To jest życie."
Vittorio Buttafava
Ile czasu w życiu już zmarnowałam na bezsensowne projekty, nigdy nie zrealizowane, albo wg mnie "trafione", ale po co, skoro i bez ich realizacji świat i tak się toczy bez jakichkolwiek zakłóceń?
Wydawało mi się przez lata, że w niektórych sytuacjach jestem niezastąpiona, a tymczasem, jak to mówią, "pełne cmentarze takich zadufanych w sobie ludzi."
Nie odchodząc daleko, czyli z terenu blogosfery, wspomnę, iż miałam w 2016 roku pół roku przerwy, po czym następna przerwa w 2017 już trwała rok. Czy ktoś zauważył moją nieobecność? Może kilka osób. Ale przecież mogłabym już nie reaktywować bloga, a ten czas poświęcić rodzinie. Pisząc to, już marnuję czas. Kiedy skończę pisać, też niewiele zauważy i odczuje brak jakiejś tam już nie wczesnej emerytki. Ciekawe, co rodzina z tym blogiem zrobi po moim odejściu? In memoriam?
Nie odchodząc daleko, czyli z terenu blogosfery, wspomnę, iż miałam w 2016 roku pół roku przerwy, po czym następna przerwa w 2017 już trwała rok. Czy ktoś zauważył moją nieobecność? Może kilka osób. Ale przecież mogłabym już nie reaktywować bloga, a ten czas poświęcić rodzinie. Pisząc to, już marnuję czas. Kiedy skończę pisać, też niewiele zauważy i odczuje brak jakiejś tam już nie wczesnej emerytki. Ciekawe, co rodzina z tym blogiem zrobi po moim odejściu? In memoriam?
Te wszystkie zmarnowane sekundy, minuty, godziny... to odbieranie czasu dzieciom, mężowi i bliskim na wzajemne okazywanie miłości.
Nadmiar pracy nie pozwalał na nudę, która jak śmierć wabiąca, posiada mózg, który pracuje, sądzi i upokarza.
Tak, jak teraz... siedząc przy komputerze, rozliczam się z czasu, który przeciekł mi w życiu przez palce.
Czy dzisiejszy dzień też zmarnowałam?
Kończy się powoli dzień.
Dzieliłam się dzisiaj miłością z rodziną. Nieważne , że był to wspólny posiłek...
Miłość.
Ona na pierwszym miejscu.
Ona na pierwszym miejscu.
Dzieliliśmy się swoim codziennym życiem, radą, a przede wszystkim wzajemnym dawaniem własnej uwagi... każdemu tyle, ile potrzebował.
Niedziela to ten dzień, kiedy spotykamy się na ogół w komplecie przy wspólnym stole, chociaż i w tygodniu bywają takie momenty.
"...Od początku świata największą ruinę
Przynosiło nie marnotrawstwo rzeczy,
ale marnotrawstwo życia.
A przecież wiemy dobrze, że
nasze życie jest tylko błyskiem, snem
rozpiętym pomiędzy dwoma wszechświatami.
Pomimo tego marnujemy je tak niemądrze,
zagrzebując jego dni i lata
w śmiertelnej nudzie.
Ile godzin każdego dnia,
nie licząc samego snu,
trwonimy na bierność?
Jak często pragnęlibyśmy,
aby pory roku przepłynęły nad nami?
A tymczasem bezlitosny czas
każdego dnia maluje nam
na czole jeden siwy włos
i znaczy jedną zmarszczkę na twarzy."
Źródło: Vittorio Buttafava (1918-1983) pisarz i dziennikarz włoski, -" Proszę Cię mój Boże..."
Nie będę szukać zmarnowanego czasu... rozpamiętywać to, czego nie da się już naprawić... Czas zmarnowany... odpłynął.
![]() |
| Mira Skoczek Wojnicka- ,Metamorfoza, |
Gdyby człowiek próbował stawać na głowie, to nie wróci już, to, czego przecież już nie ma
![]() |
| art by MIRA SKOCZEK-WOJNICKA |
Oby jeszcze tylko właściwie wykorzystać ten, który nam jeszcze darowano.
Wybacz - IRA - YouTube
WYBACZ
Autor tekstu: Artur Gadowski, Wojtek Byrski
Wczoraj spadłem z nieba
Dalej lecę głową w dół
Wciąż daleko Ziemia
Jak złośliwy bywa Bóg
Bo tym razem dał mi czas
Choć nie prosiłem go
Bym zrozumiał jeszcze raz
Płaci się za błąd
Wybacz każdy zmarnowany dzień
Wybacz każdy niespełniony sen
Wybacz myśli jak szalone, co nie dały żyć
Tłumaczenie, że to nic
Wybacz słowa jak piekące łzy
Dłonie, gdy wypada wszystko z nich
Wybacz jak wybaczam tobie
Wersje ciągle nowe
Prawdy, której nie chcę znać
To nie ty
Światło w oczach gaśnie
Zmieniam się w popiołu garść
Na życzenie własne,
Ktoś mi jednak pomógł spaść
Dalej lecę głową w dół
Wciąż daleko Ziemia
Jak złośliwy bywa Bóg
Bo tym razem dał mi czas
Choć nie prosiłem go
Bym zrozumiał jeszcze raz
Płaci się za błąd
Wybacz każdy zmarnowany dzień
Wybacz każdy niespełniony sen
Wybacz myśli jak szalone, co nie dały żyć
Tłumaczenie, że to nic
Wybacz słowa jak piekące łzy
Dłonie, gdy wypada wszystko z nich
Wybacz jak wybaczam tobie
Wersje ciągle nowe
Prawdy, której nie chcę znać
To nie ty
Światło w oczach gaśnie
Zmieniam się w popiołu garść
Na życzenie własne,
Ktoś mi jednak pomógł spaść




Wielokrotnie uświadamiamy sobie czas, który przelatuje nam przez palce. Bezpowrotnie... Ale też wspominamy wiele pięknych chwil, ktore wydarzyły się, a mogły wcale się nie wydarzyć... Sumarycznie pewnie jest jakiś bilans... Gdy wspomnimy nasze sukcesy, ludzi, chwile zapisane w czyichś sercach, to chyba podbudowuje mocno... Przynajmniej mnie...
OdpowiedzUsuńÌ to jest dobre. Dopóki nie zatrzymujemy się długo nad gloryfikowaniem swoich dokonań, ale dziękczynieniem za moźliwość dokonania czegoś dobrego dla innych.Kaźdy napotkany człowiek na naszej drodze, ktory zatrzmał się w swej podróźy dla nas jest błogosławieństwem. Nawet jeśli to spotkanie nie przebiegło szczęśliwie, to czegoś nas nauczyło.
OdpowiedzUsuńMiłego dnia :)
Nie zgadzam się z tym marnowaniem czasu w blogosferze.
OdpowiedzUsuńczas dla rodziny, domu i znajomych to inny czas, nie jest powiedziane, że cała muszę coś każdemu dawać z siebie, moje potrzeby i przyjemności też są ważne.
Mogłabym powiedzieć z kolei, że dla mnie marnowaniem czasu jest np. biesiadowanie, kiedy tyle piękna czeka za progiem...
Dzięki. Rozgrzeszyłaś mnie z tego blogowania. Co ja zrobię, jeśli to kocham. Jeśli chodzi o biesiadowanie, to nie chodzi mi o nadmierne poświęcanie czasu przebywania za stołem biesiadnym, ale korzystać trzeba z kazdej możliwości, aby przebywać z bliskimi, jeśli jest to jedyna możliwa opcja. Trudno zorganizować spotkanie ( przynajmniej raz w tygodniu) dla większej grupy, aby wszystkim odpowiadał czas, miejsce i forma, jeśli są bardzo zaangażowani poza domem. Na ogół z piękna korzysta każdy na swój sposób wg własnego wyboru. Przy tak zróżnicowanym wieku w rodzinie takie organizowane spotkania za progiem też bywają , ale już rzadziej niż co niedziela i nie w pełnym składzie.
UsuńMy od dawna spotykamy się kameralnie, nawet w święta trudno wszystkich zebrać przy jednym stole. Wyjątkiem był ślub naszego syna, zabawa do rana z wszystkimi najbliższymi sercu:-)
UsuńTakie spotkania najlepiej lubię - z bliskimi sercu. Wciąż ich za mało i za krótko :)
UsuńUważasz, że publikowanie tekstów na bloga to marnowanie czasu? Boże jedyny, gdybym tak uważała, to w ogóle porzuciłabym swoje zamiłowanie do pisania.
OdpowiedzUsuńOsobiście za stratę czasu uważam różne marności tego świata, ale nigdy nie rozmowy. Bo blog to przecież wymieniane między sobą listy.
Owszem, masz rację, ale o tyle mniej czasu poświęcam rodzinie, która , niestety, rzadko zagląda na moje strony, bo ma mi to za złe, że sie od tego uzależniam. I coś w tym jest.
UsuńWoleliby, abym ujęła ich za ręce i poszła na spacer... tam rozmawiać, a nie za pośrednictwem laptopa :)
A z tym spaserem u mnie gorzej niż z pisaniem :)
witaj
OdpowiedzUsuńJa uważam ,że nie ma czegoś takiego jak marnowanie czasu no bo przecież ten czas zawsze wykorzystujemy , tylko nie zawsze jakbyśmy chcieli..więc jak takie momenty nas dopadają jak Ciebie teraz,to znak ,że czegoś nam brak,że nastała nierównowaga,że czegoś według nas a może najbliższych gdzieś dalismy mniej a czegoś więcej i zaczynamy samooskarżanie...wystarczy wtedy się zatrzymać i pomyśleć czego na ten moment potrzebuję ja lub moi najbliżsi bardziej i wybrać to ale bez oskarżania się ,że na coś zmarnowaliśmy czas...nie, nie marnujemy go nigdy tylko czaami dajemy czegoś sobie lub komuś za mało...równowaga to jest rozwiązanie...Piszesz ,ze lubisz blogowanie a więc ? Rodzina chce Cię bardziej? A Ty? Takie sytuacje są bardzo indywidualne..każdy z nas wtedy sam musi sobie odpowiedzieć czego szukam na blogu? A potem szukać równowagii..moze rodzina chce Ciebie za bardzo ,może nauczyłaś ich tego a moze mają rację może mają Cię za mało, tylko Ty to wiesz :): Pozdrawiam A nawiązując do znikania z bloga i tym, że wtedy malo kto nami się interesuje..to też jest raczej indywidualne....są osoby, które nawiązują przyjażnie a są które zostają anonimowi...blogowisko to blogowisko pojawiajmy sie i znikamy...Ja mam tak od jakiegoś czasu,robią mi się przerwy w pisaniu a każda przerwa oddala nas od innych z bloga, bo każdy oprócz swojego pisania ma swoje życie poza nim...Żyzcę Ci znalezienie równowagii wtym wszystkim:) Pozdrawiam..Pamiętaj,że nie wszyscy komentują Ci co czytają i nie wszyscy w świecie bloga będą pisac do nas i pytać gdzie jesteśmy...Serdeczności slę....Zainspirowałaś mnie do tematu posta:):) Zaraz go napiszę.A więc dziękuję i dobrego dnia życzę:):)
Dziękuję. Napewno wezmę do serca treść tego komenyarza. Brak równowagi - to chyba to, co chwieje się czasami, gdy przeważamy szalę w jedną ze stron.
UsuńPozdrawiam serdecznie :))