Dzisiaj jechałam na wizytę okulistyczną. Zawsze to dla mnie mały stres, więc żeby go rozładować, budowałam sobie w głowie historyjki.
Przejeżdżając przez zatłoczone ulice, patrzyłam na ludzi, którzy naprawdę poczuli wiosnę – młodzi w krótkich rękawkach, uśmiechnięci, beztroscy. Ja w aucie oczywiście bez kurtki, ale na te kilka metrów między parkingiem a kliniką zabezpieczyłam się „odpowiednim pokryciem”. Bo ostrożność przede wszystkim.
I nagle widzę: idzie młody chłopak, niedużego wzrostu, z pokrowcem instrumentu na plecach. Wygląda zupełnie normalnie. Cool. Artysta w drodze na próbę.
A moja wyobraźnia od razu dostaje skrzydeł…Widzę siebie – kobietę w podeszłym wieku – jak dźwigam na plecach pokrowiec ze skrzypcami. Albo, nie daj Boże, sztalugi z podobraziem.
I od razu słyszę w głowie komentarz tego chłopaka:
„Oho, dokąd ta babina się wybiera? Chyba na mszę pogrzebową swojej rówieśniczki… zagra ‘Adagio’ Samuela Barbera. Albo jeszcze lepiej – Albinoniego na smyczki. Klasyka.”
A gdyby tak sztalugi?
To już byłby prawdziwy wysiłek.
„Patrzcie, babcia ciągnie ciężar ponad swoje siły. Zaraz ktoś jej pomoże, myśląc, że to jakaś heroiczna akcja. Albo uzna, że idzie na zajęcia ‘Kredkami do nieba’ w Domu Kultury dla seniorów. Bo w pełni sprawnym w tym wieku to już raczej na 100% nie można być…”
Na szczęście budynek kliniki pojawił się na horyzoncie.
Szybko przywołałam wyobraźnię do porządku:
„Ostrożnie, ostrożnie… zaraz mnie podłączą do Holtera cisnieniowego, a ja tu ciśnienie winduję własną głupotą!”
Moral dzisiejszego poranka?
Młody z instrumentem na plecach = artysta.
Stara z tym samym = albo idzie grać na pogrzebie, albo malować kredkami do nieba.
Średnia jest bezlitosna.
A ja?
Ja tylko uśmiecham się pod nosem i obiecuję sobie: następnym razem biorę tylko torebkę.
I może jeszcze jeden lekki szal.
Chyba już zamknę laptopa, przeciez seniorka nie może sie przepracowywać, a Toffi wzywa na spacer.
<><><><><><>
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz