Translate

wtorek, 12 listopada 2019

ALTERNATYWA

Zastanawiam się, dokąd panowie teraz zmawiają się, aby uciec w kaździutki wolny dzień od domowych obowiązków, gderania żony, skoro sezon skraca nam listę możliwości.
Jakich?

Na ryby- w kaździuteńki wolny dzień
Na ryby - na leniwą rzeczkę w cień
zabieramy sprzęt i starkę
a na drzwiach wieszamy kartkę
Nie wracamy aż we czwartek
zapuszczamy się pod Warkę
Na ryby - by zielony wdychać chłód
Na ryby - by odbiciem tykać wód
Jedną twarzą łyknąć z flaszy
Drugą z toni w niebo patrzyć
Na ryby...

gif Irina Marinina/MIRA1/


A można i na grzyby
Na grzyby - w aromatów pełen las
Na grzyby - przed wyjazdem słuchaj sprawdźmy gaz
Weźmy czegoś parę kropel
A na drzwiach wywieśmy o tem
Że ruszyliśmy w sobotę
bo powzięlismy ochotę

gif.webnode.com

Na grzyby - tu borowik a tam dzik
dzik, wściekły na mnie... ech... pociągnijmy sobie łyk
nie musimy dużo łykać, by się przestać lękać dzika
bo gdyby, gdyby łyk większy
to na lwy'by, a dlaczego nie na lwyby

Pinterest

na lwy'by - na gorący czarny ląd
na lwy'by - gdyby, gdyby nieco bliżej stąd
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję"
na lwy'by - patrzysz samiec, wiec go trrrach
a tu lwica - tonie w łzach
robi nam się strasznie głupio
bo ten lew już ukatrupion
więc czyby nie lepiej już na ryby
lub na grzyby
albo na ryby
w każdym razie nie na lwy'by
a może na ryby w grzybach, duszone

No to wybierajcie się panowie na ryby, pierwszy składnik wymarzonego dania, ale trochę fantazjując.

Kabaret Starszych Panów "Na ryby" - YouTube


by J. F. Kernan (1878 – 1958)
by J. F. Kernan (1878 – 1958)

by J. F. Kernan (1878 – 1958)

by J. F. Kernan (1878 – 1958)

by J. F. Kernan (1878 – 1958)

by J. F. Kernan (1878 – 1958)

by Russell Sambrook (1891 – 1956)

7 komentarzy:

  1. Często chodzę na ryby z mężem. Dla niego to pasja, dla mnie, cóż, lubię jeść ryby. Nauczyłam się wędkować jak miałam dziesięć lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba miałabym największy kłopot z przynętą... tj, wijącym się robaczkiem :)
      Podobno można też na bułeczkę coś złowić lub na przynętę sztuczną, ale jak tu takie stworzonko wyrwać z jego naturalnego środowiska i to w bólu? Trudno to pogodzić, bo jem rybki, więc ktoś robi to za mnie. Powinnam na starość zmienić sposób żywienia, ale chyba już na to za późno.

      Usuń
    2. Na kukurydzę też biorą. ;) Wyrwać ze środowiska? Sprawić ból? Przyrządzić i zjeść? Przecież jadasz zwierzęta. ;)
      Ja z kolei mięsa nie jem, ale ryby lubię. Dlatego łowię, żeby ryba świeża i zdrowa była. :)

      Usuń
  2. Nie zapomnę, jak lat temu wiele exmąz z kolegami w sobotnie przedpołudnie pojechał na ryby z wypasionym sprzętem i zabrał ze sobą córkę. Dla niej wędki nie było, więc na odczepnego dali jej kawałek kija z żyłka. I zgadnijcie, kto najwięcej złowił? No przecież, że nie wędkarze:) Do tej pory córka się chwali swoim sukcesem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten wielki i oczywisty sukces córki był zapewne policzkiem dla "wytrawnych" wędkarzy. Wart uwiecznienia na fotografii a nawet obrazie , tak, jak na przedostatniej mojej ilustracji :)

      Usuń
  3. Mój mąż coś ostatnio przebąkuje o łowieniu ryb.
    Zastanawiam się nad tym, czy On się starzeje, czy dorośleje:):):)
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że mój mąż nigdy nie "dorośnie", bo w pobliżu nie ma łowisk :)))

      Usuń