Za dwa dni mija 17 lat, jak Jacek Kaczmarski, prawie rok przed swoją śmiercią, napisał tekst o reklamacji. Trochę o tym wierszu zapomniałam.
Mam nadzieję, że w tej najważniejszej Księdze Skarg i Zażaleń nie zostało to moje przeoczenie odnotowane. Właściwie to jestem pewna, że ujdzie mi to płazem, bo tam nikt urazy do nikogo już nie czuje. Autor tego wiersza odszedł przecież pogodzony ze swym przeznaczeniem, a utwór ten jest tego przykładem , że wiedział, iż czeka go "następna wersja istnienia".
Jeśli jesteście wzrokowcami, to aby uniknąć Waszych skarg i zażaleń, podaję poniżej tekst:
Jacek Kaczmarski, Osowa 3.04.2003
Skarżą się podwórkowe koty
na naszej kotki nadmiar cnoty.
Siedzą rzędem na parapecie
głosząc swą rozpacz we Wszechświecie.
Skarżą się w telewizji księża
na ciągłą wszechobecność węża.
Od ciągłych modłów kler omdlewa,
a gad się coraz lepiej miewa…
Po miastach utyskują chłopi,
że oto wieś się europi,
bo póki była azjatycka –
zawsze im coś skapnęło z cycka.
To są poważne zażalenia
na niedoskonałość istnienia,
lecz przecież na sznurku wisi
ołówek i tłusty zeszycik;
więc pośliń ołówek kopiowy,
łupież myśli wytrząśnij z głowy
i w kajeciku w linię
wyraź swoją opinię!
Pozatykały mi się rurki,
gruczoły skwierczą, jak ptifurki,
zraczyć się raczył kielich krtani,
przełyk nie działa ani, ani.
Uzdrowicielka pachnie czosnkiem,
gesty nade mną czyni sprośne,
strzepuje raka na podłogę –
kto to posprząta? Ja nie mogę!
Bioenergoterapeuta
We łbie mi na odległość bełta,
a jeśli własny mocz wypiję,
to będzie szansa, że przeżyję.
To są poważne zażalenia
na niedoskonałość istnienia,
lecz przecież na sznurku wisi
ołówek i tłusty zeszycik;
więc pośliń ołówek kopiowy,
łupież myśli wytrząśnij z głowy
i w kajeciku w linię
wyraź swoją opinię!
Sarka Żabojad na Jankesa,
że tylko w głowie mu agresja,
choć, gdyby nie jankeskie tanki –
sauerkraut żarłyby dziś Franki.
Sarkają mądrzy, oczytani,
że dzieło Stwórcy jest do bani,
i – żeby stworzyć je od nowa –
wystarczy jedna mądra głowa.
A zdaniem wiary akolitów –
to właśnie mądrość jest do kitu
i gdyby wszyscy byli głupi –
nikt by nikogo nie katrupił!
To są poważne zażalenia
na niedoskonałość istnienia,
lecz przecież na sznurku wisi
ołówek i tłusty zeszycik;
więc pośliń ołówek kopiowy,
łupież myśli wytrząśnij z głowy
i w kajeciku w linię
wyraź swoją opinię!
I Sara sarka – nasza suka,
że próżno samca na schwał szuka,
więc z pierwszym lepszym, gdzieś pod płotem
pracuje nad kolejnym miotem.
Córeczki skarżą się uroczo
(dziarsko ku dorosłości krocząc):
– tak chciałabym już być dorosła,
a jednocześnie – dzieckiem zostać!
I nawet Ala się użala
na nadmiar, który ją powala,
choć tylko koty, psy, córeczki
i ja – pragniemy jej opieczki!
To są poważne zażalenia
na niedoskonałość istnienia,
lecz przecież na sznurku wisi
ołówek i tłusty zeszycik;
więc pośliń ołówek kopiowy,
łupież myśli wytrząśnij z głowy
i w kajeciku w linię
wyraź swoją opinię.
JEŻELI JEST UZASADNIONA –
ZOSTANIE BEZWZGLĘDNIE WCIELONA
W ALGORYTM UDOSKONALENIA
NASTĘPNEJ WERSJI ISTNIENIA!
Ciekawa jestem, czy jeszcze dzisiaj punkty handlowe posiadają jakieś księgi skarg i zażaleń. Teraz konsument ma specjalne prawa i ochronę odpowiednich służb. Nawet 15 marca jest obchodzony Światowy Dzień Konsumenta.
Czy jednak czasem nie ma tablic z wizerunkami pewnych klientów: zatytułowanych " Tych klientów nie obsługujemy?"
No dobrze, umówmy się, że tych klientów bronić nie będę, bo widocznie sobie nagrabili (dosłownie, czy w przenośni).
Pamiętam wiszące niedaleko drzwi wejściowych w sklepie, na widocznym miejscu - zeszyty z ołówkiem na sznurku. Może dlatego, aby bezczelny klient, który odważył się cokolwiek tam wpisać, miał bliżej do wyjścia, kiedy pogoni go wkurzony ekspedient?
![]() |
| V,Wystawa PRL Za Ladą w Muzeum Techniki i Komunikacji |
Bernard Shaw kupował śledzie w sklepie, ale nie był zadowolony z formy niedostatecznego opakowania. Poprosił więc o księgę skarg i zażaleń od wystraszonej ekspedientki. Widocznie własciciel sklepu nie byłby kontent z jakiegokolwiek wpisu do zeszytu. Podała mimo to żądany zeszyt. Słynny pisarz wyrwał z tego zeszytu podwójną kartkę, po czym zawinął dokładniej śledzie, podziękował uprzejmie i wyszedł, pozostawiając ekspedientkę z rozdziawioną buzią.
Kabaret Dudek - Książka życzeń
A cofając się jeszcze w dziejach historii - przedstawiam poniżej opisaną najstarszą reklamację świata (Źródło: Swiat Wiedzy).
![]() |
| (Źródło: Swiat Wiedzy 3/2020) |







Nie wiem, czy są jeszcze książki skarg i zażaleń, ale kiepskie rzeczy nadal istnieją. Nawet mam wrażenie, że niektóre specjalnie robione z krótkim terminem ważności, by kupować nowe.
OdpowiedzUsuńTak bywa szczególnie z elektroniką. Z innymi towarami producent nie może sobie na taki trick pozwolić, bo straci klienta, ale na "krótką mętę" też tak czynią.
UsuńZdarzało mi sie kilka rzeczy reklamować,
OdpowiedzUsuńznaczy sie zwracać,
ale ostatnio juz nie.
Sklepy idą na zamianę towaru, a nie na zwrot pieniądzy. Jeśli klient nie jest bardzo zdeterminowany, to niestety, wygrywają.
UsuńTaka księga to ciekawa lektura, czasem miewam ochotę do takowej się wpisać, ale nie pytałam czy są.
OdpowiedzUsuńWiesz, Jotko, że mogłabyś takim pytaniem młodziutką ekspedientkę, nie znającą nawet takiego pojęcia, doprowadzić do zawału? Od razu kojarzyłoby się jej ze zwolnieniem z pracy przez właściciela sklepu.
UsuńRaczej chodziło mi o restauracje...
UsuńSzkoda, że nie mam znajomego kelnera, ani właściciela restauracji. Informacja byłaby rzetelna :)
UsuńRozbroiłaś mnie totalnie tymi skargami :) Uśmiałam się strasznie :) :) Z serem na wystawie konkursowej jest absolutnie bezcenna :) :) Buziaki zostawiam :***
OdpowiedzUsuńPolu, uwierz mi, źe tak rzeczywiście wyglądał wówczas handel. Iluzja na wystawie. atrapa a w sklepie puste półki i haki oraz zrozpaczony lub wściekły do łez klient.Wcale nam nie było do śmiechu :) Ja ser żółty przywiozłam dzieciom z Pragi, a proszek do prania z Luksemburga. To były zdobycze z 26 dniowych wojaży po Europie.
UsuńNa ten temat mogłabym napisać całą ksiąźkę. Sytuacje jak z Barei ...