Nie da się ukryć, nawet przed rodziną , że tej swojej kontuzji barku nadal nie wyleczyłam. Jestem "lekko niezręczna". I ta "niezręczność", jako słowo, ma rdzeń pochodzący od "ręki", a ja jestem praworęczna i nie mogę w normalnych czynnościach przestawić się na sprawną lewą. Dlatego to tak długo trwa. Dzisiaj już (dopiero) zastosowałam maść przeciwzapalną, nie bacząc na to, że podnosi ciśnienie, a tego powinnam unikać.
Tok rozmów często toczy się właśnie w temacie zdrowia, a teraz ... masażu.
I tak moja jedna z córek opowiadała mi wczoraj, że jest biednym "opuszczonym klientem" przez świetną masażystkę w pewnym poznańskim salonie urody. Jak to ona mówi, jej masażystka "zaciążyła". Zadbała jednak o ciągłość zabiegów dla swoich klientek, informując je, że zastępować ją będzie Pani Magda. I jak to było w pewnym skeczu znanego kabaretu, należało to rozumieć: "będzie pani zadowolooooona".
Córka wybrała się do wspomnianego salonu, gdzie powitał ją "babochłop". Już miała się wycofać, ale przecież to nie o to chodzi... czasem pierwsze wrażenie wcale nie oznacza klęski. Dała zatem szansę pani Magdzie. Konwersacja raczej jednostronna, powiedziałabym monolog, którego tematem były poprzednie jej klientki . Inteligencja oraz umiejętności fizykoterapii, na poziomie, jakby w zakładzie karnym nabyte.
Córka zostala położona na stole bez żadnych "wałeczków" ułatwiających utrzymanie właściwej i bezbolesnej pozycji przez masowanego. Pani Magda, pod koniec masażu zauważyła, że wałeczki nie były użyte, podłożyła je pod klientkę, ale stwierdziła, że to poprzednie ułożenie bez podpórek jest własciwsze dla pozycji ciała 😠...
To nie był masaż... To było sadystyczne okładanie łokciem, tak silne, jakby to była jedna ze sztuk walki wschodniej. Moja pierworodna "poprosiła" o łagodniejsze traktowanie jej ciala, bo widocznie jest bardziej wrażliwa, niż pozostale klientki. Cudem wytrzymała to znęcanie się nad jej ciałem, wymagającym zupełnie innego podejścia, ale nie omieszkała po zejściu z łoża boleści co rychlej sprawdzić, czy wszystko w jej torebce ( dokumenty itp) znajduje się na swoim miejscu. Przez głowę jej przebiegła szatańska myśl, czy te zabiegi nie były odwróceniem uwagi od jakiegoś zamierzonego przestępstwa.
Serce jej się krajało, a krew kipiała, kiedy jeszcze za te cierpienia musiała sowicie zapłacić.
Słuchałam tego z niedowierzaniem... Moja córka nie skorzystała ze swojej asertywności? Gdybym nie słyszała tego opowiadania z jej własnych ust nie uwierzyłabym.
W domu otrzymała telefon od właścicielki salonu, przypominający, że nie umówiła się na następną wizytę, a jest właśnie "okienko" o 16 w poniedziałek za dwa tygodnie. Pani Magda zresztą o to nie pytała, z czego moja córuś była niezmiernie zadowolona. Właścicielka otrzymała odpowiedź, że jest to sezon urlopowy, plany wyjazdu ma jeszcze nie sprecyzowane... więc ... zgłosi się, kiedy zajdzie potrzeba.
O ... nie, dopóki nie wróci poprzednia masażystka, może to będzie nawet po dłuuuuugim urlopie wychowawczym, ... córka tam nie powróci.
Co jednak zrobiła?
Uprzedziła swoją koleżankę, której polecała masaż u poprzedniej masażystki. Cofnęła rekomendację salonu, ze względu na panią Magdę. Koleżanka jest po jakimś zabiegu operacyjnym, więc na szczęście nie planowała w najbliższym czasie żadnych masaży, ale była wdzięczna za ostrzeżenie.
I tu córkę opanowały wątpliwości, czy raczej nie należało właścicielkę zapytać, czy sprawdziła na swoim "ciele" umiejętności pani Magdy, chociaż przez 10 minut. Najwidoczniej nie jest świadoma, co za specjalistkę zatrudnia. Trudno, to jej ryzyko zawodowe. Może opinia o umiejętnościach nowej masażystki uchroniłaby następne klientki, które mogą nie być tak cierpliwe. Prawdopodobnie właścicielka salonu nawet nie zdaje sobie sprawy, że "zamieniła siekierkę na kijek".
Takie ugniatanie, uderzanie łokciem w miejsca, gdzie popadnie nawet jest gorsze, niż masaż wykonywany przez moją Toffi, która wpada na leżącego na podłodze mojego męża, pod okładami borowiny połczyńskiej, przykrytego pledami, aby utrzymać ciepło przez 15 minut. A po wykonaniu masażu Toffi natrętnie prosi drapiąc gdzie popadnie, a szczególnie łapiąc za ręce, prosząc o zapłatę, czyli mizianie po brzuszku. Zrobiła przecież wszystko, nawet nadprogramowo kosmetykę uszu. Wylizała wszystko...
A może z Toffi otworzymy taki salon 😀 ? - zapytała córka, kiedy jej pokazałam te zdjęcia i filmik.
Toffi też jest częstą klientką Salonu Pielęgnacji Zwierząt "CZYSTA ŁAPKA", więc wie w czym rzecz.
Po wyjściu jest tak miluteńka i pachnąca, że nie można sie od niej oderwać.

.gif)










.gif)
.gif)
Och, masaże są super, dostałam talon na takowy i już się cieszę:-)
OdpowiedzUsuńJa swój ostatni wspominam, podobnie, jak moja starsza córka, bohaterka tego posta. Byłam masowana w trakcie męczacej mnie rwy kulszowej. Makabra :) Byłabym niesprawiedliwa, gdybym wszystkie masaże wspominała źle. Bardzo lubię masaż hawajski Lomi Lomi Nui. Wprowadza mnie w w odprężający, błogi nastrój. Taki umie stosować moja młodsza córka :)
UsuńJeszcze nie miałam okazji korzystać z takiego masażu i mam nadzieję, że szybko nie skorzystam. Kiedyś były konkretne szkoły, ostatnio narobiło się szkółek, gdzie niczego nie uczą, byle kasa się zgadzała. Życzę dużo zdrowia, a Toffi jest prześliczny :)
OdpowiedzUsuńToffi to "dziewczynka" :) Była takim słodkim szczeniaczkiem, że dałam jej na imię Toffi od cukierka :) Teraz ma 2 latka i 3 miesiące. Zna ją cała ulica z pieszczot, jakich sie domaga, kiedy wymyka sie nam niepostrzezenie. Jest osiedlową maskotką.
UsuńMasażyści z prawdziwego zdarzenia, to osoby z niepełnosprawnością wzroku. Mają najlepsze wyczucie. Dobrej nocy, Dorotko :)
Chodziłam kiedyś na masaże. Pan choć wielkiej postury był bardzo delikatny i zawsze pytał, czy nie za mocno masuje. Bardzo miło go wspominam i wszystkim polecam.
OdpowiedzUsuńMasaże relaksacyjne są na ogół wykonywane właściwie, natomiast lecznicze czasem podczas koniecznego miejscowego zabiegu bywają bolesne, jednakaby były skuteczne trzeba czasem ten ból wytrzymać.
UsuńMoje masaże nie były relaksacyjne. Miałam dyskopatię.
UsuńTo wymaga już specjalizacji masażu leczniczego, aby nie zrobić większej szkody, niż przed masażem.
UsuńUwielbiam masaże. Niestety są mi zakazane. Jedynie co, to limfatyczny mi się należy na rękę. Nie miałam takiej nieprzyjemnej przygody jak Twoja córka Tereniu. Wiesz, w moim mieście Chorzowie Urząd miasta zrobił fenomenalny ukłon w kierunku chorych mieszkańców i ufundował 40 darmowych masaży na rok dla chorego. Jedynie co, to trzeba mieć skierowanie od lekarza i oznaczenie schorzenia klasyfikującego na owe dobroci. Umiejętnie zrobiony masaż postawi człowieka na nogi. Piesek jak zwykle wspaniały. Pięknie wyglądasz Tereniu. Mam nadzieję, że już jesteś zdrowa i ręka nie boli. Moc uścisków <3
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Gratiano serdecznie !
UsuńA ja wczoraj wróciłam z tygodniowego urlopu . Pojechałam z bólem prawego barku i przedramienia. Mimo, że mój okulista raczej nie zalecałby mi żadnych masaży (ciśnienie krwi) to i stymulator też jest ograniczeniem , to jednak zaryzykowałam i poddalam się jednak bzrdzo lekkiemu( muskaniu wręcz). Nic nie pomogłao :(