Translate

poniedziałek, 16 marca 2020

FESTIVALIACI

(Pixabay.pl)

Współczuję uczestnikom różnych festiwali, szczególnie muzycznych. 
I tym także, którym przepadły imprezy krajowe, jak i tym, którzy wybierają koncerty na światowym poziomie w różnych częściach świata. Bo gdzież tam miłośnik określonej muzy,  nie pojechałby, aby tylko swojego idola nie tylko usłyszeć, ale zobaczyć i dać osobisty wyraz jego czci.

Pixabay.pl

Ja nie znoszę ostatnio tłoku. No, tak jakoś mi się porobiło, ale ból tych, co przewidują, że długo na koncert nie udadzą się, rozumiem, jako muzyk z wykształcenia, ale też matka miłośników muzyki .
 Gdybym nie wpoiła swoim córkom  jakiegoś minimalnego poczucia estetyki artystycznej, w tym: przygotowania muzycznego, to pewnie możnaby je nazwać, jak to Ludwik Jerzy Kern ujął "festivaliatkami". Nie, moje córki są koneserami muzyki. 
Ale przecież bywało wśród młodzieży i tak:


DE FESTIVALIBUS
ORBIUM COELESTIUM

Jak zauważył Einstein nieboszczyk,
Świat się rozwija stale.
Kiedyś mieliśmy tylko - festyny,
Dziś mamy już - festivale.

Publiczność bije namiętnie brawa,
Gwiźdże czasami
Lub tupie.
Najmniej ma  festivali Warszawa,
Najwięcej zaś byle zadupie.

Szybko na wyciu rok upływa,
W domu się bywa rzadko.
Gna z festiwalu na festiwal
Festiwaliat
Z festivaliatką.

Cztery akordy na gitarze,
Głosik niemodny,
Mini.
Tekścik, co z głosem idzie w parze,
O, ratuj nas święty Bardini!

Głową więc kiwam sobie w zadumie,
Trę załzawione limo.
Zwyczajnie śpiewać już nikt nie umie,
A tylko - festivalissimo.

Molle są smutne,
Smutne są dury,
Niby cmentarne tuje -
Ocenia wszystko zespół chałt-jury
I też, 
Niestety,
Fałszuje.

Całe szczęście, że  artyści organizują swoje koncerty on line. Polskie Radio zaczęło "puszczać" muzykę polskich wykonawców. 
A ostatecznie YouTube ma się dobrze.

Dzięki temu wysłuchałam dzisiaj piosenkę Andrzeja Piasecznego, która nawiązuje do obecnej sytuacji. Zostaliśmy oddzieleni często z dnia na dzień, ze względu na odpowiedzialność za zdrowie drugiego człowieka, ze swoimi bliskimi, mieszkającymi gdzieś w oddali. Normalnie nie czułoby się takiego rozstania, przecież podróżujemy, odwiedzamy się nieregularnie. Ale jeśli sobie uświadamiamy, że wchodzi między nasze relacje jakaś przeszkoda...  to  i tęsknota się ujawnia, a także strach, czy zdążyliśmy powiedzieć po prostu "kocham Cię" podczas ostatniego spotkania, bo przecież nigdy nie możemy wiedzieć, czy będzie nam dana taka szansa.  
Zawsze warto jeszcze chwycić za telefon i naprawić to.
Mimo, że przynajmniej raz na tydzień byłiśmy w 100% składzie rodzinnym, to jednak od tygodnia jesteśmy oddaleni o pół godziny drogi samochodem.
Na szczęście za każdym razem nasze pożegnanie jest  " na poziomie" uczuciowym i z błogosławieństwem, ale i tak przez telefon dodatkowo zapewniłam o swoim uczuciu, na wszelki wypadek, gdyby jakiś zarazek uniemożliwiłby następne spotkanie.

Gdybym nie zdążył, Andrzej Piaseczny, YouTube


Między wszystkie rzeczy
Które mamy wciąż do nadrobienia
Gdzie często nowe kładę, gdzie kurzą się te stare,
Wszystkim dzisiaj czoła stawię.

Między tamte, których
Często bałem się powtarzać głośno,
Które im bardziej błyszczą, tak gasną równie szybko
Wchodzę dzisiaj, powiem wszystko.

Gdybym nie zdążył tego kiedyś jeszcze
Z przyczyn zależnych nie ode mnie
Jak nigdy dotąd, wprost powiedzieć chciałbym
"Kocham ciebie", chcesz, czy nie chcesz.

Między wszystkie zdania,
Które chwytać miały świata piękno
Z tych, w których tak się staram, że mówię wszystko naraz
Dzisiaj sedno, tylko jedno.

Gdybym nie zdążył tego kiedyś jeszcze
Z przyczyn zależnych nie ode mnie,
Jak nigdy dotąd, wprost powiedzieć chciałbym
"Kocham ciebie", kochać będę

Gdybym już nigdy miał nie zdążyć przecież
Tego nie wstydzę się, nic, wcale
Jak nigdy dotąd, wprost powiedzieć chciałbym
"Kocham ciebie", będę dalej

4 komentarze:

  1. Myślę, że każde pokolenie ma swoje rozrywki. Ja koneserem nie jestem, więc syna nie zaraziłam szczególną miłością do muzyki poważnej czy poezji śpiewanej, choć lubię. Na festiwale jeździł jako nastolatek,ale zawsze wyniósł z tego jakąś szkołę życia.
    Teraz ma swoje ulubione gatunki muzyczne i literackie, jest dorosły i sam poznaje, testuje, a gust o dziwo ma dobry...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam dzień, w którym stoczyłam walkę ze starszą córką, obawiając sie o bezpieczeństwo ( którą w rezultacie przegrałam), kiedy w wieku 18 lat postanowiła jechać na koncert Guns N’ Roses do Spodka Katowickiego. Od tej pory jeżdzi na koncerty nawet za granice i wraca bezpiecznie

      Usuń
  2. Ja jestem melomanką i koneserką muzyki i bywam na koncertach bardzo często. Ale w salach koncertowych, a nie na plenerowych spędach (sorry). Pisałam u Jotki, że własnie straciłam możliwość uczestnictwa w dwóch rewelacyjnych koncertach ( szczególnie jednym, na który bilety kupiliśmy już pół roku wcześniej). Mamy już, jak co roku, zabookowane lokum na doroczny Festiwal Bachowski, gdzie bywamy obowiązkowo latem. W naszym domu muzyka jest równoznaczna z powietrzem. Dzieci dodatkowo wykształcone muzycznie.
    Rozumiem jedak obecną sytuację i nie płaczę z powodu ograniczeń, bo są rzeczy ważne i ważniejsze przecież. Niektóre bezcenne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam komentarz na blogu Jotki i wiedziałam, że straciliście te koncerty. Przypuszczałam, jakiego rodzaju muzyki dotyczyły, znajać Twój gust muzyczny na podstawie prezentowanych utworów na Twoim blogu. Wiem, że jest wysublimowany.

      Usuń