Dawniej to były czasy. Kowale mieli pełne ręce roboty. Do podkucia stawali w kolejce i konie i... ludzie.
Pamiętacie żabki przybijane pod obcas?
Poniżej video wskazuje, że to jednak nie było takie codzienne zjawisko.
Koń by się uśmiał!
Przysłowie „Idzie luty, podkuj buty” stanowiło praktyczne ostrzeżenie przed zdradliwą aurą – nakazywało przygotowanie obuwia z metalowymi podkowami lub blaszkami, które chroniły przed poślizgiem na gołoledzi. Współczesna interpretacja hasła „podkuj buty” nabrała w tym roku wyjątkowego, technologicznego wymiaru. O ile nasi przodkowie musieli udawać się do kowala, by nabić metal na podeszwy, o tyle dzisiejszy pieszy w obliczu kapryśnej końcówki lutego sięga po raczki i nakładki antypoślizgowe.
Ten rok pokazał, że tradycyjne obuwie zimowe coraz częściej przegrywa ze „szklanką” na chodnikach. Zjawisko gołoledzi, potęgowane przez huśtawkę temperatur – mróz w nocy i roztopy w dzień – sprawiło, że gumowe nakładki z kolcami stały się hitem miejskich ulic, a nie tylko górskich szlaków.
Nazwa „luty” wywodzi się ze starosłowiańskiego określenia czegoś okrutnego i groźnego. Ludowe obserwacje sugerowały, że mroźny luty zapowiadał stabilne lato („W lutym śnieg i mróz stały, w lecie będą upały”).
Dziś, gdy luty dobiega końca, stajemy na progu przedwiośnia, a nasze oczekiwania względem pogody stają się polem walki między tradycyjną mądrością a nieprzewidywalną nowoczesnością.
Pisząc o końcu lutego, należy zauważyć, że choć „podkuwanie butów” stało się niemal archaizmem, czujność wobec pogody pozostaje aktualna. Zmiana miesiąca nie gwarantuje natychmiastowej wiosny; marzec, zgodnie ze swoją naturą, będzie nas mamił słońcem, by za chwilę smagać deszczem ze śniegiem. Oczekiwanie na zmianę pogody jest więc nie tyle wypatrywaniem stałego ciepła, co przygotowaniem się na dynamiczny spektakl przedwiośnia, w którym – mimo końca lutego – warto mieć „dobre buty” pod ręką.
Topniejący w słońcu śnieg zamienia się wieczorami w zdradliwą taflę lodu. W tym kontekście stare przysłowie nie odeszło do lamusa – ono po prostu przeszło technologiczną metamorfozę. Dzisiejszy luty nie wymaga "kowala", ale wymaga od nas zapobiegliwości, by bezpiecznie „wyjść” z zimy w stronę nadchodzącej wiosny.
Za kilka dni - marzec
To popularne powiedzenie „W marcu jak w garncu” idealnie oddaje chaos meteorologiczny, w którym mieszają się wszystkie pory roku. Choć statystycznie luty ustępuje, marzec bywa nazywany „figlarzem”, który potrafi „zimę uzupełnić”, jeśli luty był zbyt łagodny.
Obecne prognozy na luty i marzec 2026 r. potwierdzają tę zmienność: Z jednej strony pojawiają się ostrzeżenia przed opadami marznącymi i gołoledzią, z drugiej – modele długoterminowe wskazują na gwałtowne ocieplenia, gdzie termometry mogą wskazać nawet do 20°C, „zmiatając” resztki zimy.
A jaka jest prognoza?
Opady marznące, gołoledź i gwałtowne ocieplenie ...20 lutego 2026 — Pogoda na 5 tygodni - wyraźne przedwiośnie.
Prognoza na jutro
Magda Czapińska
Czekamy na słońce, na wyż, na cokolwiek
Co życie ociepli, rozjaśni
Tymczasem za oknem szarugi, zawieje
I smutek spełnionych baśni
Prognozy na jutro, pojutrze i dalej
Są, mówiąc oględnie, dość średnie
Znów będą zadymy i fronty niżowe
Poza tym, wciąż głupio i biednie
Pogodę trzeba mieć w sobie
Prywatną pogodę wewnętrzną
I włączać ją sobie jak światło
Gdy chmury i bzdury się piętrzą
Uśmiechnij się gdzieś tam, w środku
I wymuś na sobie optymizm
A zaraz poczujesz jak moc złudną traci
Meteo-determinizm
Są dni, że aż nie chce się wyjść spod pierzyny
By spotkać się z aurą i resztą
Nastawiasz radyjko, lecz słuchać się nie da
Bo w mediach jak zwykle złowieszczą
Nie sięgaj po flakon z lekarstwem na nerwy
Prozacu nie łykaj ni bromu
Znasz przecież ten refren, więc zanuć go sobie
Nim rano przekroczysz próg domu
Pogodę trzeba mieć w sobie…
Pogodę trzeba mieć w sobie, tak, w sobie
Prywatną pogodę wewnętrzną


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz