Dlaczego nie lubię deserów owocowych?
Gdybym wiedziała wcześniej, ale byłam wówczas małą dziewczynką, nie czytałam Polityki, tym bardziej nie było szans na wertowanie Dodatków, bo te zostały do tygodników wszelkich wprowadzone później.
W dzieciństwie byłam z siostrą na wakacjach u kuzynów w Gdańsku. Otrzymałyśmy od kuzynki termos i zostałyśmy wysłane po lody do kawiarni. Nie pamiętam, dlaczego akurat przyniosłyśmy do domu truskawkowo-śmietankowe, może odpowiadały nam kolorystycznie, a może nie było wielkiego wyboru.
Nie przyzwyczajone do spożywania nadmiernych porcji takiego deseru (w naszym mieście kupowało się jednorazowo lody w rożku lub w "waflu" z jedną, najwyżej trzema gałkami), musiałam tę zachłanność dziecięcą odpokutować nudnościami (co najmniej).
Od tamtej pory wystarczy, że spojrzę na deser o różowym kolorze i zapachu truskawek czy malin , delikatnie określając, "nie najlepiej się czuję". Co ciekawe, oddzielnie mogę spożywać te owoce i lody. Połączenia już nie toleruję. Uwielbiam takie o smaku tiramisu.
I oto mam wyjaśnienie reakcji mojego organizmu.
We wspomnianej "Polityce" (tom34), a dokładniej w dodatku do niej, który mi podrzuciła córka,
czyli "Poradniku Psychologicznym 2/2019 - ja my oni" znalazłam artykuł Elizy Koźmińskiej- Sikory - "Myśli w brzuchu. Czy jelita - tzw. drugi mózg człowieka - mają swój własny rozum".
Ten zbudowany z istoty szarej jest komputerem pokładowym o niezmierzonej inteligencji. Długo cieszył się pozycją jedynego. Bo ten trzewny przez stulecia posądzany był wyłącznie o trawienie i wydalanie.. W końcu jednak wzbudził zainteresowanie swoja wyrafinowaną strukturą oraz inteligentnymi funkcjami. I media oglosiły go "drugim mózgiem" Zawdzięcza to rosnącym możliwościom badania przebiegu procesów fizjologicznych, dzieki czemu człowiek wie coraz więcej na temat struktury i fizjologii jelit.
Problem "inteligencji" jelit jest w artykule szeroko rozwinięty, nie będę tu opisywać, czego z artykułu się dowiedziałam ( polecam dotrzeć do całości - zakupić w internecie), poza tym, że te nasze jelita są , kto by pomyślał.... emocjonalne.
Przytoczę taki przykład, który wyjaśni mi awersje do lodów owocowych.
"... Pobyt w restauracji, w której doszło do nieprzyjemnej sytuacji, np. rodzinnej awantury, może na zawsze zniechęcić go do zjadanej wtedy potrawy, choć dokonuje się to poza świadomością. Co więcej, kolejny raz zjedzona potrawa może być przyczynkiem niestrawności. Choć powiązana z nią reakcja była czysto emocjonalna, mózg zapamiętał proste połączenie: "stek-skurcz jelita". Tworzące się w ten sposób sieci pamięciowe mogą być bardzo rozległe i skomplikowane. A mózg nastawiony na ich tworzenie wykorzysta je później przy podejmowaniu różnorodnych decyzji, niekoniecznie związanych z jedzeniem. W tym sensie emocje mają powiązanie ze stanem, w jakim znajdują się jelita, a jelita mogą silnie reagować na płynące z mózgu sygnały emocjonalne(...)"
U mnie żadnej awantury, ani nic w tym sensie nie było, przecież byłam małym gościem , ale najzwyczajniej "przejadłam" się tymi owocowymi lodami. Z siostrą, zjadłyśmy cały termos.
Czyżby jelita były aż tak inteligentne?
"(...)Ta niezwykła umiejętność wiąże się z całym systemem osi mózg-jelita-mikrobiom. Mózg od chwili urodzenia rejestruje wszystkie zdarzenia mające związki emocjonalne z odczuciami trzewnymi i tym, co dzieje się w świecie wewnętrznym i zewnętrznym człowieka. Zapisuje je w niezwykle pojemnej bazie danych mózgowych wspomnień integrujących i interpretujących informacje płynące z ciała. Wspomniany wcześniej system uwydatniania ma na celu wyławiania ważnych z punktu widzenia mózgu informacji spośród trylionów tych, które docierają do niego w każdej milisekundzie. To jak program przeciwdziałania terroryzmowi poprzez monitorowanie rozmów telefonicznych. Tylko pojedyncze słowa, które wydają się ważkie z punktu widzenia zagrożenia bezpieczeństwa przebijają się przez niewyobrażalny szum informacyjny i docierają do odpowiednich służb. Ale cała reszta informacji nie ulega zapomnieniu czy wykasowaniu. Stanowi bogaty magazyn wiedzy opartej na doświadczeniu, która nie jest uświadomiona i do której człowiek sięga, nie wiedząc nawet, że to robi. Jest czymś w rodzaju przeczucia.
Czy kobiety są bardziej intuicyjne?
Intuicja podpowiada, że tak.
Badacze lubią jednak twarde dowody. Obecnie wydaje się, że są silniej uwrażliwione na takie odczucia somatyczne, jak ból brzucha, smutek i lek. Przypuszczalnie dlatego, że przechowują więcej emocjonalnych wspomnień z fizjologicznych stanów, takich, jak miesiączkowanie, ciąża czy poród, a ich system uwydatniania jest bardziej skłonny rejestrować wszystko, co się z tym wiąże."



Dziwny jest ten nasz drugi mózg, a ten pierwszy jeszcze bardziej.
OdpowiedzUsuńJa lubię owoce leśne, ale tylko świeże, w lodach i jogurtach nie.
Moja synowa lubi rodzynki, ale nie w środku ciasta.
Moja koleżanka lubi ryby, ale nie w sałatce itp.itd.
Nie wiem czy jelita maja intuicję, ale na pewno bywają kapryśne!
I to ten rodzaj kaprysu, który jestesmy skłonni, jak najszybciej zaspokoić :)
UsuńJako 5- letnia dziewczynka pochorowałam się bardzo po zjedzeniu dzikich poziomek. Przez 4o następnych lat, sam zapach wywoływał u mnie nudności.Potem przeszło, ale fanką nie jestem.
OdpowiedzUsuńMam w ogródku białe, ale ich brak koloru odbiera mi apetyt. Służą czasem do dekoracji. Miałam tez takie dekoracyjne, ale niejadalne, czerwone. Może to one są tylko tymi dzikimi, wówczas mogłyby wywołać opisywany przez Ciebie, Basiu , skutek.
UsuńIntrygujący artykuł Tereniu przeczytałaś w Polityce. Też mam nieciekawą przygodę z lodami z dzieciństwa a zwie się ona łakomstwem. Na przerwie w trakcie szkolnych lekcji jako młodziutkie dziewczę z koleżanką poszłyśmy do pobliskiego cudnego sklepiku i kupiły sobie po jednym lodzie na głowę o intrygującej nazwie "Lody Familijne" ( Familijne powinno być z małej litery w nazwie, ale na tamtym pudełku było z dużej literki). Te lody w tamtych czasach jak wskazuje nazwa były dość pojemne i każda z nas dość szybko je pochłonęła. Przerwy w szkole wtedy były dość krótkie. No i od tego czasu nie przepadam za lodami, choć zdarza mi się je jeść :)) Cudny post. Moc uścisków i jakiegoś pysznego deseru w ten weekend <3
OdpowiedzUsuńDziękuje, Kochanie :)Ależ pamiętam te lody, Gratiano :) Familijne bo dla całej rodziny, biorąc pod uwagę ich "wielkość" Bardzo mi smakowały., ale trochę porcja za duża, jak na szybkie spożycie:)
UsuńSobota chyba będzie deszczowa, u mnie juz pada, ale mimo tej aury, życzę Ci, Gratiano, pogody ducha:)