Translate

piątek, 24 kwietnia 2026

PRZEGLĄD TECHNICZNY I... NIETĘGA MINA TOFFI

Moi Drodzy!

Jak ja się  cieszę , że dzisiaj wyśpię się bez kabelków , monitorków i innych kontrolek ze świecącymi na czerwono diodami. Jutro rankiem powinnam obudzić się, wesolutka jak szczygiełek, a gdyby nie, to zawsze powód do radości się w końcu znajdzie. Póki nie nadejdzie, radzę poleżeć cierpliwie i poczekać...


    Skąd ta radośc? 
Wróciłam! 
Cała, zdrowa i z „atestem” ważnym do września. Holter, który miał mnie stresować, okazał się tylko niegroźnym pasażerem na moich plecach. Ciśnienie uregulowane – zarówno to w żyłach, jak i to w oczach. 
   Jak to mówi mój mąż: przegląd zrobiony, można ruszać w dalszą drogę!

   Ale najciekawsze wydarzyło się po powrocie. Mój mąż postanowił przeprowadzić z Toffi poważną damsko-męską rozmowę. Słyszałam to z przedpokoju...

– Toffi, ciesz się, Pani zdrowa! – zaczął, ale zaraz dodał z tym swoim błyskiem w oku: – Ale miej się na baczności, bo wzrok ma teraz jak brzytwa. Nic jej nie umknie!


   I zaczął wyliczać biednemu psu wszystkie jego „grzeszki”, o których myślał, że nikt nie widzi:
- ten schabowy, który „sam” zniknął z talerza, gdy poszłam do kuchni po dokładkę,
- te kości z żeberek, które mąż mu ukradkiem (sic!) rzucał pod stół,
- i ten nos, który tak sprawnie otwiera szafkę z koszem na śmieci i robi przegląd na środku kuchni......

   Toffi patrzyła na niego swoimi wielkimi, czarnymi oczami, jakby chciała powiedzieć: 

  „No tak, Pani widziała, a Ty teraz sypiesz, wspólniku?!”.

    Mąż nastraszył ją nawet, że jej rasa też może mieć problemy ze wzrokiem i wtedy „zrozumie Panią”. Ale Toffi na razie najbardziej martwi się jednym – zamkniętymi drzwiami tarasowymi. Bo co z tego, że wzrok dobry i Pani widzi kota sąsiadów pod siatką, skoro zanim dojdzie do klamki, to „mleko już się rozleje”, a kot zdąży pokazać jej język z drugiej strony ogrodzenia?

Przegląd techniczny z merdaniem w tle

Wróciłam z trasy, z serca warsztatu,
Melduję wszystkim: gotowa do światu!
Holter przez dobę tykał miarowo,
Lecz dziś już mogę żyć całkiem  nowo.

Ciśnienie w żyłach i w oku w normie,
Znów jestem, kochani, w wybornej formie!
Atest mam ważny nawet do września,
Więc w moich wierszach zakwitnie  wiosna!

Lecz w domu Toffi z miną nietęgą,
Bo Pan jej grozi palcem i księgą...
„Uważaj, piesku!” – mąż jej tłumaczy,
„Pani ma wzrok teraz – nic nie wybaczy!

Widzi schabowy kradziony z talerza,
I nos, co w szafkę pod zlewem uderza.
Widzi, jak kostki pod stołem chrupałaś,
Choć tak niewinnie wciąż wyglądałaś!”

Toffi na taras zerka z nadzieją,
Gdzie obce koty pod płotem się śmieją.
Zanim otworzę, już mleko rozlane...
Lecz najważniejsze: znów jestem z Wami, kochane!

   Cóż, wracam do pisania, bo skoro widzę dobrze, to laptop aż się prosi o nowe wspomnienia. 

   A Toffi? 
Toffi właśnie kładzie mi głowę na stopie. Chyba sprawdza, czy na pewno widzę, że miska jest... podejrzanie pusta.
   No i Toffi myśli, że mszczę się za to, że podała mnie do naszego rodzinnego sądu o uwzględnienie jej praw autorskich do bloga. 
Nie będę owijać sprawy w bawełnę.
Sędzią był ...wnuczek. Toffi najbardziej jemu ufa, temu starszemu, bo z młodszym drze koty.

Toffi w pozwie sądowym zażyczyła sobie, abym : 

-   albo uwzględniła ją w obrazie profilowym bloga,

- albo kilo kości żeberkowych, niedokładnie obgryzionych przez pana, dostarczanych 1x w miesiącu ze wskazaniem miejsca na ich przetrzymywanie w ogrodzie. Poza tym obiecuje, że będzie pamiętać, w którym to miejscu je zakopie i gdy najdzie ją przemożna ochota, nie będzie ryć nosem całego ogrodu.

-  torebka smaczków bez względu na wybór opcji.

  Kto wygrał i co było zadośćuczynieniem  za nieuwzględnianie  praw autorskich Toffi, to widać w zmianie obrazu profilowego bloga.

  I wiecie co jeszcze stwierdziła, że ten obrazek, musi uzyskać jej akceptację.
Jaka była jej opinia? 
"Ja - z powagą mówi Toffi -  jestem na tym obrazku  młodsza, niż w rzeczywistości - ale to mi nie przeszkadza, a pani -  duuuużo starsza, żeby nie powiedzieć ... stara. Ale niech tak zostanie, bo gdyby miało być odwrotnie, to pozwy już umiem pisać".

Pomyślałam sobie o tej wrednej Toffi - "Łaskawca, pozwala Panu żeberka obgryźć, chociaż nie do końca."

Dla tych, co są pierwszy raz na blogu muszę udowodnić, że profil zmieniony, bo ostatnio był taki:


I nie wiem, czy cieszyć się ze zmiany, czy płakać...

Jednak wyroki sądów (sprawiedliwych) należy wykonywać.

<><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz