Był piękny majowy wieczór. Dziadek rozpalił kociołek, Babcia kończyła sałatki, a Michał z dumą pomagał nabijać kiełbaski na patyki. Toffi, jak zawsze, pełniła funkcję specjalistki do zleceń doraźnych.
Gdy dziadek poszedł po talerzyki, wydał jasne polecenie:
– Michał, pilnujesz kiełbasek i Toffi!
Michał podszedł do zadania bardzo profesjonalnie. Najpierw założył Toffi zabawkowy czerwony strażacki hełm.
![]() |
| OFICJALNA STRAŻNICZKA KIELBASEK |
Gdy to nie wystarczyło ( bo ilość kiełbasek się drastycznie zmniejszyła) - pobiegł po – maskę przeciwgazową. O, zgrozo! Zakopana chyba w piaskownicy.. chwycił "covidową".
![]() |
Poziom zabezpieczenia: maksimum. Efekt: dramatyczny |
Efekt?
Dramatyczny.
Kiedy dziadek wrócił, zastał następujący krajobraz: hełm w piaskownicy, maska na trawie, a pod czereśnią Toffi i Michał w głębokiej rozmowie.
Toffi oblizywała się z miną pełnego szczęścia, a na patyku wisiała już tylko jedna samotna kiełbaska.
– No i co tu się wydarzyło?! – zawołał dziadek.
Michał spojrzał niewinnie:
– Toffi opowiadała mi bajkę o lisie i kurniku… Bardzo pouczającą.
Toffi spojrzała na dziadka wielkimi, niewinnymi oczami i merdnęła ogonem, jakby chciała powiedzieć:
„Kiełbaski same zeskoczyły. Ja tylko pilnowałam…”
Babcia, która wyszła z sałatkami, tylko westchnęła:
– Następnym razem zamawiamy pizzę.
Toffi natychmiast dodała z nadzieją w głosie:
– Ale z kiełbaskami, prawda?
A potem Toffi westchnęła głęboko i pomyślała sobie:
„Oj, żeby te nasze działki płotów nie miały…
Obsłużyłabym je wszystkie.
W jedną stronę kiełbaski od sąsiada z lewej, w drugą od sąsiada z prawej.
Biegałabym tam i z powrotem jak profesjonalna kelnerka na czterech łapkach.
A tak… człowiek (czytaj: pies) jest ograniczany sztucznymi barierami.
Ech… te płoty to największa niesprawiedliwość tego osiedla.”





Kto to widział tak kusić psa kiełbaskami, a ten zapach?
OdpowiedzUsuńAle kara adekwatna, zostały ludziom same sałatki!