Dzień dobry, Kochani!
Dzisiaj przypominam wpis z 2016 roku.
Sprowokował mnie do tego utwór z zakresu poezji śpiewanej, bo przecież nie pieśń kościelna, którą dzisiaj, w Popielec, usłyszałam w kościele, tuż po zakończeniu mszy św. Jest tak rzewny, że jeszcze brzmi w sercu, nie tylko w uszach.
W rożnych publikacjach wspomina się o rozmowie Brandsztetera z Tuwimem o istnieniu Chrystusa. „Tuwim zamawia dwie wódki. »A zagrycha?« – pytam. »Tylko niemowlęta piją wódkę z zagrychą« – odpowiada Tuwim. Pijemy. »Co słychać u Pana Boga?« – pyta. »Nie wiem, panie Julianie«. – »Czy Chrystus istniał?« – »Istnieje«. – »A gdyby udowodniono, że nie istniał?« – »To niemożliwe« – odpowiadam. »Dlaczego?« – pyta Tuwim. »Bo Chrystus musi istnieć«. Milczenie. Tuwim powtarza: »Musi istnieć?«... Woła: »Proszę jeszcze dwie wódki!«. I znów powtarza: »Musi istnieć... Musi...«. Podnosi kieliszek. »No, to pijemy na chwałę Wieczności!«”. Kiedy zrobiło się późno, Brandstaetter odprowadził Tuwima do taksówki: „»Żegnamy się. Siada. Zatrzaskuje drzwiczki, ale natychmiast je otwiera, wychyla się z samochodu, wpatruje się we mnie życzliwym i zarazem zakłopotanym wzrokiem, i mówi: »Wie pan, pan ma rację... To musi istnieć, jest bardzo mądre...«. Uśmiecham się i przyjaźnie macham do niego ręką”.
"Tuwim umarł na serce. Roman Brandstaetter był na jego pogrzebie. W trakcie wynoszenia trumny z willi, w której zmarł Tuwim, podszedł do Brandstaettera właściciel zakładu pogrzebowego. - Proszę pana, co ja mam zrobić? Mam tylko trumnę z krzyżem na wieku - powiedział. Mam go zostawić, czy zerwać?
Brandsaetetter nic nie odpowiedział. Ktoś za niego zdecydował. Krzyż zerwano. Ale wieko trumny było pokostowane. Został na nim ślad krzyża. Problem Jezusa nie opuszczał go przez całe życie. Jakoś go Chrystus prześladował. Wiele razy przed nim stawał. Nigdy jednak nie opowiedział się w sposób widoczny dla innych po stronie Chrystusa. Nie przyjął chrztu. Nie zdążył."
Ale może w sercu przyjął Chrystusa, skoro napisał tak piękny religijny wiersz, który śpiewany w kościołach w Wielkim Poście rozdziera serca chrześcijan, moje na pewno.
Dzisiaj przypominam wpis z 2016 roku.
Sprowokował mnie do tego utwór z zakresu poezji śpiewanej, bo przecież nie pieśń kościelna, którą dzisiaj, w Popielec, usłyszałam w kościele, tuż po zakończeniu mszy św. Jest tak rzewny, że jeszcze brzmi w sercu, nie tylko w uszach.
W rożnych publikacjach wspomina się o rozmowie Brandsztetera z Tuwimem o istnieniu Chrystusa. „Tuwim zamawia dwie wódki. »A zagrycha?« – pytam. »Tylko niemowlęta piją wódkę z zagrychą« – odpowiada Tuwim. Pijemy. »Co słychać u Pana Boga?« – pyta. »Nie wiem, panie Julianie«. – »Czy Chrystus istniał?« – »Istnieje«. – »A gdyby udowodniono, że nie istniał?« – »To niemożliwe« – odpowiadam. »Dlaczego?« – pyta Tuwim. »Bo Chrystus musi istnieć«. Milczenie. Tuwim powtarza: »Musi istnieć?«... Woła: »Proszę jeszcze dwie wódki!«. I znów powtarza: »Musi istnieć... Musi...«. Podnosi kieliszek. »No, to pijemy na chwałę Wieczności!«”. Kiedy zrobiło się późno, Brandstaetter odprowadził Tuwima do taksówki: „»Żegnamy się. Siada. Zatrzaskuje drzwiczki, ale natychmiast je otwiera, wychyla się z samochodu, wpatruje się we mnie życzliwym i zarazem zakłopotanym wzrokiem, i mówi: »Wie pan, pan ma rację... To musi istnieć, jest bardzo mądre...«. Uśmiecham się i przyjaźnie macham do niego ręką”.
"Tuwim umarł na serce. Roman Brandstaetter był na jego pogrzebie. W trakcie wynoszenia trumny z willi, w której zmarł Tuwim, podszedł do Brandstaettera właściciel zakładu pogrzebowego. - Proszę pana, co ja mam zrobić? Mam tylko trumnę z krzyżem na wieku - powiedział. Mam go zostawić, czy zerwać?
Brandsaetetter nic nie odpowiedział. Ktoś za niego zdecydował. Krzyż zerwano. Ale wieko trumny było pokostowane. Został na nim ślad krzyża. Problem Jezusa nie opuszczał go przez całe życie. Jakoś go Chrystus prześladował. Wiele razy przed nim stawał. Nigdy jednak nie opowiedział się w sposób widoczny dla innych po stronie Chrystusa. Nie przyjął chrztu. Nie zdążył."
Ale może w sercu przyjął Chrystusa, skoro napisał tak piękny religijny wiersz, który śpiewany w kościołach w Wielkim Poście rozdziera serca chrześcijan, moje na pewno.
![]() |
| Obraz olejny "Jezus Chrystus"- artysta:Damian Gierlach |
CHRYSTUSIE...
Julian Tuwim
Jeszcze się kiedyś rozsmucę,
Jeszcze do Ciebie powrócę,
Chrystusie...
Jeszcze tak strasznie zapłaczę,
Że przez łzy Ciebie zobaczę,
Chrystusie...
I taką wielką żałobą
Będę się żalił przed Tobą,
Chrystusie...
Że duch mój przed Tobą klęknie
I wtedy serce mi pęknie,
Chrystusie...



Zgadzam się z Tobą. Piękny,wzruszający. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMam nadzieje , ze znalazl Tego , ktorego szukal , chocby w godzine smierci.... Uwazam jednak , ze ta piesn nie powinna byc spiewana w kosciolach. Dla mnie autor odklada swoje nawrocenie na jakas daleka przyszlosc, blizej nie sprecyzowana. Bog moze jednak wezwac czlowieka niespodziewanie , jak byly w przypadku Tuwima . Kto sie czy serve czlowieka nie bedzie wtedy zamkniete na Boga , zbyt twarde , by mogl zawolac « Chryste ratuj! » ?
OdpowiedzUsuńTrzeba mieć nadzieję, że mimo, iż serce twarde, to może jakimś cudem dusza, kiedy stanie przed Bogiem, poruszy Jego Miłosierdzie.Dlatego nawet obraz śmierci człowieka, jego ostatniego tchnienia nie przeświadcza jeszcze o jego zbawieniu. To nie znaczy, że pochwalam odkładanie spraw zbawienia na jakięś "później". Bo to już jest kalkulacja, gra. A Bóg nie jest przeciwnikiem gry. Owszem jest Miłością, Miłosierny ale Sprawiedliwy. Co do pieśni śpiewanej w kościołach, to podzielam ten sam pogląd. Jest piękna, ale nie na czas mszy św. Pozdrawiam serdecznie!
UsuńTa pieśń zawsze wywołuje u mnie dreszcze...
OdpowiedzUsuńCiągle szukam Boga w swoim sercu. Często proszę Go, by pozwolił mi do Siebie wrócić...
Wzruszyłam się Tereso.
Będąc kiedyś w (Medjugorje. a byłam tam 8 lub 9 x) byłam świadkiem sytuacji, gdy do wątpiącej osoby.kedyś gorąco wierźącej podeszła nieznana grupie osoba do niej i ją pocieszyła. Nie martw się swa oziębłością i zahamowaniem swoimi wątpliwościami. Twoja dusza nigdy od Maryi nie odeszła i nawer jeśli teraz nie moźesz wykrzesać z siebie słow modlitwy, to ona za ciebie to robi. Były to prorocze słowa Osoba ta za pół roku wróciła do wiary jeszcze bardziej ufna niź była przedtem
UsuńTwoja dusza , Basiu, nigdy od Boga się nie oddaliła a Ten nigdy nie wątpi . Nawet Syna Marnotrawnego przygarnia a Ty nim przecieź nie jesteś. Swm cierpieniem Twoja dusza uszlachetniona została wyjątkowo, chociaź masz na sercu blizny. Przytulam Cię Basieńko do srcajak najdelikatniej 😚😚😚