Dzisiaj rodzina moja może sobie pofolgować. Przepraszam, mogłaby. Nie mają siły przy takim upale na żadne figle. To mi nawet na rękę, bo przecież i ja nie mam siły nawet tupnąć na nich swoją nóżką, jak motyl z Kiplinga ( o nim też wspomina Gałczyński).
Ale miałam na tyle siły, aby wskrabać się na piętro na przygotowany przez nich obiadek. Myślicie, że jestem taka nieczuła na cierpienia bliskich, kiedy w upalny dzień na piętrze (poddaszu) duszą się bez klimatyzatora?
Nie, mają klimatyzator elektryczny, a ja mimo wszystko też miałam swój udział w przygotowaniu dzisiejszego obiadku. W thermomixie zrobiłam zupę krem ze świeżego ogórka, z myślą o wnuczku. Dlatgo w thermomixie - bo przecież na gazie prędzej sama ugotowałabym się i byłaby "zupa krem z blondynki".
Naiwna. myślałam, że malec, mój wnusio, zje ją z apetytem, ale nie wzięłam pod uwagę, że on ma długie zęby na ogórki i pomidory.
Zapytał z czego ta zupa?
Niespodzianka.
Może się da oszukać.
Sprawdź, jak cudownie pachnie.
Powąchał.... i ... śmierdzi!
Tak określa żargonem przedszkolaka każdy zapach, który jest daleki od jego akceptowanych. O, nie zrobię ci zupy kremu z czekolady. Niedoczekanie twoje, szkrabie niewdzięczny!
Na jego szczęście obiad miał drugie danie, bo inaczej, przegłodziłabym szkraba i od razu zapachniałoby mu świeżym ogóreczkiem z koperkiem.
Ale ze mnie Baba Jaga.
No bo upalnie jest.
"Nie tylko źle jest na ziemi,
w raju jest też niewesoło:
Patrzcie - kroplami wielkiemi
pot z twarzy spływa aniołom.
Nic im się nie chce - wiadomo -
ogłupia straszliwy upał.
Nawet ów motyl z Kiplinga
w upał by także nie tupał.
pot z twarzy spływa aniołom.
Nic im się nie chce - wiadomo -
ogłupia straszliwy upał.
Nawet ów motyl z Kiplinga
w upał by także nie tupał.
dzień cały wodę sodową
trąbi, miotełką od muszek
machając sobie nad głową.
I małpki pomizerniały,
i szyje schudły żyrafom.
Piotr Żydów wpuszcza i robi
gafę, panie, za gafą.
Od rana aż do wieczora
anioły wzdychają, wzdychają,
pokotem leżą na łąkach
i piwem się polewają.
Opustoszały jezdnie,
a w kramach święci rozliczni
mruczą: - Uff, to już jest nie -
takt meteorologiczny."
Konstanty Ildefons Gałczyński "Upał w raju", 1929
i szyje schudły żyrafom.
Piotr Żydów wpuszcza i robi
gafę, panie, za gafą.
Od rana aż do wieczora
anioły wzdychają, wzdychają,
pokotem leżą na łąkach
i piwem się polewają.
Opustoszały jezdnie,
a w kramach święci rozliczni
mruczą: - Uff, to już jest nie -
takt meteorologiczny."
Konstanty Ildefons Gałczyński "Upał w raju", 1929




Nie jestem z tych bardzo ciepłolubnych. Mam jeszcze trochę roboty w domciu. Malowanie mebla - starocia i pastowanie podłóg. Po czym, należałoby na kilka godzin wyjść z domu. Na taki upał? Muszę odczekać, choć czasu szkoda. Serdecznie pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńUwielbiam zapach świeżo pastowanej podłogi. Przypomina mi młodość.
UsuńW upale może jednak byłby dla mnie trochę ciężki. Też bym poczekała. Podobno będzie lepiej. Pozdrawiam
Pozdrawiam, Irenko. Marzę o ciut niższej temperaturze. W sobotę bawię na weselu, co prawda w pobliżu jeziora, ale upał wtedy nie potrzebny.
OdpowiedzUsuńRewelacyjny post... :) Zupa krem z ogórka? Nigdy nie jadłam...
OdpowiedzUsuńW zasadzie jestem ciepłolubna, dobija mnie tylko duchota w powietrzu... Jak siebie znam,późną jesienią i zimą będę tęsknić za słońcem...
Pozdrawiam serdecznie.
Dziękuję za uznanie. Jeśli chodzi o zupę, to nie mam wyjścia powiedziało się a, podaję przepis:
Usuń- 200 g ogórka
50 g serka topionego śmietankowego
1/4 cebuli (20g)
2 kostki rosołowe
2 łyżeczki mąki ryżowej - 30g ( ja daję pszenną, bo ryżowej nie miałam)
700g wody
50 g śmietany lub gęstego jogurtu
koperek
Wszystkie składniki, oprócz śmietany i wody zmiksować, dodać wodę i gotować. Po zagotowaniu dodać śmietanę i koperek i wszystko jeszcze raz zmiksować. Można podawać z grzankami lub groszkiem ptysiowym
Smacznego :-)
Za jakiś czas zatęskni za tymi wszystkimi smakami co mu tak nieładnie pachniały. Tyle rzeczy sobie przypominam na które się krzywiłam a teraz pałaszuję ze smakiem :)
OdpowiedzUsuńA upał może i meczący ale jak pomyślę, że zima ma nadejść to niech jest :)
Myślę, że masz rację, należy przetrzymać kulinarne humory malucha. Już teraz ma pewne życzenia, np, babciu, czy możesz mi zrobić naleśniki, prooooooszę i patrzy tymi szelmowskimi ślepkami na mnie. No i jak mu nie usmażyć. Czekam na taki wzrok i prośbę o zupę z zielonego ogórka, ha ha :-)Pozdrawiam !
UsuńUpał i susza męczy większość z nas. Zupa krem z ogorka brzmi ciekawie,nigdy takiej nie jadłam, ciekawa jestem jak spakuje.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Nino, przepis wyżej w komentarzu, spróbuj, a może będzie ci lepiej, niż mojemu wnusiowi smakowała ta zupka.
Usuń