To nie w tym rzecz, by czuć się pięknym, spoglądając w lustro lub pławić się w cudzych zachwytach, bardziej lub mniej szczerych, na temat swej urody.
Sztuką jest znaleźć w sobie tyle wiary, aby mimo obiektywnej świadomości na temat niedostatków swej urody, czuć się kochanym i to przez Kogo!
Sprawdź sobie, co o tobie mówi Bóg w księdze miłości. Jest to pieśń nad pieśniami.
"Powstań, przyjaciółko ma,
piękna ma i pójdź!
ukaż mi swą twarz,
daj mi usłyszeć swój głos
Bo słodki jest głos twój,
i twarz pełna wdzięku."
(Pnp 2, 13-14)
....
"O jak piękna jesteś, przyjaciółko moja,
jakże piękna!
Oczy twe jak gołębice
za twoją zasłoną.
włosy twe jak stado kóz
falujące na górach Gileadu.
Zęby twe jak stado owiec strzyżonych,
gdy wychodzą z kąpieli:
każda z nich ma bliźniaczą,
nie brak żadnej.
Jak wstążeczka purpury wargi twe
i usta twe pełne wdzięku.
Jak okrawek granatu skroń twoja
za twoją zasłoną.
Szyja twoja jak wieża Dawida,
warownie zbudowana;
tysiąc tarcz na niej zawieszono,
wszystką broń walecznych.
Piersi twe jak dwoje koźląt,
bliźniąt gazeli,
co pasą się pośród lilii.
Nim wiatr wieczorny powieje
i znikną cienie,
pójdę ku górze mirry,
ku pagórkowi kadzidła."
(Pnp 4, 1-6)
Gdyby niejedna dziewczyna znała ten tekst i uwierzyła, może uniknęłaby depresji?
![]() |
| art by Denis Sarazhin |
A czy znasz piosenkę Jacka Cygana, którą niesamowicie wykonuje Grażyna Łobaszewska, pt Brzydcy?
Brzydka ona, brzydki on
Mała stacja, kiepski bar
A oni przytuleni, jakoś niezwykle tak
Jakby się miał utlenić nagle świat
I gdzieś w jeziorach źrenic
Światła na tysiąc par
W czterech słońcach czar
Mała stacja, kiepski bar
A oni przytuleni, jakoś niezwykle tak
Jakby się miał utlenić nagle świat
I gdzieś w jeziorach źrenic
Światła na tysiąc par
W czterech słońcach czar
Gdzieś tu chyba zakpił los
Ona brzydka, brzydki on
A taka ładna miłość, aż nierealna wręcz
Tak jakby ich spowiła tęcza tęcz
I wszechobecna siła
Tknęła najczystszy ton
W tkliwy serca dzwon
Ona brzydka, brzydki on
A taka ładna miłość, aż nierealna wręcz
Tak jakby ich spowiła tęcza tęcz
I wszechobecna siła
Tknęła najczystszy ton
W tkliwy serca dzwon
Nie mów do mnie często zbyt
"Wyglądasz dziś jak nikt"
Jakoś nie bawi mnie już wcale
Ten banalny sznyt
Ja ci odpowiem szczerze
Uprzejmie wierzę, lecz nie w tym rzecz
"Wyglądasz dziś jak nikt"
Jakoś nie bawi mnie już wcale
Ten banalny sznyt
Ja ci odpowiem szczerze
Uprzejmie wierzę, lecz nie w tym rzecz


Bardzo ważny post. Wiele lat walczyłam o to, by sama siebie pokochać i się udało. Wiem też, że Bóg mnie kocha taką, jaka jestem. Ja staram się, by był ze mnie dumny, a za to, jak wyglądam, bardzo mu dziękuję. :) Pozdrawiam Cię serdecznie, miłego dnia. :)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo za ten wpis. Cieszy mnie bardzo, że mój post czasem ma sens, że trafia do ludzi. To piękne, że jest Bóg, który nas kocha bezinteresownie. No, bo przecież jakby nie kochał swojego stworzenia, najpiękniejszego swego dzieła!
UsuńPozdrawiam Cię również serdecznie :)
Właśnie. Dużo bardziej kobiety troszczą się o to czy podobają się innym ludziom, niżeli o to czy ich życie podoba się Bogu.
OdpowiedzUsuńAle nawet pomijając to, bo niewierzący nie będą sobie zawracać Stwórcą głowy. Chodzi o ten szał na wygląd. Czy naprawdę nie można już inaczej w tym świecie?
W poemacie Marii Valtorty pt. Poemat Boga Człowieka, w jednym z tomów (nie pamiętam, w którym, bo jest ich aż 12) dowiedziałam się, Ze Jezusowi Jego Mama tkała szaty pięknie wykończone, z najlepszej materii. Stąd walka żołnierzy o płaszcz Jezusa w całości (był utkany w jednym kawałku, bez szwów i cięć). Piękno i schludność stroju nie jest obojętna Bogu, ale strój nie może przesłaniać istoty jestestwa. W końcu staniemy przed Bogiem bez szat, wyobrażając sobie tylko nasze szaty zaplamione grzechami ( złymi uczynkami), jeśli wcześniej nie zostaniemy z nich oczyszczeni.
Usuń