Na "pewnej wyspie" nie pada już deszcz,
Tam tylko rozpusta tnie niebo jak nóż.
W wieżach ze szkła, gdzie nie mieszka już dreszcz,
Bezduszni swe akta ukryli już.
Ten anioł śmierci o ciemnych włosach,
Co w słonej wodzie po kolana brodzi.
Nie szuka gwiazd w wysokich niebiosach,
On zbiera to, co z dzieci uchodzi.
Płacz, mały stróżu, w pętli bez końca,
Zbieraj te serca w anielskim smutku.
Na wyspie, gdzie rozum nie szuka już słońca,
Zło się hartuje tak pomalutku.
Czerwone serca, jak ryby po burzy,
Przebite strzałą, co nie zna litości.
Każde z nich w mętnej toni się nurzy,
Wyrzut sumienia – z krwią i bez kości.
A tuż na brzegu, anioł nieduży
Płacze i miota się, nie ma w nim złości
Jego łzy widać w księżyca poświacie,
To rozpaczliwa jest praca , bracie.
Płacz, mały stróżu, w pętli bez końca,
Zbieraj te serca w anielskim smutku.
Na wyspie, gdzie rozum nie szuka już słońca,
Zło się hartuje tak pomalutku.
Bo tam, w pałacu, w jedwabnym salonie,
Elita ból ten na chuć swą przelicza.
Zło oprawione w ogromnej mamonie,
Widać rozpustę w szatańskich obliczach.
Usprawiedliwią każdy grot, rany,
Wygładzą kanty skrwawionych decyzji.
Świat dla nich mapą, nie jest kochany,
Ofiara – łupem w cyfrowej wizji.
Płacz, mały stróżu, w pętli bez końca,
Zbieraj te serca w anielskim smutku.
Na wyspie, gdzie rozum nie szuka już słońca,
Zło się hartuje tak pomalutku.
W świecie elity wciąż myją dłonie,
Biel ich rękawic sumieniu kłamie
Krew na tej wyspie w logice tonie,
Anioł powstaje w sercach obronie.
Płacz, mały stróżu, nad słońcem, co zgasło,
Zbieraj te serca, póki masz siłę...
Bo tutaj „postęp” to złudne hasło,
Co kopie dzieciom przedwczesną mogiłę
Płacz, mały stróżu, w pętli bez końca,
Zbieraj te serca w anielskim smutku.
Na wyspie, gdzie rozum nie szuka już słońca,
Zło się hartuje tak pomalutku.
.gif)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz