Translate

czwartek, 12 marca 2026

ZNIECZULENIE OGÓLNE (DLA LEKARZA, NIE DLA PACJENTA)


  Ostatnie wpisy moje na blogu są przeplatanką: trochę nostalgii, a trochę humoru. Czas na humoreskę , która została zainspirowana malarstwem rosyjskim.
  Jeśli myśleliście, że dzisiejsze kolejki do dentysty są traumatyczne, spójrz na pacjenta u mistrza Szyszkina . Nie obawiaj się, nie spowoduję tym wpisem traumy u Ciebie, będzie ona, być może,  dla jednego z bohaterów tej humoreski, ale na pewno nie dla dentysty.

 Prezentuję 2 obrazy, które zinterpretowałam z przymrużeniem oka.
Autorem dzieł jest artysta malarz -  Andriej Szyszkin (1960), malarz rosyjski. 

by Andriej Szyszkin - "Za zdrowie"

   Biedny Iwan siedzi na krześle, z głową owiniętą chustką Nataszy tak ciasno, jakby zaraz miał zostać wystrzelony z armaty, a jego jedynym towarzystwem jest pulsujący ból ósemki, która postanowiła wypowiedzieć posłuszeństwo w samym środku żniw.
    A co robi nasz szanowny pan doktor?
  Doktor jest człowiekiem głębokiej wiary. Wierzy mianowicie, że nic tak nie poprawia precyzji oka i stabilności ręki przed rwaniem, jak mała dawka „eliksiru prawdy”. Stoi do pacjenta tyłem – nie z braku szacunku, skądże znowu! On po prostu celebruje chwilę. W lewej dłoni kieliszek, w prawej karafka z płynem tak przezroczystym, że mógłby uchodzić za wodę święconą, gdyby nie ten charakterystyczny błysk w oku medyka.

   – Panie doktorze… – jęczy Iwan z tła, a jego głos brzmi, jakby dochodził ze środka starej beczki. – Długo jeszcze będziemy przygotowywać te kleszcze?

  Doktor, ani drgnie. Właśnie analizuje skład chemiczny zawartości kieliszka. Na półce czekają jeszcze dwie buteleczki – zapas strategiczny na wypadek, gdyby pacjent miał wyjątkowo silne korzenie lub gdyby doktorowi drgnęła powieka.

   – Cierpliwości, przyjacielu! – mruczy lekarz pod nosem, wznosząc niemy toast do regału z miksturami. – Przecież muszę najpierw… zdezynfekować operatora. Pacjent musi czuć, że lekarz jest w dobrym humorze. Dobry humor to połowa sukcesu w stomatologii.

  I tak to trwa: z tyłu dramat w chustce, z przodu mała, prywatna radość w gabinecie. Najważniejsze to zachować odpowiednią kolejność: najpierw „za zdrowie” lekarza, a potem – być może – za ząb pacjenta. Choć patrząc na minę doktora, Iwan ma spore szanse, że po zabiegu obaj będą widzieć świat w tych samych, nieco rozmytych barwach.

    Wyobraź sobie tę ciszę w gabinecie: pacjent ledwo dycha pod tą chustą, modli się o cud, a za jego plecami słychać tylko ciche „pyk” korka i radosny bulgot przelewanej „mikstury”.
To kwintesencja starej szkoły medycznej: lekarz najpierw leczy własny stres, żeby pacjentowi było… lżej na sercu (bo na dziąśle to już raczej nie).

  Iwan, mimo bólu rozsadzającego szczękę, miał słuch czujny niczym u zająca. Usłyszał to. Charakterystyczne „chlup, chlup, chlup”, a potem błogi pomruk satysfakcji wydobywający się z gardła doktora.

   W tym momencie pacjent zrozumiał dwie rzeczy: Doktor właśnie wszedł w stan nieważkości.
Jeśli teraz nie ucieknie, to zamiast zęba może stracić ucho, nos albo wiarę w naukę. I już sobie to wyobraża:

by Andriej Szyszkin - "Dentysta"

   O,  Pomiłuj, Gospodi! 
   Iwan nie dopuści do takiej sytuacji!

   Gdy medyk z czułością odstawiał karafkę na półkę, Iwan – wciąż w tej gigantycznej chuście na głowie – wykonał manewr godny partyzanta. Bezszelestnie zsunął się z krzesła, złapał buty pod pachę i wystrzelił przez próg niczym korek z szampana.

   Doktor, wolno obracając się na pięcie z kleszczami w dłoni i błędnym wzrokiem, zastał tylko puste krzesło i unoszący się w powietrzu kurz. 

   – No proszę – mruknął, uśmiechając się do pustej ściany. – Moja nowa nalewka działa cuda. Pacjent uzdrowiony w sekundę! Nawet nie zdążyłem powiedzieć „Aaaa”.

   I tak oto medycyna odniosła kolejny sukces, choć pacjenta widziano trzy wioski dalej, jak wciąż w pełnym biegu próbował rozwiązać supeł na czubku głowy.

   Iwan pewnie do dziś biegnie przez rosyjskie stepy, a doktor wciąż analizuje ten „cudowny przypadek nagłego uzdrowienia” przy kolejnej karafce.

Morał? Idąc do dentysty, zawsze sprawdzaj, czy lekarz nie stoi do Ciebie tyłem. Bo może się okazać, że znieczulenie przyjmuje zupełnie nie ta osoba, co trzeba.

Ten obraz Szyszkina to przestroga: 

  Gdy widzisz, że Twój dentysta ma lepszy humor niż Ty, a na półce stoją podejrzane buteleczki, lepiej udawaj, że ból zęba nagle przeszedł jak ręką odjął.
Ale zapamiętaj też sobie, aby zawsze sprawdzić, czy lekarz nie stoi do Ciebie tyłem. Bo może się okazać, że znieczulenie przyjmuje zupełnie nie ta osoba, co trzeba i wcale środek znieczulający nie musi stać na widoku. 
......................................

Andriej Aleksiejewicz Szyszkin, urodzony w 1960 roku, urodził się i wychował w Moskwie. Maluje od piętnastego roku życia i pracuje jako artysta w prywatnej pracowni. Jego głównym zainteresowaniem artystycznym jest portret, malarstwo historyczne i rodzajowe. Jego obrazy emanują ogromną energią, głębią i ekspresją. Tworzy w stylu realistycznym, zakorzenionym w tradycjach malarstwa akademickiego.
Szczególne miejsce w jego twórczości zajmują historia Słowian, pogański politeizm, eposy i baśnie. Ten antyczny świat w jego obrazach to coś więcej niż tylko rekonstrukcja obrazów; przekazują one głębokie znaczenie symboliczne(...)
https://www.art-vernissage.ru/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz