Jeśli nie masz poczucia humoru, to czarno widzę ocenę tego wpisu.
Bywa czasem tak, że człowiek sam wejść musi w cudze buty, aby daną sytuację widzieć zupełnie w innym świetle.
Pójdę tym razem na łatwiznę (zresztą już nie pierwszy raz 😀) i zamiast swoimi słowami rozpisywać się na temat poczucia humoru, wybrałam satyrę w postaci rysunku oraz poezji.
POCZUCIE
Andrzej Waligórski
Raz Zbigniew Dreptak, adwokat, człek bystry i gładki z pozoru
Doszedł do wniosku, że wogóle nie ma poczucia humoru.
Więc bardzo się tym przejął i strasznie zasmucił,
Bo czytał, że ludzie wybitni wszyscy mają takie poczucie,
A on był stale poważny, ba, smutny jak głaz na grobie!
- No cóż - pomyślał - jak nie mam poczucia, to sobie wyrobię!
Raz Zbigniew Dreptak, adwokat, człek bystry i gładki z pozoru
Doszedł do wniosku, że wogóle nie ma poczucia humoru.
Więc bardzo się tym przejął i strasznie zasmucił,
Bo czytał, że ludzie wybitni wszyscy mają takie poczucie,
A on był stale poważny, ba, smutny jak głaz na grobie!
- No cóż - pomyślał - jak nie mam poczucia, to sobie wyrobię!
I poszedł do psychiatry, a ten psychiatra był raptus,
I ledwo go zobaczył, to spytał: A, mente captus????
- Nie, Dreptak.... - A co panu? - Poczucia humoru brak mi!
- Zdarza się - mówi lekarz - idź się pan rozbierz w szatni!
Trochę to nagłe żądanie zdziwiło mecenasa,
Ale się nie chciał sprzeciwiać, więc rozdział się na golasa,
I wchodzi do gabinetu. Nie kryje go żadna osłona.
Lekarz popatrzył i ryknął: - Ojejku! Ja chyba skonam!!!
I zaczął go klepać i pstrykać i szczypać w kształty tłuste...
- Pan nie masz poczucia humoru? To stań pan - powiada przed lustrem!
To Dreptak, wyraźnie czując że zaraz go weźmie cholera,
Wziął z biurka skalpel i krzyknął: - Niech pan się też rozbiera
Zadrżał nieszczęsny medykus, strach go obleciał wielki,
Powiedział: - A...leż z rozkoszą... - i zaczął odpinać szelki.
- Prędzej!!! - zawołał Dreptak, aż doktor panice uległ
I zrzucił kamizelkę, skarpetki i podkoszulek,
A nawet - przepraszam najmocniej - i jegierowskie gacie....
- Dość! - warknął Dreptak - Wystarczy! Możesz pan zostać w krawacie!
Następnie przetarł binokle... popatrzył na lekarza....
I po raz pierwszy w życiu zaczął ze śmiechu się tarzać!
Zawijać w dywany! W kilimy! Gryźć swoją własną nogę!
A przy tym jęczał co chwilę: - O rany... ja już nie mogę...!!!
Zawijać w dywany! W kilimy! Gryźć swoją własną nogę!
A przy tym jęczał co chwilę: - O rany... ja już nie mogę...!!!
Tu ubrał się, krzyknął: Buźka! Wyrazy współczucia dla żony!
Zostawił dwieście złotych i wyszedł. Wyleczony.
I teraz ma takie poczucie humoru, że aż się dziwią koledzy.
Hej, ileż to zawdzięczamy wspaniałej, medycznej wiedzy!!!
W moim poprzednim miejscu zamieszkania jeden z sąsiadów był posiadaczem rajskiego kogucika. Nie dociekałam kto był tym szczęśliwcem, bo pozostali mieszkańcy dość szczelnie zaludnionego osiedla domków jednorodzinnych raczej zadowoleni nie byli. Kogucik miał zwyczaj piać swym cieniutkim głosikiem nim świt nastał.
Mimo, że miałam blisko do pracy i mogłam sen swój przedłużyć do maximum, to ten (szkoda, że nie znam żadnego wulgaryzmu, oprócz: motyla noga i temu podobne) budził mnie każdego ranka. Ale gdzież tam ... ranka...! Przecież wybudzona nagle ze snu uważałam, że to była jeszcze głęboka noc.
Trwało to dość długo, aż pewnego razu ... nie doczekałam się piania ptaszyska. Następnego dnia i jeszcze następnego... nic. Nie śmiałam nikogo pytać o przyczynę mojego niezmąconego snu, bo i nie wiedziałabym u kogo o losie rajskiego kogucika wiedzy zaciągnąć.
Kto go uciszył i w jaki sposób, pozostało tajemnicą mieszkańców osiedla.
Powiem bez bicia, nie wiem czy wolałam późniejsze śpiewy innego "kogucika" w wieku kilkunastu lat, który wchodził na dach swojego domu, aby dokonać jakiejś naprawy (mieszkał z mamą bez ojca, więc dbał o strony techniczne domu) i wyśpiewywał na cały regulator swojej głośni w okresie modulacji skrzeczącym głosikiem:
Przegrane jest przez jedną noc
Och Ziuta, naprawdę nie wiem jak się pozbyć
Jak się pozbyć ciebie stąd…"
Nie wiem, czy więcej zapamiętać nie mógł, czy do przerwy zmuszała go koniecznośc technologiczna, ale natychmiast rozlegało się stukanie w blachodachówkę , po czym znów, ale tym razem ponad dachami osiedla, niosło się przeciągłe:
Och, Ziuuuuuuta!
Przez wzgląd na Irka Dudka, którego lubiłam ...jakoś musiałam zdierżyć "kogucika", tym bardziej, że godziny "arii" przypadały na godziny popołudniowe, w dni wolne od pracy.
Przyznać muszę, że ten "kogucik" był bardzo sympatycznym chłopcem z poczuciem humoru. Znałam go osobiście.
Shakin`Dudi - Och Ziuta
Och Ziuta, dziś życie me przegrane jest
Przegrane jest przez jedną noc
Och Ziuta, naprawdę nie wiem jak się pozbyć
Jak się pozbyć ciebie stąd
Urodę świnki Piggy masz
Wagą przewyższasz nawet ją
We śnie mnie straszy twoja twarz
A wszystko to przez jedną noc
Och Ziuta, ja wiem, że nie ma brzydkich kobiet
Tylko wina czasem brak
Lecz Ziuta, gdy wytrzeźwieje człowiek
Wtedy inny gust ma, inny smak
Pokazać się gdzieś z tobą wstyd
Dwie klasy podstawówki masz
Swym krzykiem nerwy psujesz mi
A wszystko to przez jedną noc
Och Ziuta, pijany byłem gdy przed ołtarz
Zaciągnęłaś mnie
Och Ziuta, dlaczego się zgodziłem
Tak żałuję, tak żałuję dziś
Za byle co ty bijesz mnie
Pieniędzy żadnych nie chcesz dać
A wszystko to przez jedną noc
Och Ziuta, dlaczego mą dziewczyną
Pierwszą stałaś się tej nocy złej
Och Ziuta, kobiet dotąd nie znałem
Nie wiedziałem, jak to robi się
Hrabiowski przecież tytuł mam
A ty gosposią byłaś mą
Podniosłaś swój społeczny stan
A wszystko to przez jedną noc




Co nas bawi - faktycznie, ja z tych co ulegają urokowi zabawnych sytuacji. Pytanie - czy mamy poczucie humoru ? We własnym mniemaniu chyba każdy odpowie lub prawie każdy, że tak. Mam poczucie humoru. Potem już różnie bywa, gdy owo pytanie zadamy tym z którymi jesteśmy w jakiś relacjach. Moje dzieci na moje poczucie humoru mają określenie - zryty. Nie bardzo wiem co to określenie oznacza, ale dzieci mam mądre, więc wypada mi to przyjąć do wiadomości i na pytanie owe udzielać odpowiedzi gdy ktoś mi je zadaje - mam zryte poczucie humoru. We własnym zaś mniemaniu i własnej ocenie - mam genialne poczucie humoru. Fajną miałaś z rana rozrywkę - arie operowe :) i zdecydowanie pokazałaś nam to w świetle dobrego humoru. Jak dla mnie. Tu też ciekawostka - ostatnio zwracam uwagę wydając genialne opinie, lub dzieląc się z nimi podkreślać, że opina moja własna. To sakramentalne wszędobylskie JA rozkłada mnie na łopatki. To magiczne JA potrafi rozwalić każdy system :) taka refleksja mi się nasunęła. Dobrego dnia Tereniu i koniecznie z dużą dawką śmiechu - bywa cudowny :)
OdpowiedzUsuńSlangi młodzieźowe czasem w swoich neologizmach mieszają wcześniej używane hasła, dodając im swoje nowe znaczenie.
UsuńOczywiście że mam poczucie humoru.
OdpowiedzUsuńI nawet w tych trudnych czasach bardzo lubię się śmiać.
Waligórskiego uwielbiam.
A "Ziutę" sama sobie śpiewam często :-))
Humor to najtańsza i bezpieczna dla zdrowia szczepionka z funkcją leczniczą ☺
UsuńKoguta przerabiałam na wakacjach w Bodzentynie, gdybym miała strzelbę, to przysięgam, nie dotrwałby do następnego rana...
OdpowiedzUsuńDo moich sąsiadów nad nami przyjeżdża syn, który po paru kielichach namiętnie wyśpiewuje Katiuszę, chyba tylko to mu w głowie zostało i katuje nas ta piosenka, co zrobić, życie w bloku!
Pierwszy obrazek - rewelacja!
Chyba wiekszość z nas ma podobnedoświadczenia. Nietrafiona lub zbyt głośna muzyka itp... :)
UsuńKoguta nie ustrzeliłam, Przysęgam, choć mój mąż miał "dubeltówkę", ale to człowiek o "złotym sercu" :)