By Jessica Hamzelou -New Scientis 2016
"Małe białe kłamstwa mają tendencję do śnieżnej kuli. Teraz dowiedzieliśmy się, dlaczego - im bardziej kłamiemy, tym bardziej nasze mózgi zdają się być niewrażliwe na akt kłamstwa. Czy to odkrycie może pomóc zapobiec nieuczciwości wymykającej się spod kontroli?
Nie trudno jest myśleć o kimś, kto znalazł się w splątanej sieci swoich własnych kłamstw. "Przykłady są wszędzie, niezależnie od tego, czy są to oszustwa naukowe, polityczne, finansowe czy niewierności" - mówi Tali Sharot z University College London. W wielu przypadkach kłamstwa zaczynają się od niewielkich, ale nasilają się.
Sharot i jej koledzy zastanawiali się, czy mózg człowieka może zostać znieczulony na kłamstwo, tak samo jak przywykliśmy do horroru gwałtownego obrazu, jeśli widzimy go wystarczająco długo. Większość ludzi czuje się winna, gdy celowo oszukują kogoś innego, ale czy to uczucie może odpłynąć z praktyki?
Aby się tego dowiedzieć, Sharot i jej koledzy przeprowadzili eksperyment, który zachęcał ochotników do kłamstwa. W zadaniu każdej osobie pokazano słoiki monet, pełne w różnym stopniu. Podczas gdy w skanerze mózgu każda osoba musiała wysłać swoje oszacowanie do partnera w innym pokoju.
Równie nieprawdziwe
Partnerowi pokazano tylko niewyraźny obraz słoika w niskiej rozdzielczości, a więc polegał on na szacunkach ochotnika. W niektórych rundach poprawna odpowiedź oznaczałaby nagrodę finansową zarówno dla wolontariusza, jak i jego partnera. Ale w innych, wolontariuszowi powiedziano, że zła odpowiedź partnera spowoduje wyższą nagrodę dla nich, ale niższą nagrodę dla partnera - i im bardziej niepoprawna odpowiedź, tym większa nagroda osobista. W innych rundach niepoprawne odpowiedzi przynosiły korzyść partnerowi, ale nie wolontariuszowi.
Sharot stwierdził, że jej wolontariusze wydawali się być szczęśliwi, że kłamią, jeśli oznacza to, że ich partner odniesie korzyści. W każdej z tych rund ochotnik kłamał w tym samym stopniu. Ale kiedy dochodziło do kłamstw służących sobie, nieuczciwość wolontariusza narastała z biegiem czasu - każde kłamstwo było większe niż poprzednie. Na przykład dana osoba może zacząć od kłamstwa, które przyniosło im 1 funt, ale w końcu mówi nieprawdę o wartości 8 funtów "
Jeśli, kłamiesz, kto Ci uwierzy, że jesteś chory? Obłożnie chory.
Czy trwać w tym będziesz do śmierci.. i jeszcze 1 dzień dłużej?


Witaj. Miło, że zajrzałaś. Słońca i wyższej temperaturki życzę :-)
OdpowiedzUsuńCoś w tym jest kiedyś okłamywałam pewną osobę mniejsza kogo i w jaki sposób, bardziej chodziło o to żeby mieć święty spokój niż jakiekolwiek korzyści czy wyrządzenie szkody mimo to będąc zwykle uczciwą odczuwałam wyrzuty sumienia. Jednak po kilku kłamstwach w ogóle nie czułam tego, że kłamię. Najlepiej więc w ogóle nie zaczynać... (O ile chcemy być szczerzy)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam na http://pracownia-kotolaka.blogspot.com/
Namawiana byłam kiedyś do kłamstwa w dobrej wierze, jednak nie mogłam się przemóc. Nie chodziło o niczyje zdrowie. Pozdrawiam. Zajrzę na Twój blog :-)
UsuńNie znoszę kłamstwa. Wolę czegoś nie powiedzieć, niż skłamać :)
OdpowiedzUsuńTaką samą zasadą kieruję się w swoim postępowaniu. Pozdrawiam.
UsuńNie wiem czy jeszcze odbywają się Turnieje Łgarzy w Bogatyni. Niejedna postać z naszego życia publicznego miałaby tam szanse na sukces. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńMasz rację, politycy uplasowaliby się w czołówce. Miłego dnia, Probusie :-)
UsuńNie napiszę kłamstwa,ale znam ludzi,którzy notorycznie to robią i wcale nie mają wyrzutów sumienia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Tak, Nino. Ja też takich znam. Prawdę powiedzą, kiedy się pogubią w kłamstwie.Pozdrawiam
Usuń