiech na niedzielny poranek :) Pozdrawiam Cię Tereniu :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Estero za pozdrowienia i miły komentarz. Mam nadzieję, że radość niedzieli udziela się również Tobie :-)
UsuńŚniadanko jest ważne, niezależnie od towarzystwa :) Tak samo odpoczynek, bez względu na osobę i jej wiek z tym by był to rzeczywiście miły odpoczynek a nie tak jak przedstawiają powyższe ilustracje, co prawda z humorem ale bardzo współczuję temu kto chciał odpocząć ale niestety nie odpoczął z wielu podanych przez Ciebie w humorystyczny sposób, bo nie wszystkie sposoby odpoczynku są pozytywne gdyż co niektóre jak widać są bardzo nie miłe i męczące i szczerze przyznam, że nie chciałabym tak wypoczywać za nic na świecie, a co do małżeńskich odpoczynków to także bywają one rożne bo wszystko zależy od życiowej wzajemności, która nie zawsze jest odwzajemniana. Niestety taka jest prawda, choć nie każdy do niej się przyznaje i skrzętnie ją ukrywa ale i tak wiadomo o co chodzi, takie jest nie życie ale sami ludzie. W niezwykle ciekawy sposób przedstawiasz to wszystko co wiąże się z powagą życia - nadając temu wszystkiemu stosownego do zdarzeń humoru. Podziwiam Twoje pióro i to co w swoim Duchu i Sercu nosisz a także w jaki sposób się z nami dzielisz, a więc dziękuje Ci Droga Tereniu za każdą doskonałą dawkę humoru kiedy Cię czytam :) Moc serdeczności dla Ciebie na każdy czas i dzień nowego tygodnia oraz na dzisiejszy dzień, życząc Ci samych radosnych i pogodnych chwil i miłych przeżyć z Wnusiem :) no i też z Mężem, a także z nami tu na Twoim wspaniałym Blogu
OdpowiedzUsuńDziękuję, Halinko, za serdeczny wpis. A właśnie zastanawiałam się, czy nie dać już sobie i Czytelnikom spokoju z tymi moimi "wygłupami". Mam swoje latka i powinnam się ustatkować. Jednak, jeśli trochę rozbawiam Cię, to może jeszcze odpuszczę tym moim zamiarom. Pozdrawiam serdecznie :-)
OdpowiedzUsuń