Pamięć zapisana w liniach papilarnych
Mówi się, że wspomnienia mieszkają w sercu lub w kadrach starych fotografii. Ja jednak odkryłam, że moja pamięć ma swoje szczególne miejsce… w opuszkach palców.
Stoję przy parkowej fontannie, ubrana w błękity, które kojarzą mi się z bezkresem nieba. Moja dłoń spoczywa na mokrej, obracającej się kuli granitu. I nagle, w ułamku sekundy, przestaję być tutaj.
Chłód wody i gładkość kamienia stają się portalem, który przenosi mnie tysiące kilometrów stąd, do roku 2000, na słoneczną Florydę.
Czuję pod palcami surowość skały księżycowej z Przylądka Canaveral i techniczny chłód kapsuły Apollo – statków, które nigdy nie zaznały kosmicznej próżni, a które dane mi było dotknąć. Ale najmocniej wraca do mnie inne wspomnienie - dotyk mokrej głowy delfina w Parku Wodnym w Orlando. To specyficzne uczucie „mokrej piłki” – śliskiej, sprężystej, tętniącej życiem.
![]() |
| Z lewej strony fotografii - moja dłoń gładząca głowę delfina |
Kiedy moja dłoń gładzi teraz ten wirujący, granitowy kugiel, moje ciało nie czuje kamienia. Ono czuje tamtego delfina. Czuje zapach oceanu i emocje podróży sprzed lat. Zrozumiałam, że nasze dłonie kolekcjonują wrażenia jak najcenniejsze perły. Dotyk kosmicznego pyłu i morskiego stworzenia zapisał się w moich liniach papilarnych na zawsze.
Nie potrzebuję paszportu, by wrócić na Florydę. Wystarczy, że zamknę oczy przy lokalnej fontannie.
Bo pamięć dotyku to najkrótsza droga do chwil, które miały w nas zostać. Świat bywa wielki i nieosiągalny, ale pod dotykiem jednej dłoni staje się zadziwiająco bliski, spójny i… wciąż tak samo mokry od wspomnień.
Patrzę na fotografie ułożone obok siebie. Na jednej – moja dłoń spoczywa na mokrej, potężnej kuli granitu w lokalnym parku. Na drugiej, zrobionej przed laty w Orlando – ta sama dłoń dotyka aksamitnej, wilgotnej skóry delfina.
Kiedy patrzę na te zdjęcia, czuję to samo mrowienie w opuszkach palców. Granit pod moją ręką wcale nie jest twardy – on ma w sobie tę samą sprężystość „mokrej piłki”, którą zapamiętałam z Florydy. To fascynujące, jak jedna chwila w parku potrafi przywołać chłód skały księżycowej z Przylądka Canaveral ( NASA) i zapach oceanu.
Dziś już wiem, że nasze ciało to najwierniejszy pamiętnik. Nie potrzebuję zamykać oczu, by wrócić do roku 2000. Wystarczy, że dotknę wody. Bo w tym jednym geście, w tym ułamku sekundy, moja dłoń łączy kosmos, ocean i domowy ogród oraz lokalny park - w jedną, piękną klamerkę przeznaczenia.
![]() |
| Ten marmur tamtego wspomnienia przy dotyku nie wywołuje |
~~~~~~~~~~~~
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy.
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami.
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia.
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli.




Pamięć w dotyku, w zapachu, niesamote bywają zmysły 😉
OdpowiedzUsuńTak zmysły są rzeczywiście niesamowite. Ostatnio naukowcy odkryli oprócz tych 5 "tradycyjnych" co najmniej 5 dodatkowych ( nie będę tu podawać ich skomplikowanych nazw)
Usuń- zmysł odpowiadający za odczuwanie bólu skory, stawów i narządów
- zmysł równowagi
- zmysł odpowiadający za położenie ciała w przestrzeni.
-zmysł ułożenia części ciała względem siebie oraz napięcia mięśniowego. Dzięki niemu człowiek wie, gdzie znajdują się jego poszczególne części ciała, nawet bez ich widzenia
-zmysł odpowiadający za odmierzanie czasu przez mózg człowieka
To naukowcy, ja bym dodała od siebie zmysł orientacji w terenie, który u mnie szwankuje. A zmysł odpowiadający za odmierzanie czasu to chyba musiałabym oddać do naprawy Niebieskiemu Zegarmistrzowi - bo też już nie działa najlepiej. Ale na to, chyba nie ma rady.
Pozdrawiam serdecznie Jotko :)
Kliknęlam za szybko, powyżej jotka
OdpowiedzUsuń