W niedzielę pokazała się ciocia w smartwatchu. Kuba nie omieszkał zauważyć, że właśnie takie urządzenie sobie życzy, jako pierwszy zegarek. Nie wiem, ile będzie czekał. Kiedyś zegarek dostawały dzieci na komunię św. On niech nie liczy na to. Inaczej jest wychowywany i prezentów rzeczowych, ani finansowych raczej z tej okazji spodziewać sie nie powinien. Sakrament to nie okazja do obdarowywania prezentami i odwracania uwagi od meritum momentu w życiu młodego człowieczka.
Biedne dziecko, jeszcze nie wie, że przez smartwatch mama namierzyłaby go wszędzie, gdziekolwiek próbowałby się przed nią ukryć. Z nawiązaniem kontaktu może byłoby trudniej, bo najchętniej włączałby funkcję "nie przeszkadzać".
No tak, ale może dokładniej wskazywałby czas tourbillon?
Tylko po co nam w życiu codziennym taka precyzja i dokładność czasu?
Czy mamy żyć w tempie nanosekund?
art by Gil Bruvel, 1959 - malarz - rzeźbiarz
Pośpiech, pośpiech, pośpiech...
"W dzisiejszym pośpiechu wszyscy myślimy za dużo ... szukamy za dużo ... chcemy za dużo ... i zapominamy o radości z samego bycia. "
Eckhart Tolle
Z punktu widzenia precyzji odmierzania czasu nasze "normalne " zegarki narażone są stale na działanie m.in. pól magnetycznych, temperatur, wstrząsów oraz grawitacji, tj. siły przyciągania ziemskiego.
A taki tourbillon?
"(...)Tourbillon poprzez permanentny obrót klatki, w której zamknięto wychwyt oraz koło i sprężynę balansu kompensuje błędy pozycyjne koła balansowego wywołane jego niewyrównoważeniem z powodu ziemskiej grawitacji. Znajdując się równe odcinki czasu w każdej pozycji, minimalizuje wpływ niewyważonego balansu (cecha konstrukcyjna koła balansowego) i powoduje dokładniejsze odmierzanie czasu. Kluczowym aspektem w kontekście siły przyciągania jest położenie zegarka w trakcie jego używania. Niekorzystny wpływ grawitacji na pracę balansu występuje wtenczas, gdy zegarek znajduje się w pozycji pionowej (siła ciężkości działa w poprzek osi koła balansu i wywołuje dodatkowe momenty sił), a istotną sprawę stanowi precyzyjne wyważenie, tak by obracało się równomiernie wokół osi przechodzącej przez środek jego ciężkości (w praktyce jest to nieosiągalne bo środek ciężkości zawsze znajduje się w pewnej odległości od osi obrotu).
Obiegowe urządzenie wychwytu tj. tourbillon uśrednia błędy chodu związane z niedoskonałościami konstrukcyjnymi elementów poprzez ciągłą zmianę ich położenia. Zegarek kieszonkowy a konkretnie jego mechanizm podlega częstszym zmianom pozycji, podobnie jak zegarek naręczny, który podczas noszenia na ręku, zmienia swoje położenie w istotnej dla precyzji odmierzania czasu płaszczyźnie wiele razy na dobę (...) "
Dlaczego nie podejrzeć, jak działają zegarki - tourbillony dla milionerów i podziwiać ich mechanizmy?
Ale jakby nie patrzeć - na zwykły cyferblat najprostszego zegarka, na smartwatcha czy tourbillon, to musimy być przygotowani w każdej sekundzie, bo przyjdzie kiedyś po nas zegarmistrz światła purpurowy. I to jest pewne jak 2x2=4
Bez sprawdzania czasu, wszędzie bym się spóźniała. ;) Kiedyś nosiłam zegarek na łańcuszku, ale odkąd się zepsuł, nie udało mi się nigdzie kupić podobnego za rozsądną cenę. Jestem szczęśliwa nawet z czasem, ale nie lubię nosić żadnych rzeczy na rękach, zegarków, bransoletek, pierścionków... więc zegar mam tylko w telefonie. A tego często z sobą nie zabieram, bo za duży. Tak to już jest. ^_^
Morgano, my, chociaż już ze względu na nasz wiek i stan zdrowia zmniejszamy tempo życia. Mamy więc szansę jeszcze na głębsze przeżywanie emocji. Może to już nie takie, jak za młodu, ale bardziej dojrzałe. Baaaardzo dziękuję za pozdrowienia i przesyam ucałowania :)))
Odkąd czas pokazują komórki, nie czuję potrzeby noszenia zegarka. I pamiętam jeszcze tę zegarkową tradycję komunijną. Teraz podobno dzieci dostają komputery. Potem się chwalą po komunii, co kto dostał. Dziecko, które niczego nie dostało stoi na przegranej pozycji. Gdyby nie prezenty, które poszłoby do komunii? Które chciałoby iść z własnej woli, bez przymusu ze strony rodziców? Myślę, że mało które. Może akurat Twój wnuk będzie tym wyjątkiem? Mogłabym dodać chlubnym, ale dla mnie komunia już nie ma znaczenia, więc tak nie powiem.
Komputery, to już nie najbardziej pożądany prezent przez chłopca. Teraz marza im się quady... i co gorsza... otrzymują je, nie mając pojęcia o zasadach bezpiecznej jazdy. To nie dzieciom przewraca się w głowach, ale osobom, wydawałoby się, dojrzałym.
Nie noszę zegarka.
OdpowiedzUsuńSzczęśliwi czasu nie liczą, ale czasem ...spoglądaja na czas w ...komórce, laptopie itp :)
UsuńBez sprawdzania czasu, wszędzie bym się spóźniała. ;) Kiedyś nosiłam zegarek na łańcuszku, ale odkąd się zepsuł, nie udało mi się nigdzie kupić podobnego za rozsądną cenę. Jestem szczęśliwa nawet z czasem, ale nie lubię nosić żadnych rzeczy na rękach, zegarków, bransoletek, pierścionków... więc zegar mam tylko w telefonie. A tego często z sobą nie zabieram, bo za duży. Tak to już jest. ^_^
UsuńMnie zegarek (przypominajka) przypomina mi o czasie na pobranie leków
UsuńNie wypowiem się, gdyż absolutnie na tym się nie znam.
OdpowiedzUsuńPośpiech, to jest to co nas w życiu gubi! i nie pozwala przeżywać emocji mocniej i głębiej⌚
OdpowiedzUsuńPozdrawiam najmilej kochana🥰
Morgano, my, chociaż już ze względu na nasz wiek i stan zdrowia zmniejszamy tempo życia. Mamy więc szansę jeszcze na głębsze przeżywanie emocji. Może to już nie takie, jak za młodu, ale bardziej dojrzałe.
UsuńBaaaardzo dziękuję za pozdrowienia i przesyam ucałowania :)))
Odkąd czas pokazują komórki, nie czuję potrzeby noszenia zegarka. I pamiętam jeszcze tę zegarkową tradycję komunijną. Teraz podobno dzieci dostają komputery. Potem się chwalą po komunii, co kto dostał. Dziecko, które niczego nie dostało stoi na przegranej pozycji. Gdyby nie prezenty, które poszłoby do komunii? Które chciałoby iść z własnej woli, bez przymusu ze strony rodziców? Myślę, że mało które. Może akurat Twój wnuk będzie tym wyjątkiem? Mogłabym dodać chlubnym, ale dla mnie komunia już nie ma znaczenia, więc tak nie powiem.
OdpowiedzUsuńKomputery, to już nie najbardziej pożądany prezent przez chłopca. Teraz marza im się quady... i co gorsza... otrzymują je, nie mając pojęcia o zasadach bezpiecznej jazdy. To nie dzieciom przewraca się w głowach, ale osobom, wydawałoby się, dojrzałym.
Usuń