Przepraszam najmocniej, ale nie będę prezentować tu swoich fantazji, a tym bardziej kulinarnych. Zdolności kulinarnych niestety, jak już na tym blogu pokazałam - nie mam.
Nie ukrywam, że ostatnio zainteresował mnie artykuł na stronie Atlas Obscura, którego autorem jest Amanda Herbert. Nie dość, że treść ciekawa, to jeszcze ilustracja w postaci zaskakujących gifów autorstwa Anny Sorokiny zainspirowała mnie, aby się z Wami nimi podzielić.
Fantastyczne uczty pierwszego znanego szefa kuchni w Anglii
Okręty wojenne z ciasta, żaby wyskakujące z ciast i inne widowiska wymyślone przez Roberta Maya
"Miłośnicy ekstremalnych dań chwalą je jako wyraziste i pełne energii, jako sposób na przeciwstawienie się starszym tradycjom kulinarnym, postrzeganym jako sztywne i nadmiernie wyrafinowane. Ale jedzenie w przeszłości było bardziej olśniewające i niebezpieczne, niż moglibyśmy sobie wyobrazić. Robert May (ok. 1588–1664), znany szef kuchni w elżbietańskiej i jakobińskiej Anglii, zasłynął z organizowania wystawnych uczt pełnych nastrojowych efektów, wrażeń sensorycznych i dramatycznych, a nawet ryzykownych, popisów. Podczas bankietów Maya kłęby dymu prochowego zasnuwały powietrze. Zwierzęta skakały po stole. A goście nigdy nie byli pewni, czy jedzenie na talerzu jest martwe, czy żywe.
Kuchnia Maya została ukształtowana przez długą historię fantastycznych uczt w Anglii. „May tęsknił za bardziej dekadenckimi widowiskami kulinarnymi z przeszłości” – wyjaśnia Heather Wolfe, bibliotekarka i kustosz rękopisów w Bibliotece Szekspirowskiej Folgera w Waszyngtonie , gdzie znajduje się kilka oryginalnych egzemplarzy książki kucharskiej Maya. „Chciał zaoferować inny, starszy rodzaj gościnności”. Dla Maya oznaczało to powrót do średniowiecznych tradycji biesiadnych, gdzie potrawy były podawane do stołu, a ucztom towarzyszyły śpiewy, tańce, a nawet akrobacje. Półmisek po półmisku, młody szef kuchni zaczął projektować coraz bardziej wyszukane kulinarne fantazje.
Choć o Mayu niewiele się pisze, książka kucharska szefa kuchni, The Accomplisht Cook (wydana ok. 1660 r.), oferuje dogłębne spojrzenie na jego metody i motywacje. Na przykład, serwując gościom obiad, May napisał, że chciał zapewnić sobie „podziw… [obserwatorów]” i sprawić, by wszyscy skończyli posiłek „z wielką przyjemnością i zadowoleniem”. Na przykład na święta i „czasy festiwali” May przygotowywał wyszukane zestawy, które nazywał „Triumfami i trofeami w sztuce kulinarnej”.
Żywe zwierzęta skaczące i machające skrzydłami na stole sprawiały, że „Panie podskakiwały i piszczały”.
Podczas jednego ze spektakli kulinarnych May tworzył miniaturowe zamki i statki z ciasta, „z flagami i proporcami”, a także „murami obronnymi, bronami, bramami i mostami zwodzonymi z tektury”, a także wyposażał je w maleńkie armaty wypełnione prawdziwym prochem. On i jego personel kuchenny ogłaszali, że statek i zamek będą walczyć w pozorowanej bitwie, odpalano ładunki prochowe, a ciasto wybuchało w chmurze dymu. Miało to rzekomo atakować nosy gości tym, co May nazwał „smrodem prochu” – specjalnym efektem, który, jak wierzył, miał w równym stopniu zachwycać i obrzydzać.
W kolejnym „Triumfie i Trofeum” May inscenizował nad stołem coś, co w istocie było bitwą na balony wypełnione aromatycznymi balonami z wodą. Polecił swojej obsłudze wydmuchać żółtka i białka z surowych jajek, a następnie napełnić czyste, puste skorupki wodą różaną i zakleić otwory. Następnie jajka były strategicznie rozstawiane wokół stołu, aby goście mogli się nimi bawić. Rzucane jajka rozbijały się, skrapiając wszystkich wodą różaną i wypełniając pomieszczenie zapachem.
Spektakle kulinarne Maya okazały się sukcesem. Dwóch fanów napisało nawet wiersze o swoich doświadczeniach przy jego rewelacyjnych stołach. Jeden z nich pytał: „Kto potrafi z ciasta, z najlepszej mąki, / zbudować kompletny fort, zamek lub wieżę [?]”, a inny chwalił jego umiejętności „słodzenia, konserwowania, sosowania, marynowania, / przyrządzania rzadkich sosów, które jednocześnie cieszą i łaskoczą”.
„Kto potrafi z najlepszej mąki zbudować kompletny fort, zamek lub wieżę?
Ale nie wszystkie posiłki Maya były lekkie i przyjemne. Jego popisowym daniem świątecznym był naturalnej wielkości „jeleń” zrobiony z ciasta, które wyglądało, jakby właśnie został trafiony strzałami i upadł na stół. Kiedy goście wyciągali strzały z boku jelenia, wino tryskało, „jak krew wypływająca z rany”, zapewniając gościom chwilę zaskoczenia i przerażenia.
Żywe zwierzęta również odgrywały swoją rolę. Za kulisami May i jego personel wypełniali upieczone na ślepo spody do ciast żywymi żabami; następnie przykrywali wijące się płazy upieczonym wierzchnim spodem, zanosili danie na stół i czekali, aż zwierzęta wyjdą. May stosował tę sztuczkę również z żywymi ptakami. Kiedy goście próbowali pokroić swoje ciasta, ptaki wyskakiwały z patelni, trzepotały skrzydłami tak mocno, że gasiły świece na stole i pogrążały gości w nagłej ciemności. Podczas gdy żywe zwierzęta skaczące i trzepoczące skrzydłami na stole wywoływały „podskoki i piski pań”, May wierzył, że początkowy strach ustąpi miejsca rozbawieniu: „Latające Ptaki i skaczące Żaby, jedna na górze, druga na dole, sprawią wiele radości i radości całemu towarzystwu” – napisał.
![]() |
| Statki-ciastka były wyposażone w armaty z prawdziwym prochem strzelniczym, który, gdy odpalono go w celu zainscenizowania bitwy, powodował eksplozję statków w chmurze dymu. |
Ten pełen wyobraźni szef kuchni z pewnością starał się tworzyć aurę tajemniczości i zaskoczenia przy swoich stołach, ale równie mocno dbał o swój wizerunek. Większość informacji o życiu szefów kuchni w elżbietańskiej i jakobińskiej Anglii zaginęła, ponieważ wielu z nich – nawet tych, którzy zyskali szacunek – pochodziło z ubogich rodzin. May zrobił jednak coś, co sprawiło, że pamięć o nim przetrwała długo po jego śmierci: promował się w prasie.
Zbliżając się do 71. urodzin, May postanowił stworzyć trwały ślad swojej wiedzy. Choć bankiety Maya były niezwykłe, były też ulotne. W XVI i XVII wieku nie pisano recenzji restauracji; pierwsze gwiazdki Michelin dla wykwintnej kuchni przyznano dopiero w 1926 roku. Kiedy dym opadł, a goście odeszli, May martwił się, że jego kulinarne spektakle zostaną zapomniane. Postanowił napisać książkę. „Bóg i moje sumienie” – wspominał w dedykacji dla Kucharza-Wybitnego – „nie pozwoliłyby mi pochować tych moich Doświadczeń wraz z moimi Srebrnymi Włosami w grobie”.
W swojej autobiografii, będącej jednocześnie książką kucharską, w jasny, prosty sposób wyjaśniał, jak przyrządzać wspaniałe i nieziemskie kulinarne spektakle, które sam stworzył. „May prezentował się jako osoba zarówno autorytatywna, jak i przystępna” – mówi Wolfe. W książce „było tak, jakby May był twoim szefem kuchni, a ty jego wirtualnym uczniem. Chciał odczarować sztukę gotowania i stać się twarzą nowoczesnej gościnności”.
Rzucane jajka rozbijały się, a wszyscy zostali spryskani wodą różaną i pomieszczenie wypełnił zapach.
Dla Maya oznaczało to dosłownie umieszczenie jego twarzy w książce. Zamieścił portret autora: po raz pierwszy w tamtym okresie. W tamtym czasie zaszczyt ten doznawali zazwyczaj tylko przedstawiciele elity i osoby wykształcone, takie jak członkowie rodzin królewskich, politycy i znani pisarze. Według Wolfe'a, May był pierwszym pracownikiem sektora spożywczego, który dostąpił tego wyróżnienia. „The Accomplisht Cook” również osiągnął imponującą cenę: pięć szylingów, dwa razy więcej niż większość innych książek, czyli mniej więcej równowartość dzisiejszych 50 dolarów.
Te strategie brandingowe przyniosły efekt, a książki May sprzedały się jak świeże bułeczki. „W ciągu 25 lat ukazały się pięć razy” – mówi Wolfe. „Były hitem”.
O popularności Maya świadczy szeroka gama publikacji, które reklamowały jego książkę. Wydawcy umieszczali reklamy w podręcznikach geograficznych i traktatach religijnych, tomikach poezji i chemii; nawet John Selden, jeden z najbardziej szanowanych prawników i intelektualistów swoich czasów, umieścił reklamę „The Accomplisht Cook” na okładce swojej książki.
Być może, aby przyciągnąć tak zróżnicowaną publiczność, May zamieścił przepisy bardziej przystępne niż inne. Książka oferowała 21 różnych sposobów na przygotowanie omletu – wiedzy, która prawdopodobnie była przydatna tylko w dużych, zamożnych domach. Jednak inne przepisy cieszą się większym zainteresowaniem i są bardziej trwałe. Sałatka z buraków Maya wymagała buraków, młodego szpinaku, szczawiu i suszonych porzeczek, polanych dressingiem z oliwy i octu. Jego grillowany homar został przypieczony na ruszcie i polany masłem, cytryną i odrobiną gałki muszkatołowej. Pyszny pudding migdałowy wymagał zmielonych migdałów, śmietany, jajek, cukru i wody różanej.
Dla wszystkich, którzy chcą wypróbować przepisy May, Biblioteka Szekspirowska Folgera zdigitalizowała całą książkę, udostępniając ją bezpłatnie i publicznie. Wystarczy pominąć żywe żaby i ptaki na liście zakupów"


