![]() |
Patrząc na ten obraz ( pobrany z Pinterest) - słyszę cichą, trochę zmęczoną melodię akordeonu…W małym paryskim mieszkaniu na poddaszu, na starym drewnianym krześle spoczywała guzikowa harmonia. Obok stały znoszone buty, a na ścianie wisiał czarny kapelusz z czerwonym makiem. Wszystko wyglądało tak, jakby właściciel wyszedł tylko na chwilę.
Mathieu wszedł powoli do pokoju. Serce mu się ścisnęło.
Kilka tygodni wcześniej Gerard przestał przychodzić do ogródka jego kawiarni. Mathieu myślał, że stary przyjaciel znalazł sobie inne miejsce w cieniu. Ale gdy minął tydzień, a potem drugi, zaniepokoił się na dobre.– Gerard… gdzie ty się podziewasz, stary uparciuchu? – mruknął pod nosem.
Od dozorcy dowiedział się prawdy. Gerard trafił do domu pomocy społecznej. Mathieu nie czekał ani dnia. Zabrał harmonię, kapelusz i buty, załatwił w merostwie wszystkie formalności i pojechał po przyjaciela.
Gdy wszedł do sali, Gerard siedział przy oknie, wychudzony i przygarbiony.
– Mathieu…? – w głosie starszego mężczyzny zabrzmiało niedowierzanie.– A kto inny by przyszedł po takiego marudera? – uśmiechnął się Mathieu, siadając obok. – Zostawiłeś mi na krześle całą swoją przeszłość. Harmonię, buty i ten idiotyczny kapelusz z makiem.
Gerard spojrzał na instrument, który Mathieu postawił obok niego.– Myślałem, że już po mnie… – powiedział cicho. – Że nikt nie będzie szukał starego grajka.
Mathieu położył dłoń na ramieniu przyjaciela.– Pamiętasz, jak w ’58 wyciągnąłem cię z rynsztoka? Miałeś trzynaście lat i byłeś wściekle uparty. Potem kupiłeś na pchlim targu tę harmonię i grałeś tak pięknie, że ludzie płakali. Założyłeś zespół, graliście w barach… A potem los dał ci w kość. Ale ja nigdy nie zapomniałem, że to ty mnie kiedyś pilnowałeś, kiedy byłem mały. Teraz moja kolej.
pogłaskał miechy akordeonu drżącą dłonią.– Jeszcze potrafię zagrać „La Vie en Rose”… – szepnął.– To zagraj – powiedział Mathieu miękko. – A potem zbieramy twoje rzeczy. Zabieram cię do domu.– Do domu? – oczy Gerarda zaszkliły się.– Tak. Do domu. Pod mój wielki parasol w ogródku. I już nigdy nie będziesz sam.
Gerard uśmiechnął się po raz pierwszy od dawna.– Wiedziałem, że z ciebie będzie dobry człowiek… nawet jak byłeś tym małym gówniarzem, co mi podkradał harmonię na naukę.
Obaj roześmiali się cicho, a w małym pokoju na chwilę znów zawisła melodia dawnych lat.
„La Vie en Rose”
A teraz obejrzyjcie jak wygląda futurystyczny akordeon i nowoczesna aranżacja utworu
„La Vie en Rose”
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z lenistwem veny. tutaj

Bardzo wzruszająca miniatura:-)
OdpowiedzUsuńTrudny instrument, podziwiam kunszt muzyków!
Mój wujek grywał na akordeonie, jako dziecko nie doceniałam...
Tak, masz rację, ta miniaturka wzrusza, więc musiałam jej dać życie . Moim pierwszym wyborem wśród instrumentów miał być właśnie akordeon. Wystawiony na sprzedaż w sklepie ..sic!... tzw. "żelaznym", powodował, że wierciłam rodzicom o niego dziurę w brzuchach. Ponieważ byłam wtedy mikrusem 9. letnim, rodzice stwierdzili, ze to za ciężki (fizycznie) instrument i zaczęłam grać na... mandolinie. I tak pozostałam przy różnego rodzaju instrumentach strunowych. Pozdrawiam :)
Usuń