Translate

sobota, 7 grudnia 2019

NIC ZGOŁA NOWEGO NIE MA POD SŁOŃCEM

by Ruth Orkin
Czy warto prowadzić blog, napisać książkę z założeniem, że będzie jakimś rodzajem wskazówki dla dziecka, jak żyć?


Skąd zrodziło się u mnie takie pytanie?
Ostatnio czytałam "Listy do mojej córeczki" Alaina Ayache.

A oto najlepsza, jaka może być, recenzja dla tej książki, którą przekazał czytelnikom Paulo Coelho:



Autor, Alain Ayahe, jest obecnie jednym z nielicznych już we Francji niezależnych wydawców prasowych, właścicielem pięciu wysokonakładowych tytułów. 

Co motywowało autora listów do ich napisania?
"Ciekawa obserwacja ludzkiej natury, jej wad i zalet skłoniła mnie do napisania tych listów w nadziei, że pomogą Ci uniknąć pułapek zastawianych przez życie na tego, kto chce działać zbyt sztbko. Będziesz mogła korzystać z zawartych w nich wskazówek i kierując się własnym doświadczeniem poprawić te, które teraz wydają się słuszne, lecz niewykluczone, iż z czasem się zestarzeją. Choć to wątpliwe - przecież od wieków wszyscy zmagamy się z tym samym?" - tak  rozpoczął swoje listy ojciec małej Prunelle, która kiedyś przeczyta je, albo już je przeczytała. 

Do ostatniego zdania (przecież od wieków wszyscy zmagamy się z tym samym) odniósł się w przedmowie sam Paulo Coelho. Zauważa, że to część życia : "zdobywamy własne fundamentalne doświadczenie i wyciągamy już wcześniej doskonale znane, lecz musimy do nich dojść".
Paulo Coelho po przeczytaniu tej książki przypuszcza, że kiedyś córka Alaina, po lekturze tych listów powie: "Tatko niczego nie rozumie, jego czasy były inne".

On też, jaki i jej ojciec, przekazuje pewne rady, chociażby taką, że mimo tego, iż już trzy tysiące lat temu Salomon powiedział: "nic zgoła nowego nie ma pod słońcem" - to  i tak musimy przywyknąć do tego, iż poprzedniemu pokoleniu nigdy się nie udaje przekazać całej życiowej wiedzy, jaką posiadło

I z tego należy się cieszyć, bo jest to okazją do przeżycia niespodzianek, czegoś nadzwyczajnego, na własny rachunek. Ojciec Prunelki o tym doskonale wiedział i często w listach o tym wspominał.

Tak bardzo chcemy własne dzieci chronić, często nawet ułożyć im życie, wybierając przyjaciół, podsuwając im kierunki zainteresowań, wybierać im zawód.

Paolo Coelho podał na koniec przedmowy do tej książki żydowski dowcip.

Pewna żydowska mama starała się być wzorową mamą, wychowując syna wg swojej najlepszej wiedzy i doświadczenia życiowego, wybierając za niego kierunek jego drogi życiowej. Syn jednak nie był jej uległy, mając silny charakter, i dokonywał wyborów na własną odpowiedzialność, unikając kontroli, jaką chciała nad nim sprawować matka.  Zamartwiała się tym bardzo za życia, ale  kiedy znalazła się w raju, dalej to czyniła. Spostrzegła, że nie jest odosobniona w tym żalu, że nie udało jej sie pokierować drogą życia syna wg własnego pomysłu. Takich obwiniających się matek, że nie były zbyt silne, patrzących z raju z niepokojem na swe dzieci i  wiecznie  błagających Boga o pomoc - było mnóstwo.

" Pewnego dnia, gdy nasza mama użalała się przed innymi na postępowanie syna, ujrzała przechodzącą Matkę Boską.
- O! Ona potrafiła wychować syna! - zawołała.
- Spytajmy, jak jej się to udało.
Kobiety podeszły do Maryi i zaczęły wychwalać Jezusa.
- Był mędrcem - mówiły. - Dokonał wszyskiego, co było mu przeznaczone, szedł drogą prawdy, nie zboczył z niej ani na chwilę i dotąd jest dumą rodziny.
- Owszem, owszem - przyznała Maryja ze słodycza w głosie. - Ale prawdę mówiąc, wiedziałam, że ma talent do leczenia ludzi, i marzyłam, żeby został lekarzem..."


Piosenka o ojcowskiej miłości z pięknym wzruszającym teledyskiem.
Anywhere I go - Rebeca Roubion.



8 komentarzy:

  1. I jak sprawa z tym podejrzanym adresem, co mówiłaś? Dziś znalazłam taki "nieładny" adres w statystykach, tam gdzie są tzw. "Źródła ruchu sieciowego". Poczytałam na forum ludzi, którzy się znają na takich rzeczach i piszą, żeby tam w ogóle nie zaglądać (w te "źródła"). Niektóre złe strony podczepiają się pod strony po to aby korzystać z przekierowań i to nam nie szkodzi. Ja bym to jednak zgłosiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpisuję z ,,łoźa boleści,, . Korzonki mnie uziemiły. Ja teź właśnie ze statystyk zauwaźyłam tę stronę. Zgłosiłam na blogerze jako spam., ale bez skutku. Po prostu będę tę sytuację ignorować. Myślę, ze zdjęć kobiety w wieku emerytalnym nie wykorzystają 😅

      Usuń
  2. Ja niestety nie miałam od kogo pobierać tej mądrości życiowej i tak podążam sobie, ucząc się na swoich własnych błędach. Myślę, że w przyszłości przekonam się jak to przekłada się na bycie matką i chęć ochrony swojego dziecka. Dziękuję za piękny wpis i zainteresowanie mnie zaprezentowaną książką. Pozdrawiam Panią serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokusa, aby zrobić wszystko dla swojego dziecka w celu jego ochrony przed naszymi błędami jest cechą bardzo popularną u rodziców. Dzieci nie oczekują tego od nas. Wolą uczyć się na własnych błędach.
      Miłego wieczoru :)

      Usuń
  3. Większość dzieci chce iść własną drogą, często popełniając błędy, które są dka nich najlepszą nauką. Niestety serce matki zawsze boli, kiedy dziecko nie słucha jej rad, a potem cierpi.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pozdrowienia z wzajemnością, Nino :)))
      Jeśli dzieci się same nie oparzą, nie uwierzą, że trzeba z ogniem obchodzić się ostrożnie. Oby tylko ich pożar nie okaleczył trwale. Tego obawiają sie troskliwe matki, tym bardziej jeśli same nabyły już blizny pooparzeniowe.

      Usuń
  4. Zasmucił mnie ten post...
    Ciągle mam poczucie winy, że czegoś nie dopilnowałam jako matka, że nie uratowałam Ani... Że coś przegapiłam...
    Nie potrafię poradzić sobie z tą traumą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego już sie nie wyzwolisz, dopóki się nie spotkacie i przekonasz sie, że zrobiłas wszystko, Basieńko, co było w Twojej mocy, jako czlowiek i najlepsza matka. Cierpliwości, Kochanie :)))

      Usuń