Śniło mi się, że siedzę w fotelu wygodnie,
A mistrz nade mną staje – wyglądał dość godnie.
Lecz fryzjer to niezwykły! Ma rąk całe mrowie,
Dziesięć par nożyczek lśni mu tuż przy głowie!
Pięćdziesiąt palców w szalonym wigorze,
Tnie moje blond włosy, jak tylko chcieć może.
Niczym w orkiestrze, pod batutą mistrza,
Melodia cięcia staje się coraz czystsza.
Fortissimo strzyże, pianissimo cieniuje,
A ja w tym fotelu jak w niebie się czuję.
Myślę rozmarzona: „Toż to cud artysta!
Wirtuoz grzebienia, postać nieoczywista!”.
Wielki finał, akord, niski ukłon sprawia,
W mojej biednej głowie huczy burza braw i brawa!
Budzę się z uśmiechem, pędzę do lustra w te pędy,
By ujrzeć te cięcia, te modne zakręty...
I nagle przystaję! Patrzę osłupiała:
Głowa jak kolano – gładka, lśniąca cała!
Na zero strzyżona! A obok, na szafce,
Peruka się śmieje w swej nowej zabawce.
„Co jest, koleżanko? – pyta mnie złośliwie. –
Sezon ogórkowy zaczął się prawdziwie?”.
Lecz ja nie płakałam! Śmiech mnie tylko bierze:
„Trudno! Jutro odrosną, mówię wam to szczerze!
Albo za tydzień... albo jeszcze później,
Kupię czapkę z daszkiem, będę żyć luźniej!
Będę udawać, że to moda śmiała,
By każda fryzjerka ze strachu drżała!”.
I wtedy się budzę... tak całkiem, na dobre.
Myśli mam wciąż jeszcze sennie-niezasobne...
Dotykam swej głowy, sprawdzam każdy splot,
I już mi do lustra nieśpieszny jest lot...
autor: Teresa Czajkowska
...................
Morał na wesoło:
Gdy fryzjer ma za dużo rąk,
a Ty za dużo wiary w jego talent –
lepiej spać w czapce nocnej.
Bo włosy odrosną…
a dobry humor – na pewno!
<><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

Świetny wierszyk, podziwiam poczucie humoru.
OdpowiedzUsuńOj, bywało, że po wizycie u fryzjera 3 dni nie wychodziłam z domu lub sama robiłam poprawki...
Dziekuję, Jotko. Mnie zdarzyło sie, że w młodości , jeszcze przed rozpoczęciem właściwych studiów, juz jako absolwentka studium muzycznego dla nauczycieli jeden raz przemalowałam wlosy na kasztan. Powrót do koloru blond był drogą przez mękę. Podejść bylo kilka ale musiałam przejść nawet przez orange, a takich wlosów sie nie nosiło wówczas. Przesiedzieć w domu czasu przepoczwarzania się nie dało. Nauczycielka musiała być bez przerwy na służbie. Uczyłam wtedy m.in plastyki, muzyki, prowadziłam chór itp. Wyobraź sobie , jaką żywą galerię mieli uczniowie i rada pedagogiczna przez miesiąc. kolejnych faz tez nie dało sie przyspieszać. Oj, mam ja w swoim życiorysie materiałów na humorystyczne posty bez liku, Prawda? Pozdrawiam
Usuń