Translate

środa, 8 kwietnia 2026

ZAŁATWIONA W BIALYCH RĘKAWICZKACH

 Jeśli ktoś powie z oburzeniem... "Ależ to już było!!!!".... to i tak warto  ten post  przypomnieć, bo było, oczywiście, ale ... przed wojną, tą obecną wojną.

A, jeszcze jedno... uprzedzam... będzie długo, ale ciekawie. 

Zapraszam 💗

( print by Robert Ely)

Nie przeciągaj struny...
Badanie czyjejś wytrzymałości, zdolności do poświęceń, często na oczach innych tylko po to, aby im udowodnić, że ma się władzę nad kimś, może skończyć się nie najlepiej. 
Dla kogo?
Najczęściej dla organizatora doświadczenia. 
Schiller przed laty opisał sytuację, którą można "przyłożyć " nie tylko do sytuacji zachodzącej między dwiema osobami znajdującymi się na początku swojej drogi, ale także dla osób już doświadczonych we wspólnym pożyciu i właściwie nie potrzebujących publicznych sprawdzianów. Nawet, jeśli występuje ograniczone zaufanie, to wystawianie drugiej osoby na publiczny "cyrk" jest co najmniej niegrzeczne.
 
RĘKAWICZKA



(Z SCHILLERA)
1759 † 1805

Chcąc być widzem dzikich bojów,
Już u zwierzyńca podwojów
Król zasiada.
Przy nim książęta i panowie rada;
A gdzie wzniosły krążył ganek,
Rycerze obok kochanek.

Król skinął palcem, zaczęto igrzysko.
Spadły wrzeciądze i ogromne lwisko
Zwolna się toczy;
Podnosi czoło,
W około;
I ziewy rozdarł straszliwie,
I kudły zatrząsł na grzywie,

I wyciągnął cielska brzemię,
I obalił się na ziemię.

Król skinął znowu.
Znowu przemknie się krata:
Szybkiemi skoki, chciwy połowu
Tygrys wylata.
Spoziera z dala,
I kłami błyska,
Język wywala,
Ogonem ciska,
I lwa dokoła obiega.
Topiąc wzrok jaszczurczy,
Wyje i burczy;
Burcząc, na stronie przylega.

Król skinął znowu.
Znowu podwój otwarty:
I z jednego zachowu
Dwa wyskakują lamparty.
Łakoma boju, para zajadła
Już tygrysa opadła;
Już się tygrys z niemi drapie,
Już obudwu trzyma w łapie.
W tem, lew podniósł łeb do góry
Zagrzmiał — i znowu cisze...

A dzicz, z krwawemi pazury,
Obiega, za mordem dysze,
Dysząc, na stronie przylega.

W tem leci rękawiczka z krużganków pałacu,
Z rączek nadobnej Marty,
Pada między tygrysa i między lamparty,
Na środek placu.

Marta z uśmiechem rzecze do Emroda:
„Kto mię tak kocha, jak po tysiąc razy,
Czułemi przysiągł wyrazy,
Niechaj mi teraz rękawiczkę poda!“

Emrod przeskoczył zapory,
Idzie pomiędzy potwory,
Śmiało rękawiczkę bierze.
Dziwią się panie, dziwią się rycerze;
A on, w zwycięzkiej chwale,
Wstępuje na krużganki.
Tam, od radosnej witany kochanki,
Rycerz jej w oczy rękawiczkę rzucił:
„Pani, twych wdzięków nie trzeba mi wcale.“
To rzekł i poszedł — i więcej nie wrócił.

 Adam Mickiewicz

Marta doczekała się tego, na co zasłużyła.
Niektórzy nawet pokusiliby się o określenie, że została "załatwiona w białych rękawiczkach".


Znalazłam kilka synonimów tego określenia.


  << w białych rękawiczkach >>

w odniesieniu do czyjejś subtelności
aluzyjnie,
delikatnie,
dyplomatycznie,
dyskretnie,
łagodnie,
oględnie,
ostrożnie,
subtelnie,
taktownie,

w kontekście człowieka kulturalnego
delikatnie,
dyplomatycznie,
dyskretnie,
grzecznie,
kulturalnie,
kurtuazyjnie,
oględnie,
po dżentelmeńsku,
subtelnie,
taktownie,
układnie,
uprzejmie,
wytwornie,

w kontekście czyjejś przebiegłości
asekuracyjnie,
asekurancko,
dyplomatycznie,
dyskretnie,
eufemistycznie,
oględnie,
ostrożnie,
przebiegle,
przezornie,
sprytnie,
taktownie,
układnie,
wymijająco,
zręcznie,
(źródło:synonim.net)

Ciekawa jestem, który kontekst odpowiadałby postępowaniu rycerza Emroda?

Osobiście wolałabym, aby biała rękawiczka kojarzyła się z czystością, delikatnością, niewinnością, modą, sztuką a nie "załatwianiem" kogokolwiek.

"Zło, nawet jeśli operuje 
białych rękawiczkach
zakłada je 
na brudne ręce".
Wojciech Nerkowski, Kryptonim Romeo









Anton van Dyck „Por­tret Lady Ann Carr”, 1638


Geo­rge W Lam­bert „Biała ręka­wiczka”

Geo­rge W Lam­bert „Biała ręka­wiczka”, detal

Albrecht Dürer Autoportret w rękawiczkach ,
 1498, Prado, Madryt

Białe rękawiczki kojarzą się z używaniem ich podczas przeglądania archiwalnych , rzadkich ksiąg.


W ostatnich dniach "ciasteczka" podesłały mi na FB post ze strony  "Nev Africa", jak poniżej :





.... i zaczęło się....
...dlaczego ten pan trzyma tę Biblię etiopską bez białych rękawiczek? ....
... jak tak  można!!! ...
(Były i niewybredne komentarze pod adresem prezenterów Biblii, ale wielu komentatorów  skupiało się jednak  na możliwości obejrzenia tej unikalnej księgi.
Biblia etiopska to najstarsza i kompletna biblia na ziemi. Napisana w Ge'ez starożytnym języku Etiopii jest blisko 800 lat starsza od Wersji Króla Jamesa i zawiera 81-88 książek w porównaniu do 66. r. Znajduje się w niej Księga ENOCH, Esdras, Buruch i wszystkie 3 Księgi MACCABEE)

A co do białych rękawiczek używanych podczas przeglądania cennych ksiąg są  różne opinie. Ta o potrzebie ich używania już bronić się dłużej nie może.
Znalazłam mnóstwo takich opinii, które wprowadzić mogą  w zdumienie i usprawiedliwią Etiopczyków trzymających Biblię gołymi dłońmi.
A oto jedna z nich:

"Nie lubiane białe rękawiczki 
czyli: 
Szkodliwa bawełna
Aleksandra K. Alvis
21 listopada 2019 r.


Oglądanie filmu lub czytanie wiadomości z obrazami bibliotekarza z rzadką książką daje wyjątkową radość. Rzadkie książki, w przeciwieństwie do wielu obiektów muzealnych, są nadal używane w taki sam sposób, w jaki byłyby, gdy były nowe wieki temu – są trzymane i otwierane, a ich strony są przewracane. Byłoby sensowne, aby te historyczne obiekty były obsługiwane w białych rękawiczkach, aby utrzymać je w czystości, prawda?

Używasz białych rękawiczek do kartkowania rzadkiej książki? 

ŹLE! 
Cóż, zasadniczo źle. Ale do tego dojdziemy później.


Smithsonian Libraries Special Collections wymaga, aby pracownicy i czytelnicy mieli czyste, suche ręce podczas pracy z książkami. Dzieje się tak z kilku powodów:
Rękom w rękawiczkach brakuje taktyki i manualnej zręczności jak gołym dłoniom. Obchodzenie się z książką w rękawiczkach może prowadzić do przypadkowego rozerwania stron, gdy rękawice zaczepią się o delikatne krawędzie, lub upuszczonej książki, jeśli rękawice okażą się luźne lub śliskie.
W szczególności rękawiczki bawełniane mają tendencję do unoszenia fragmentów stron, w tym pigmentów. Ich włókna mogą wchodzić w pęknięcia niewidoczne gołym okiem, co dodatkowo uszkadza kruche pigmenty i atramenty.
Oznacza to również, że bawełniane rękawiczki zatrzymują dużo brudu, przez co wcale nie są tak czyste! W tym samym duchu rękawiczki powodują pocenie się rąk, a wilgoć może przeniknąć przez rękawiczki i nawinąć się na książki. Ej!

W swoim genialnym artykule o niebezpieczeństwach używania rękawiczek w czytelniach Cathleen A. Baker i Randy Silverman nie mogli znaleźć żadnego naukowego dowodu na to, że obchodzenie się z papierem gołymi rękami powoduje uszkodzenia chemiczne.  Ale nawet przed współczesnym naukowym rozumieniem chemikaliów rękawiczki nie były sprzymierzeńcem bibliotekarza.

W większości porady dotyczące obchodzenia się z książkami na przestrzeni wieków zachęcają do czystych rąk, a nie używania rękawiczek. Ainsworth Rand Spofford opisuje, jak Nicolas Fouquet, znany kolekcjoner książek z XVII wieku, nalegał, aby jego książki były obsługiwane tylko w białych rękawiczkach,  ale wydaje się to być odosobnionym przypadkiem. Baker i Silverman śledzą użycie białych rękawic do konserwacji dopiero pod koniec XIX wieku, kiedy były one przeznaczone głównie do fotografowania. Wpis na ten temat na blogu średniowiecznego rękopisu Biblioteki przytacza średniowieczne źródło, które opisuje, jak czytanie książki z rękami w rękawiczkach było również w tym okresie niepożądane; trzeba przyznać, że to średniowieczne źródło było bardziej zainteresowane potępieniem „ekstrawagancji” czytania w rękawiczkach, ostrzegając, że jest to droga do czyśćca.  Ale punkt pozostaje!

Jak więc białe rękawiczki trafiły do ​​popularnej koncepcji bibliotek zbiorów specjalnych? Baker i Silverman spekulują, że pomysł bibliotekarzy w białych rękawiczkach ma dopiero około 20 lat i wywodzi się od sprytnych sprzedawców i archiwalnych katalogów materiałów wychwalających ich zalety. Można jednak poruszyć kwestię reprezentacji bibliotek, bibliotekarzy i rzadkich książek w mediach. Użycie białych rękawiczek działa jak wizualny skrót dla „starego i cennego przedmiotu”, pozwalając pisarzowi lub komentatorowi zachować tę przestrzeń narracyjną dla innych elementów historii. Wszechobecność kojarzenia białych rękawiczek z rzadkimi książkami wskazuje również, że u wielu osób pierwsza wiedza na temat zbiorów specjalnych pochodzi z popularnych mediów, a nie od specjalistów. Informacje te mogą być wykorzystane do lepszego nawiązania kontaktu z potencjalnymi użytkownikami, ale także wskazują, że być może pisarze i twórcy filmów powinni przeprowadzić trochę więcej badań, zanim włożą rękawiczki swojemu bibliotekarzowi.

Ale, jak większość rzeczy związanych z rzadkimi książkami, wyjątki od zakazu używania rękawic są liczne. Największy jest materiał fotograficzny: duża liczba dowodów naukowych wskazuje, że każda ilość tłuszczu lub pozostałości na skórze może reagować z wrażliwymi chemikaliami używanymi w procesie fotograficznym. Innym są książki z mnóstwem metalowych elementów (zapięcia, zgrubienia i ochronne narożniki) z podobnych powodów. Kolejny ważny aspekt dotyczy wyjątkowych  rzadkich książek, które zawierają toksyczne elementy, takie jak arszenik . Chociaż ważne jest, abyśmy starali się nie niszczyć książek, to jednak o wiele ważniejsze jest, aby książki nie niszczyły ciebie!


Używasz białych rękawiczek do przenoszenia książek z metalowymi elementami? W porządku!

Więc następnym razem, gdy zobaczysz postać w programie telewizyjnym, która zakłada białe rękawiczki, żeby przekartkować rzadką książkę, nie krępuj się, daj temu odpowiedni gest. Bibliotekarze z kolekcji specjalnych Bibliotek Smithsonian będą tam z Tobą(...)" (blog.library.si.edu)

Takie nieporęczne rękawice mogą utrudnić obsługę dokumentów podczas prac z dokumentami archiwalnymi

Dzięki tej świadomości, jaką już mają bibliotekarze i archiwiści jest nadzieja, że już dłużej starodruki "nie pozwolą się załatwiać"  w białych rękawiczkach.



<><><><><>

⚓️ Moja blogowa flotylla – wybierz swój pokład:🧼 
Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy (oraz eklerki!)

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. 

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli.



wtorek, 7 kwietnia 2026

🐾 RAPORT Z POZIOMU DYWANU: OPERACJA "RÓŻOWA PANTERA" I ZAGADKA STAREJ KOŚCI


  Mówi się, że życie kobiety przelatuje jej przez ręce. I ja, Toffi, muszę to potwierdzić! 

  Przez dłonie mojej Pani przewija/ło się wszystko: książki, albumy, garnki, instrumenty muzyczne, batuta ( pałeczka do dyrygowania), pędzle do malowania obrazów, płyty muzyczne, telefony, wcześniej - jakieś pieluchy (nie zawsze pachnące fiołkami), bardzo często  paciorki różańca, którym towarzyszy ten cichy, kojący szept. Można powiedzieć, że Pani przepuszcza przez ręce „mydło i powidło”, zupełnie jak posty na swoim blogu.

 Ale mnie, jako strategicznego obserwatora, maltańczyka,  zawsze nurtuje jedno: Małe Torebki.

  Wiecie, jeśli Pani trzyma w jednej ręce smycz, na której mnie dumnie prowadzi, to tę małą torebkę przewiesza przez ramię. Co tam może być? Nie licząc smaczków i tych foliowych woreczków na moje... „wiadome potrzeby”, tam musi być jakaś magia!

  Wczoraj Pani wyciągnęła z szafy czarne cudo. Wygląda jak wąż, ale na moje oko to musiałby być co najmniej boa, żeby starczyło go na taką torebeczkę. Udało mi się podejrzeć logo w środku: Pink Panther.

Foto: Teresa Czajkowska
Wygenerowane przez Grok

Foto - Teresa Czajkowska

    I tu moje psie serce zabiło mocniej...
Różowa Pantera? I ona coś dźwiga! Widzę to wyraźnie: ogromna, biała kość! Ślinka mi pociekła na dywan, bo taka kość starczyłaby mi na tydzień ucztowania. 

  Pani mówi, że to pamiątka z wojaży w 2000r. po Florydzie, prezent od mieszkającej tam kuzynki, a sama torebka pochodzi z Cypru i ma ponad 50 lat!
Pomyślałam, że gdybym ją 'opchnęła' na czarnym rynku, to miałabym dużo kasy na takie kości. Szkoda marzyć. Ona ma byle jaką wartość wymienną -  około  siedemdziesiąt  do ponad sto złotych. Nie warto. Za kradzież hycel wsadziłby mnie na parę lat za kraty. Jednak myślę, że moja Pani , a także Pan nie zgłosiliby tej kradzieży. Przecież mnie lubią. A zresztą, jak mogłabym się im odpłacić w ten sposób za przyjaźń , którą mi ofiarowali.

   Wracając jednak do  kości Różowej Pantery, to słuchajcie: skoro ta kość ma pół wieku, to dla nas, piesków, żaden problem. My „konserwujemy” jedzenie w ogródkach, więc taka 50-letnia zdobycz to prawdziwy rarytas! 

Projekt - Teresa Czajkowska
Wykonanie: Grok

  Już miałam wizję, jak Pantera przynosi mi tę kość, licząc na dozgonną przyjaźń między nami, ale Pani mnie zbudziła... okazało się, że to tylko logo, a sandałki do kompletu już dawno „pomaszerowały” do krainy zużytych butów, choć Pani wciąż wspomina, jakie były wygodne.

  Choć muszę Wam wyznać jedno – ta cała „wężowa skórka” to dla psa kompletne nieporozumienie. Wygląda luksusowo, błyszczy się pod światło, ale spróbujcie to polizać... No cóż, smakuje jak emerytowany pasek od spodni, a nie jak soczysty boa dusiciel, na którego liczyłam!

   Moja Pani mówi, że to styl i klasa, a ja myślę, że to po prostu sprytny kamuflaż dla tych wszystkich skarbów, które tam chowa. Bo umówmy się – gdyby w tej torebce naprawdę była kość, to te 50 lat tradycji nie powstrzymałoby mnie przed małym, konspiracyjnym „przeglądem zawartości" 

   Zastanawiam się tylko, skąd panowie wiedzą tyle o tych naszych skórzanych skarbcach? Pewnie za zgodą Pań szukają tam kluczyków do auta, a potem... piszą o tym piosenki! Jak ten Pan Andrzej Sikorowski z grupy „Pod Budą”. 

Projekt: Teresa Czajkowska
Wykonanie: Grok

  Śpiewa tak sentymentalnie, że aż chce się położyć pyszczek na łapach i słuchać.




Damska torebka
Torebka kobiety
Tajemnica, której wciąż
Nie mogę zgłębić
To jest coś jakby warkocz u komety
Do ramienia przywiązany księżyc

W torebce kobiety
Klucz do domu, tramwajowe są bilety
Kłębek planów gotowych do snucia
Papierosy albo guma do żucia
Portmonetka z maleńkim kasztanem
Jakiś kwit, zapomniany na amen
Dwie pigułki przeciwko migrenie
W buteleczce perfumy "Marzenie"

Torebka kobiety
Pozostanie dla mnie zawsze tajemnicą
To jest coś jakby warkocz u komety
Która właśnie przelatuje nad ulicą

W kobiecej torebce
Jest długopis i pomięte są przylepce
Czyjś telefon pisany w pośpiechu
I pomadka czerwona od grzechu
Jest chusteczka, bo czasem się płacze
List donikąd, bo zgubił się znaczek
I maskotka od kogoś na szczęście

A mnie tak przeczucie szepce
Że czasami w tej torebce
Gdzieś tam na dnie jest schowane
Moje zdjęcie

<><><><><><>
  
A Wy? Macie w swoich torebkach jakieś „kości”, na które komuś cieknie ślinka? ⚓🐾👜


<><><><><>

⚓️ Moja blogowa flotylla – wybierz swój pokład:🧼 
Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy (oraz eklerki!)

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. 

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli.


poniedziałek, 6 kwietnia 2026

🐣 WIELKANOCNA KOMEDIA POMYŁEK: GDY WIEDŻMA SPOTKA KOMINIARZA


art by Adele Soderberg -
 (kartka wielkanocna)
Wesołych Świąt
"Rolig Påsk!”

    Wyobraźcie sobie taką scenę: 
Budzicie się w Wielką Sobotę, słońce już wysoko, a tu nagle na dachu sąsiada... siedzi ona. Ruda, w kwiecistej koszuli, z herbatką w dłoni, nonszalancko oparta o komin, z którego bucha para.

  Pierwsza myśl? 
„O nie! Zapomniałam o przeglądzie kominiarskim!”. W panice szukacie w telefonie numeru do Pana Janka, zastanawiając się, czy ta nowa moda na „ekologiczne czyszczenie kominów” zakłada użycie miotły z brzozowych witek i... czajnika na trzech nóżkach. No bo przecież ta pani na górze wygląda, jakby właśnie robiła inhalację całemu miastu!

   Dopiero po chwili, gdy dostrzegacie napis „Rolig Påsk!”, przypominacie sobie lekcje szwedzkiego (których nigdy nie braliście).

   Wersja pesymisty: 
„Rolig? To pewnie imię tej Baby Jagi. Może to jakaś Rolig z działu kontroli drożności przewodów dymowych?”

  Wersja optymisty: „Może to szwedzki catering? Herbata serwowana prosto z komina – to się nazywa 'high tea'!”

   Prawda jest jednak bardziej... odlotowa. W Szwecji czarownice nie straszą – one w Wielki Czwartek lecą na górę Blåkulla, by tańczyć i świętować. A że podróż na miotle męczy, to nasza bohaterka zrobiła sobie przystanek na herbatkę na najdogodniejszym  kominie. Zamiast panikować na widok „nielegalnej lokatorki”, lepiej życzyć jej „Glad Påsk!” (to ta bardziej współczesna wersja życzeń) i mieć nadzieję, że nie pomyli naszych mazurków z paliwem do miotły.

  Uważajcie więc przy składaniu życzeń! Bo w Szwecji zamiast zajączka może Was odwiedzić ruda pani w trzewikach, która zamiast jajek, sprawdzi Wam... cug w kominie.

🐾 A co na to Toffi? (Czyli szczekanie w stronę Blåkulla)

 Kiedy ja zastanawiałam się nad szwedzką gramatyką i terminem przeglądu kominiarskiego, Toffi podeszła do sprawy znacznie bardziej pragmatycznie. Stanęła na środku podwórka, zadarła pyszczek w stronę dachu i wydała z siebie serię krótkich, pytających „hau!”

  W jej psim rozumku sprawa była jasna:
Kogut na dole – to już przerabialiśmy, da się z tym żyć.
Baba na górze – to nowość. I to taka, która trzyma filiżankę!

  Toffi wyraźnie nie mogła pojąć, dlaczego ta ruda pani w kwiecistej bluzce pije herbatę tak wysoko, skoro na dole czeka miska z wodą i resztki świątecznego mazurka. Czy to nowa treserka? A może... latający dostawca smaczków, który pomylił adresy i utknął na dachu?

  Kiedy z komina buchnęła kolejna chmura pary, Toffi zrobiła klasyczny „przechył głowy”. Pewnie pomyślała, że ta szwedzka påskkärring to po prostu bardzo duży, rdzawy czajnik z nogami w trzewikach.
Ostatecznie nasza psinka uznała, że skoro gość nie schodzi i nie zabiera jej piłeczki, to może sobie tam siedzieć. Wróciła do pilnowania koguta, rzucając tylko przez ramię spojrzenie mówiące: „Mamo, jeśli ona spadnie z tej miotły prosto w moją miskę, to ja za to nie odpowiadam"

🧹 Instrukcja Obsługi Mioteł Wielkanocnych (model: Blåkulla 2026)

  Jeśli kiedykolwiek wydawało  Wam się, że miotła służy wyłącznie do usuwania pajęczyn przed wizytą teściów, szwedzka tradycja wyprowadzi Was z błędu. Na karcie Adèle Söderberg widzimy model klasyczny, „analogowy”, ale diabeł tkwi w szczegółach

   Napęd: 
Zapomnijmy o odkurzaczach bezprzewodowych. Prawdziwa wielkanocna miotła działa na wywar z czajnika (tego na trzech nóżkach!). Ta obfita para na obrazku to nie herbata malinowa, to wysokooktanowe paliwo „chmurowe”. Jedno siorpnięcie ze spodka i miotła startuje z komina szybciej niż Toffi do miski.

  Parkowanie: 
Jak widać na załączonym obrazku, najlepsze miejsca parkingowe to szerokie kominy. Są ciepłe, mają widok na miasto i zapewniają stały dopływ gorącego powietrza do podgrzewania filiżanki. Uwaga: parkowanie na antenach satelitarnych grozi zakłóceniem transmisji mszy rezurekcyjnej!

   Aerodynamika: 
Tu wracamy do  rudego kucyka. Wiatr go rozwiewa w poziomie, co sugeruje, że nasza bohaterka właśnie wykonała gwałtowny manewr hamowania (tzw. hamowanie spodkiem). Te sznurowane trzewiki pełnią rolę podwozia – są ciężkie, żeby wiedźmy nie zdmuchnęło przy większych turbulencjach nad Bałtykiem.

  Bagaż podręczny: 
Miotła musi być wyposażona w solidną brzozową witkę na końcu. Dlaczego? Bo Szwedzi w Wielkanoc ozdabiają domy gałązkami z kolorowymi piórkami (påskris). Nasza pani na kominie ma tam pewnie ukryte zapasowe piórka, na wypadek gdyby po drodze spotkała jakiegoś szczególnie smutnego koguta.


  ⚠️ Ostrzeżenie dla Blogerów:
Jeśli składacie życzenia szwedzkim znajomym, nie pytajcie ich o „przegląd techniczny miotły”. Mogą pomyśleć, że chcecie im podebrać patent na omijanie korków! Lepiej po prostu przyznać, że zazdrościmy tej rudej damie spokoju – pić herbatkę na kominie, gdy cały świat na dole biega z koszyczkami... to jest dopiero szczyt relaksu.

<><><><><>

⚓️ Moja blogowa flotylla – wybierz swój pokład:🧼 
Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy (oraz eklerki!)

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. 

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli.


niedziela, 5 kwietnia 2026

OGRÓD, W KTORYM MIESZKAŁY WRÓŻKI



 Czy wiesz, kto sypia w Twoim bukiecie? 🧚

 Poznaj tajemnicę wiosennych tulipanów 🌷

Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego tulipany tak wdzięcznie kołyszą się na wietrze, nawet gdy podmuch jest ledwie wyczuwalny? Stara angielska legenda z hrabstwa Devon zna odpowiedź na tę zagadkę. Usiądźcie wygodnie, bo ta historia zmienia spojrzenie na każdy wiosenny bukiet.

Nocni goście w kielichach kwiatów

  Dawno temu, na obrzeżach małej wioski, mieszkała starsza kobieta. Jej dom był skromny, ale ogród był cudem – rosły w nim tysiące tulipanów we wszystkich kolorach tęczy.

   Pewnej księżycowej nocy kobieta wyjrzała przez okno i zobaczyła coś niezwykłego. Nad jej ogrodem unosiła się świetlista mgiełka. To były polne wróżki, które niosły na rękach swoje maleńkie dzieci. Ostrożnie wkładały niemowlęta do wnętrza rozchylonych kielichów tulipanów. Płatki, miękkie jak najdroższy jedwab, otulały maluchy przed chłodną rosą, a kwiaty przez całą noc delikatnie kołysały się, nucąc bezgłośną kołysankę.

  Magia w Twoim wazonie
Ta bajka przypomina nam, że tulipany to symbole opiekuńczości i spokoju. Wybierając odmiany do swojego domu, możesz bawić się ich charakterem:

Odmiany Peoniowe (np. Angelique): Ich pudrowy róż to kolor bezpiecznych, słodkich snów.




Odmiany Papuzie (np. Rococo): Ich fantazyjne płatki dodają wnętrzu artystycznej energii.




Odmiany Strzępiaste: Wyglądają jak wykończone mroźną koronką – czysta elegancja.








Jak dbać o te „bajkowe kołyski”?
Aby cieszyły oko jak najdłużej, pamiętaj o kilku prostych zasadach:

Zimna woda: Tulipany ją uwielbiają! Wystarczy kilka centymetrów na dnie wazonu.

Podcinanie: Skróć łodygi pod skosem o 1-2 cm przed włożeniem do wody.

One wciąż rosną: Nie dziw się, jeśli po dwóch dniach „wyrosną” z wazonu – to ich naturalna, dzika natura!

Gdybyście mieli dziś wybrać jeden kolor tulipanów do swojego salonu – byłaby to energetyczna żółć czy romantyczny, pudrowy róż? Dajcie znać w komentarzu! 

Drodzy Czytelnicy!
W ten poranek, który zapowiada świt niemający końca, życzę Wam, abyście w sercach poczuli siłę odrodzenia. Niech blask Zmartwychwstania rozświetla każdą Waszą ścieżkę, a nadzieja, że życie jest silniejsze niż jakikolwiek kres, dodaje Wam skrzydeł. Niech to będą Święta nowego życia w każdym z nas. Spokojnych i pełnych Bożej obecności Świąt!

~~~~~~~~~~~~~~

⚓️ Moja blogowa flotylla – wybierz swój pokład:🧼 
Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy (oraz eklerki!)

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania, modlitwa i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, filozofia i niekonwencjonalne spojrzenie na płótno. 

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „samotny biały żagiel”, czyli rymowana kraina dla dzieci i tych, którzy z bajek nigdy nie wyrośli.



sobota, 4 kwietnia 2026

TOFFI KONTRA TEN-KTÓRY-NIGDY-NIE-ŚPI



   Słuchajcie, ja rozumiem, że natura ma swoje prawa. Rozumiem, że pąki pękają, a trawa rośnie. Ale to, co wyprawia ten typ zza płotu – nazwijmy go umownie Panem Piejącym – przechodzi wszelkie psie pojęcie!

   Wyobraźcie sobie: śpię sobie smacznie, śni mi się właśnie wielka góra smaczków i ten moment, gdy groomer mówi „już koniec” (bo trochę zarosłam i mam u niego wizytę zamówioną). Jest cicho i błogo. Nagle sen z błogiego zamienia się w koszmarny, aż wszystkie włosy dęba mi stanęły (każdy w inną stronę)

"Coś mi się wydaje, że to jednak nie sen..."
Projekt- Teresa Czajkowska
Wykonanie - Grok

– KUKURYKUUUUUUU! - słyszę już na jawie.
No, rany boskie! 
Czy on nie ma zegarka? 
Przecież zegary przesunięte, godzina skradziona, wszyscy niewyspani, Pan chodząc  na palcach (aby Pani nie obudzić), kręci się już przy lodówce, a ten kurak drze dziób, jakby go ze skóry obdzierali.

 Wybiegam na taras, stawiam moje „fasolki” w gotowości bojowej i szczekam:
– Weź się ucisz, pierzasty kolego, bo jak nie, to ci wszystkie pióra z ...kupra powyrywam! Tu jest strefa ciszy i platynowego blondu. 

Foto: Teresa Czajkowska


Projekt: Teresa Czajkowska
Wykonanie: Grok

  A on co? 
Spojrzał na mnie  przez ogrodzenie, poprawił ten swój czerwony grzebień i zapiał jeszcze głośniej. Zero kultury osobistej.

  Spojrzałam z nadzieją na czereśnię, na której górują dla odstraszania szpaków metalowe ozdoby ogrodowe z Lidla - bocian i paw. 

"Wtedy, gdy owocuje drzewko, to ja rozumiem,
trochę roboty mają te blaszaki,
szczególnie świtem" 
Projekt: Teresa Czajkowska
Wykonanie: Grok


Liczyłam, że Bocian chociaż kłapnie dziobem (nawet jeśli ma go zespawanego na stałe), żeby go nastraszyć. Ale nie. Bocian udaje, że kontempluje chmury, a Paw tak się zapatrzył w swoje metalowe pióra, że udaje, iż nie zna nikogo z tej okolicy. Elita, doprawdy...

– Te, Metalowy! – syknęłam w stronę drzewa. – Zrób coś! Przecież ty jesteś od pilnowania porządku, a nie od wyglądania jak eksponat w muzeum!

  Bocian ani drgnął. Za to Kogut zaczął się ze mnie jawnie śmiać, grzebiąc pazurem w ziemi.

  Wróciłam do domu z fochem. 

  Pani, przebudzona ze snu, trochę rozczochrana, jak ja w czasie snu (w piżamce w motylki) - zapytała:

Foto - T.Cz.
Wygenerowane przez Grok

– Co się stało, Toffi? Znowu Pan Piejący cię zdenerwował?
– Mnie? Skądże! Po prostu sprawdzam szczelność okien dźwiękoszczelnych – mruknęłam pod nosem, zwijając się w kłębek na kanapie.

  Wniosek jest jeden:
Metalowi przyjaciele z dyskontu są świetni do zdjęć, ale w starciu z żywym inwentarzem mają charyzmę tabliczki „nie deptać trawnika”. Paw, od kiedy urzędował na dole, przyzwyczaił się do pozowania, ale te czasy bezrobocia minęły bezpowrotnie. Teraz jest zwykłym strachem na (wróble) szpaki i stąd ta obraza.

Foto : Teresa Czajkowska

  Tym razem  poproszę groomera o fryzurę „na wilka”. Może wtedy ten sąsiedzki tenor poczuje do mnie respekt i pozwoli mi dospać chociaż do szóstej, a i przydałoby się chociaż raz zaspać i obudzić się dopiero  o 7-ej.

Foto z Pinterest

Ciekawe, czy ten kogut zna przysłowie - "Marzył (indyk) kogut o niedzieli, a w sobotę....(...)"


by Sergiej Rimaszewski

   No wybaczcie, aż takim sadystą to ja nie jestem. Przecież modelami byli Białorusini - i kogut, i jego właściciel, a przecież artysta nie przyjeżdżałby  specjalnie do Wielkopolski.  Poza tym - oni nie są podobni, ani do mojego sąsiada, ani do Piejącego Pana.

Panu Piejącemu życzę jak najlepiej, mimo jego skrzeczących porannych hejnałów, i niech dożyje tej Niedzieli - Niedzieli Zmartwychwstania. Bo kogucik nie może chyba liczyć na "zmartwychwstanie"?
<><><><><><>
Kochani Czytelnicy! Zanim zasiądziecie do świątecznych śniadań (oby bez budzika w postaci koguta!), życzę Wam przede wszystkim radości, która potrafi rozczochrać myśli i serca tak słodko, jak robi to Toffi. Niech ten czas będzie pełen smaczków – tych kulinarnych i tych życiowych. Niech marzenia, nawet te 'o sobocie', spełniają się Wam w każdą niedzielę. Wesołego Alleluja bez zbędnego krawata!
~~~~~~~~~~~~
⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy.

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami.

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia.

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli.