Drogie panie!
Czy już zastanowiłyście się, na co przeznaczycie ewentualnie zaoszczędzone pieniądze z tytułu niezrealizowanych zakupów w galeriach czy lumpeksach?
Już marketingowcy głowią się nad reklamami, aby to źródełko wolnych środków skierować w swoją stronę, np.: w zakupach internetowych.
Żeby czasem nie przeliczyli się, bo przecież ktoś za te pełne kosze artykułów spożywczych, mających stanowić zapas, jak na wojnę, musiał zapłacić.
Zupełnie inną sprawą jest fakt, że część tego dobra znajdzie się w śmietnikach, bo przecież nie było czasu sprawdzać terminu przydatności, brało się z półek, jak, i co... leci. Dopiero w domu wyrzucimy gdziekolwiek, bo szkoda czasu na segregację. Nie wolno przecież przebywać bez większej potrzeby poza mieszkaniem! A przy śmietniku tyle zarazków, jakby tego jednego byłoby za mało.
A co z książkami z bibliotek?
Ile tam kartek było poprzewracanych przez poślinione brudne paluchy w egzemplarzach wypożyczonych tuż przed ogłoszeniem pandemii?
Ja sama mam w domu 3 a mąż 1 książkę z biblioteki.
Najlepiej byłoby je spalić, a zakupić nowe i oddać w to miejsce do biblioteki.
Czy zasoby biblioteczne można odkazić?
Teraz zakładanie białych rękawiczek, to "musztarda po obiedzie".
Ale liczę na Gości, którzy z racji zawodu wyjaśnią, czy to stanowi w ogóle jakieś zagrożenie dla bibliotekarzy i czytelników.
A co z zaplanowanym weselem?
A co z zaplanowanym weselem?
![]() |
| Ferrari AGE & Fashion Lux World its My life |
O tym, że wojaże też mamy za sobą na jakiś czas (odłożone w czasie podróże poślubne), to już pisać nie muszę, a konkretnie o Rzymie... przemilczę.
Pociesza może niektórych fakt, że nie tylko my, Polacy, tam nie zajrzymy szybko.




Wiesz co?
OdpowiedzUsuńCenię Cię także za poczucie humoru.
:-)
I to mnie przy życiu trzyma ( między innymi, nie zapominając z rana o... kawie i znaku krzyża św - moze w innej kolejności :))
UsuńHa,ha... że ja też nigdy nie grzeszę nadmiarem gotówki? Czy to w kryzysie, czy nie. Potrafię bez trudu "zagospodarować" każdą złotówkę :) :) Więc problemu nie widzę :) :)
OdpowiedzUsuńTo samo mówi mąż o mnie, dziwne... :)
UsuńTo niesamowite, jak się nagle okazuje, że jedna choroba ma wpływ na tak mnóstwo aspektów życia. Właśnie - co z weselami? Ja nie zamawiam kuriera, bo nie chcę nowej osoby pod drzwiami, a i tej osoby nie chcę narażać na spotkanie z kolejną osobą.
OdpowiedzUsuńMam podobnie. Jak odbiorę leki, kiedy juz nadejdą do apteki?
UsuńW poście to raczej mało ślubów jest.
UsuńNadmiar gotówki, nie wszystkim grozi.
Książek z bibliotek już nie wypożyczam,
właśnie ze względu na to, że niektóre poplamione,
ochuchane, obmacane. Na tekturze wirus może przeżyć kilka godzin.
Ponoć w Anglii nic nie odwołane, nic niepozamykane,
gdyż to nic nie da,
ponoć trzeba być dotkniętym Covid-19 by się uodpornić.
Słabsze osobniki muszą wyginąć, jak to w przyrodzie.
Straszny to miernik siły naszej witalności. Emeryci na straty?
UsuńPremier Boris Johnson powiedział, że "musimy się przygotować na to, że nasi najbliżsi mogą odejść". Widać, że nie chcą zbyt wiele zmieniać.
OdpowiedzUsuńUważają, że planeta jest przeludniona i odejdą inni, ale nie oni.
UsuńTak naprawdę, to niektórzy nie korzystają z bibliotek właśnie przez zarazki...ale gdyby to było aż tak niebezpieczne, to ja powinnam już nie żyć!
OdpowiedzUsuńWłaśnie na merytoryczny komentarz w tej sprawie od Ciebie liczyłam :)
UsuńWiesz, Jotko, że lekarze i pielęgniarki też mniej chorują, mimo, że mają styczność z zarazkami :) , ale tym stwierdzeniem wcale nie podważam Twojej opinii. Pozdrawiam serdecznie:)