Mówią, że przedmioty martwe nie mają duszy, ale moja lampka, stojąca na szklanym blacie tarasowego „Z”, zdecydowanie próbuje temu zaprzeczyć. tutaj
To dziesięciokilowy odlew miedziany: dumny koń wspięty na tylnych nogach i amazonka, która z niemal filmową elegancją podtrzymuje rondo kapelusza.
Tragedia w markecie budowlanym
Każda blizna ma swoją historię. Moja lampka straciła „zdrowie” podczas wyprawy ratunkowej. Z dwóch kloszy pozostał jeden i skorupy. Chcieliśmy dokupić brakujący lub 2 inne . Zabraliśmy okaleczona lampkę do Leroy Merlin i Castoramy. Żaden klosz nie był odpowiedni ze względu na niedopasowanie oprawki oraz formę. Noszenie dziesięciu kilogramów miedzi między regałami to wyzwanie.
![]() |
| Klosz kielichowy w naturze ma zielonkawe brzegi |
Wystarczył jeden niefortunny chwyt za przednią nogę konia i… trzask.
"Opatrunek opaskowy" w kolorze brązu specjalnie zdjęty,
aby pokazać złamanie
Dziś dumną postawę wierzchowca ratuje aluminiowy drut wewnątrz odlewu. Noga jest złamana, ale trwa – ułożona z pietyzmem tak, by udawać, że czas się zatrzymał przed tamtym niefortunnym ruchem.
Zamiast szkła – fantazja
Drugiego „alabastrowego” klosza w formie kielicha kwiatu nie udało się dokupić. Została pustka. Ale czy puste miejsce po świetle musi straszyć? Zamiast szukać ideału w sklepach, sięgnęłam po wstążki. Zaplotłam je fantazyjnie: beż, zieleń i delikatny pomarańcz tworzą teraz miękką koronę tam, gdzie dawniej był alabaster.
Moja kolejna lekcja „blizn”
Spoglądam na tę lampkę i widzę w niej nas samych. Czasem życie „łamie nam nogę” w najmniej odpowiednim momencie, a nasze idealne „klosze” pryskają w drobny mak. Ale czy to powód, by przestać błyszczeć? Moja amazonka wciąż trzyma fason, a koń, choć ranny, wciąż mierzy kopytami w niebo.
Czasem wstążka i drut wystarczą, by uratować piękno. Wystarczy tylko przestać płakać nad tym, czego już nie ma, i zacząć dekorować to, co zostało.
![]() |
„Patrzę na te zdjęcia i widzę coś, czego nie kupi się w żadnym markecie budowlanym: duszę przedmiotu, który przetrwał. Moja amazonka nie potrzebuje idealnego klosza, by błyszczeć. Te fantazyjne sploty beżu i zieleni są jak powiew wiatru w jej miedzianych włosach. A złamana noga konia? To tylko przypomnienie, że prawdziwa siła nie polega na braku pęknięć, ale na tym, że mimo nich wciąż mierzymy wysoko.”






Szczerze powiedziawszy, to jednak prowizorka, nie przepadam za takimi rozwiązaniami.
OdpowiedzUsuńTo miało być tymczasowe rozwiązanie, ale dzięki temu, że przetrwało w takiej formie, zachowałam wspomnienie, którym szczerze dzielę się na blogu.
Usuń