Pochodzę z rodziny długowiecznych. Nie biorę pod uwagę osiągniętego wieku mojej babci, której urzędnik spraw obywatelskich wspaniałomyślnie wstawił datę urodzenia o 20 lat do tyłu. Kiedy odkryliśmy, że ma już 125 lat zaczęliśmy namawiać ją, aby zaczęła z osiągniętego wieku czerpać jakieś profity od państwa. Nie dała się namówić. Uczciwość, uczciwość, jeszcze raz uczciwość. Ale dowodu osobistego nie zmieniła.
Dożyła szczęśliwie do 97 roku życia.
Nie mogę powiedzieć, aby pracowała ciężko. Była pogodną osobą, pogodzoną z naturą, często otoczona wianuszkiem kochających ją wnucząt.
Nie miała bliźniaka, który skutecznie odradzałby jej zamążpójście, ale większość życia przeżyła jako wdowa. Zawsze była samodzielna. Ceniła sobie wolność.
W serwisie Fakt24 (13 sie 15) znalazłam interesujący mnie temat o długowieczności.
Tym razem wypowiadają się najstarsze bliźnięta na temat długowieczności. Przeżyli 102 lata ( nie wiem, czy panowie jeszcze żyją i czy dokumenty na temat daty ich urodzenia były w porządku :-))
" Najstarsze bliźniacze rodzeństwo na świecie – Peter i Paulus Langerock – z dumą mówią o tym, jak udało im się przeżyć razem tak długo.
Mężczyźni, urodzeni tuż przed wybuchem I wojny światowej, przeszli naprawdę wiele życiowych zawieruch. Co zatem sprawia, że pomimo 102 lat na karku wciąż są w formie?
–„ Nasz sekret? Całe życie ciężkiej pracy, punktualność i kieliszek czerwonego wina dziennie” – zgodnie twierdzą Peter i Paulus. Bracia mówią, że nigdy też przesadnie nie dbali o swoje zdrowie – zwłaszcza w kwestii spożywanego alkoholu. Także teraz, spędzając dni w belgijskim domu opieki, nie wyobrażają sobie dnia bez kieliszka dobrego bordeaux.
Z przymrużeniem oka mówią też o kolejnym sposobie na długie i szczęśliwe życie: to bycie singlem! Bracia nigdy się nie ożenili, bo, jak twierdzą, nigdy nie zaakceptowali wyboru drugiego bliźniaka. – „Nie ma wiele rad, których mógłbym udzielić. Po prostu nie traćcie czasu na bezsensowne czynności, nie objadajcie się i nie uganiajcie się za kobietami” – mówi Paulus.
Czyżby sposób na długowieczność był aż tak prosty? Coś w tym musi być, skoro bracia o przeprowadzeniu się do domu opieki zadecydowali dopiero w wieku... 99 lat, kiedy uznali, że są już za starzy na prowadzenie własnego domu!
Cóż, można im tylko pozazdrościć formy!"
autor:KN
No cóż bliźniaka nie mam, chociaż mam siostry rodzone bliźniaczki. Chyba jednak to tak nie działa.
Ja ewentualnie mogę sobie wirtualnie ( nie in vitro :-) bliźniaka stworzyć.
To ja w młodości.
Fotomontaż stworzyłam wspólnie z Michele Giammaria
Wina też nie piję. Nie czas na uganianie się za mężczyznami. Trudno, straciłam okazję na długowieczność.
A czas nieubłagalnie leci...
Chyba, że geny po babci... Nie, babcia nie uganiała się za kimkolwiek. Ale kieliszeczka.... nie odmawiała :-)
Kochana Babcia Waleria :-)
Walerianę tylko z leków stosowała, ale lekarza odwiedziła pierwszy raz pod koniec życia, kiedy krostka, a może pryszcz ( coś jakby młodzieńczy :-), który spóźnił się ponad 90 lat) na nosie jej wykwitł i została przez swojego syna na oględziny lekarskie siłą dostarczona.


W 2010 r. zdarzyło mi się być na "setce" babci mojego kolegi.Impreza jak wesele prawie. Pojawił się też pan burmistrz, ktoś z ZUS i ktoś z mediów. Dostojna jubilatka tryskała humorem. Naleweczkę też wypiła. Pod koniec imprezy stwierdziłem, że jestem zachwycony i wszystkich obecnych zapraszam na swoją "setkę" Obecność obowiązkowa.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam!
PS. Ta pani zmarla w dwa lata później. W sąsiednim mieszkaniu był pożar. Może dym jej zaszkodził, bo wkrótce zmarła.
OdpowiedzUsuńWprosiłabym się do Ciebie na tę "setkę", ale nie chcę nikogo zza grobu straszyć, gdybym nie dożyła :-)
UsuńNo to 100 lat, Henryku!!!
Moja babcia też dożyła sędziwego wieku - 94 lat. I zawsze u niej w kredensie stała naleweczka, której kieliszeczek regularnie spożywała:)
OdpowiedzUsuńA kiedy wnusia osiągnęła odpowiedni wiek też nie odmawiała:)
Bardzo brakuje mi babci i jej opowieści.
Pozdrawiam serdecznie:)
Dziękuję, wzajemnie!
UsuńTe naleweczki babuni mają szczególną moc:-)
W obecnych czasach ludzie są coraz słabsi i częściej zapadają na choroby cywilizacyjne,dozyć setki w zdrowiu to jest cos wspaniałego.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Dziękuję!Jest tylko jeden warunek. Mieć wokół siebie bliskie i kochające osoby . Miłego dnia, Nino :-)
UsuńCiekawe i zabawne, ale i zastanawiające te rozważania o długowieczności. Ciekawe, jaka jest faktycznie jej tajemnica? Przeważnie ludzie, którzy dożyli późnej starości, mówią o pogodzie ducha i raczej prostym i skromnym życiu jako pewnym czynniku. Ale i ten kieliszek wina też często się pojawia ;) Może coś w tym jest? I ten brak współmałżonka - to mnie rozbawiło :)
OdpowiedzUsuńCudowna ta praca plastyczna-kolaż!
Wino. nie tylko w Kanie Galilejskiej było doceniana, szkoda, że go nie toleruję :-)
UsuńKolaże to fajna moja rozrywka, ale oparta na częściowym wykorzystaniu prac innych (fotografów) teraz, przy zaostrzeniu praw autorskich, jest ograniczona w mojej inwencji. A szkoda, bo bardzo to lubię!
Spokój w sercu i pokój w duszy. Myślę, że to byłaby najlepsza recepta na długowieczność. Ruch także, bo jednak gdy ciało się zastanie, to jak w starym zegarze, zębatki już tak dobrze nie pracują. Ani w ciele, ani w głowie.
OdpowiedzUsuńPasja, również bardzo wiele pozytywnego wnosi. Mieć hobby to odżywać i młodnieć.
A jako wieloletni singiel (z kilkoma przerwami), a obecnie żona swojego męża, powiem Ci, że czas, w którym byłam w pełni samodzielna i decydowałam wyłącznie za siebie, spędziłam najowocniej. To był najlepszy czas na rozwój. Teraz mam więcej wyrzeczeń, jest druga osoba w moim życiu, z którą się liczę i wygląda to zupełnie inaczej.
Pozdrawiam serdecznie!
Dzięki za pozdrowienia, wzajemnie życzę radości z życia, oby jak najdłuższego :-)
UsuńJak wnoszę, oba stany, wolny jak i w związku, mają swoje walory. Wystarczy tylko je odpowiednio przeżyć.