Gdybym przeglądała letnie fotografie, a pamięć miała 18-latki, to nie zastanawiałabym się, że jakiegoś elementu w kadrze zdjęcia nie pamiętam.
Ta poniższa fotografia na pewno mnie nie przedstawia
ponieważ:
- nie palę papierosów
- nie muszę się zastanawiać, co takiego zielonego powiesiłam na rufie jachtu, bo ... jeśli dobrze pamiętam, to jachtu nie mam .
Jednak ciekawość mnie zżera, żebym sobie powiększyła fotkę, bo, gdybym jednak jacht miała, to ... co tam dynda na tym sznurku, obok okularów...?
I co?
Buty, zielone "słomianki" z rafi! Kto by pomyślał, przecież na nogach tkwią już czerwone... Najwidoczniej jest jeszcze ktoś bosonogi poza kadrem. Może fotografka?
Ależ skądże!
Autorem zdjęcia jest John Rawlings (1912-1970), słynny fotograf mody. Fotografia wykonana była w latach młodzieńczych mojej mamy, czyli w 1943 roku.
No cóż pożartować nie wolno, aby zapomnieć o koronawirusie, który w moim domu się rozgościł?
Gościu Mój Drogi, jeśli od razu założyłeś , że takich nóg, to ja nawet w młodości nie miałam, to... miałeś rację. Modelką nie byłam, chociaż moja córka już tak, ale ona ma nogi po samą szyję. Po tatusiu, oczywiście 😀 ( reszta... po mnie). Na szczęście nóg tych na wybiegach nie połamała, ponieważ kurs modelek potrzebny jej był tylko dla nabrania pewności siebie, a "wieszakiem" nigdy być nie chciała. Zresztą ma swój zawód.
Mam nadzieję, że każdy przyzna, że ten Rawlings, to zdolny facet był...
Wikipedia, tak przedstawia tego pana:
John Rawlings był fotografem mody Condé Nast Publications od lat 30. do 60. XX wieku. Rawlings pozostawił sporo pracy, w tym 200 okładek magazynu Vogue i Glamour oraz 30 000 zdjęć w archiwum, prowadzonych przez kuratora Kohle Yohannana.
Kombinuję, jak tu te 30.000 zdjęć w tym wpisie pokazać...
Nie będę jednak aż taką gospodynią złą... by maltretować swoich gości 😀
Autoportret Johna Rawlingsa
Opublikowany w House Garden,
sierpień, 1948
Lubię prace Johna Rawlingsa na tyle, że już kiedyś prezentując fotografie mody, przedstawialam i jego dzieła .
Obiecuję, że na zakończeniu tego wpisu będą odsyłacze do mojego archiwum.
Dziękuję, Stokrotko:) Fotograf-artysta najwyższej klasy. Jego "zdjęcia" to prawdziwe obrazy, bez wzgledu nato, czy w kolorzez czy czarno-biale. Pozdrawiam :)
Fotografie piękne, zjawiskowe wręcz, ale jako krawcowa amatorka uskarżałam się zawsze na to, że na takich zdjęciach, choć piękne, nie widać detali przydatnych w szyciu. Nie zmienia to faktu, ze zawsze u Ciebie coś ciekawego!
Cudne te fotografie. Uwielbiam kapelusze. Świetny post. Taki lekki. Potrzebne takie przekazy na dzisiejszy trudny czas. Moc uścisków Tereniu i duuuuużo zdrowia dla Ciebie i Twoich bliskich <3 ps uwielbiam takie piosenki <3
Dziękuję, Gratiano:) Na moim blogu znajdujesz różne posty lżejsze i trochę poważne. Dzisiaj opublikowałam, niestety, nie taki lekki, ale takie życie... Raz zdrowie, innym razem choroba, raz powitanie, ale kiedyś też pożegnanie...
Wspaniały to był fotograf= to nie ulega wątpliwości...
OdpowiedzUsuńI Ty wspaniale go przedstawiłaś.
Jak zwykle - wyrazy najwyższego uznania dla Ciebie Tereso :-)
Dziękuję, Stokrotko:)
UsuńFotograf-artysta najwyższej klasy. Jego "zdjęcia" to prawdziwe obrazy, bez wzgledu nato, czy w kolorzez czy czarno-biale.
Pozdrawiam :)
Fotografie piękne, zjawiskowe wręcz, ale jako krawcowa amatorka uskarżałam się zawsze na to, że na takich zdjęciach, choć piękne, nie widać detali przydatnych w szyciu.
OdpowiedzUsuńNie zmienia to faktu, ze zawsze u Ciebie coś ciekawego!
Dziękuję, Jotko.
UsuńMasz rację, czasem pokusić się trzeba było o czasopismo Burda, gdzie były wykroje, ale jesteś za młoda, żeby to pamiętać :)
Burdę kupowałam w antykwariacie i korzystałam z wielu wykrojów, czasem udało się dostać w Empiku!
Usuń😀🙋♀️🌺🌻
UsuńCudne te fotografie. Uwielbiam kapelusze. Świetny post. Taki lekki. Potrzebne takie przekazy na dzisiejszy trudny czas. Moc uścisków Tereniu i duuuuużo zdrowia dla Ciebie i Twoich bliskich <3
OdpowiedzUsuńps uwielbiam takie piosenki <3
Dziękuję, Gratiano:)
UsuńNa moim blogu znajdujesz różne posty lżejsze i trochę poważne. Dzisiaj opublikowałam, niestety, nie taki lekki, ale takie życie... Raz zdrowie, innym razem choroba, raz powitanie, ale kiedyś też pożegnanie...