Translate

poniedziałek, 4 maja 2026

RUDA OKUPACJA I BIAŁY DESANT

Jewgenij Monachow

   Miało być profesjonalnie. Reportaż z krwi i kości, fakty, daty, zero lania wody - przygotowany temat... "Matury na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia"

  Otwieram laptopa, gotowa do boju, a tu nagle... blokada. Nie systemowa, a estetyczna. Z ekranu gapi się na mnie ta dziewczyna Monachowa i robi to z taką miną, że od razu poczułam się, jakbym przyszła na bal w kaloszach.
  — I co, blogerko — zdaje się pytać, leniwie poprawiając ten swój żółty szal. — Chciałaś wstawiać jakieś  nudne tabelki? Może byś tak napisała o czymś, co ma duszę, a nie tylko procesor?

   Próbuję ją zminimalizować do paska zadań, ale siedzi z tymi skrzyżowanymi ramionami jak pani inspektor z Sanepidu – niby milczy, ale już czujesz, że mandat za brak natchnienia wisi w powietrzu. Ja jej o konkretach, ona mi o miedzianej melancholii. Starcie tytanów. Atmosfera gęstnieje, niemal czuję zapach starej pracowni malarskiej...

   I wtedy nastąpił desant. Biały, puszysty i absolutnie pozbawiony szacunku dla Sztuki przez wielkie „S”.

     Toffi. 
    Moja maltańska siła natury wpadła do pokoju jak śnieżna kometa. W pyszczku niosła swoją ulubioną zabawkę, która wydaje dźwięki godne zarzynanej syreny okrętowej.
   — Piiiip! Piiiip! — oznajmiła Toffi, lądując centralnie na moich stopach.

   Spojrzałam na ekran. Ruda z obrazu ani drgnęła, ale przysięgam – przez ułamek sekundy widziałam w jej oczach cień paniki. No bo jak tu zachować egzystencjalny dystans, kiedy pod nogami wiruje biała kulka waty domagająca się natychmiastowego rzutu „piszczałką”?

   — Widzisz to? — szepnęłam do matrycy. — To jest życie, Mała. Ty masz miedziane włosy i mądry wzrok, ale ona ma białe loki i temperament pirata na urlopie.

   Toffi, niewiele myśląc, uznała, że moja dyskusja z laptopem to idealny moment na negocjacje i położyła zabawkę tuż przed nosem portretowanej damy. Reportaż legł w gruzach. Sentyment uciekł przez uchylone okno. I wiecie co? Toffi ma rację. Można kontemplować Monachowa i udawać wielką literatkę, ale koniec końców i tak wygrywa ten, kto ma najbardziej mokry nos i najgłośniejszą piszczałkę.

   A jak to wygląda u Was?

   Co widzicie w oczach tej rudej – ironię, czy może zazdrość, że nie ma takiego maltańczyka jak Toffi?
 Czy Wasze pupile też mają taki talent do sprowadzania Was na ziemię w momentach „wielkiego natchnienia”?

Moi drodzy - ten obraz posłużył mi również do stworzenia posta o zupełnie innym charakterze, który możecie znależć na blogu "Oko na obraz - interpretacje." 

<>><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz