Translate

czwartek, 25 kwietnia 2019

PRZYJĘCIE ŚWIĄTECZNE


Jeszcze trwa OKTAWA WIELKANOCNA. 
Oprócz doznań duchowych, co niektórzy pamiętają doznania fizyczne. A to zmęczenie pań domu, jeśli nie zamówiły cateringu , a to wstręt przed spojrzeniem w lustro, aby nie widzieć drugiego podbródka lub dodatkowej fałdki na brzuchu. Bo nie chciało się podnieść czterech literek od stołu , żeby spacerku doświadczyć. Część bohaterów dyngusowych kąpieli kuruje się teraz w łóżeczkach.

Niektórzy może niewiele pamiętają z tych dni świątecznych, bo miarka się ciut ciut przebrała. Sądzę jednak, że to już nie te czasy, kiedy w trakcie zawziętej dyskusji rodzinnej nagle ktoś zsuwał się pod stół, i to wcale nie z braku ciętej riposty, ale zbyt słabej głowy a mocnego  czy nadmiernie spożytego trunku. Przyznać należy, że po krótkim w parterze odpoczynku, znów liczba gości się zgadzała, już wypoczęty człowiek z zadowoleniem wynurzywszy się spod stołu, oświadczał "już jestem... na czym to skończyliśmy?"

Na tę okoliczność przedstawiam wiersz Ludwika Jerzego Kerna, opublikowany 22 listopada 1953 roku w Przekroju:


10 komentarzy:

  1. Tak, pamiętam takie czasy, ale wtedy młoda byłam i obserwowałam jak to innym się coś niecoś wyrwało spod kontroli. A gdy teraz jestem już duża, to mam inne priorytety niżeli biesiady przy stole.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawniej ludzie przywiązywali większą wagę do spotkań bezpośrednich, które często kończyły się biesiadowaniem. Obecnie,, po nadmiarze kontaktów zawodowych, raczej ucieka się do pieleszy domowych, przed komputer, bez potrzeby pielęgnowania stosunków towarzyskich , chyba. że to będą spotkania integracyjne :-) Te ostatnie też różnie się kończą.
      Co do przebierania miarki w napojach wyskokowych, to chętni zawsze znajdą kluby, bary czy...ławkę w parku. W obecnych czasach nie mniej groźne są inne używki, które niestety, stosowane są przez coraz młodszych ludzi.

      Usuń
    2. Preferuję spotkania niebiesiadne. :)

      Usuń
    3. Czyli nasze preferencje są zgodne :-)

      Usuń
  2. Gorzałka jest dla ludzi, byle z umiarem. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za pozdrowienia. Wzajemnie, miłego wekendu :-)
      Umiar to bardzo pożądana cecha we wszystkich dziedzinach życia.

      Usuń
  3. Tereso... dzięki Tobie odkrywam na nowo \Ludwika Jerzego Kerna, z którym więź miałam dawno i nazbyt wątłą. A to naprawdę świetna, humorystyczna twórczość :))
    Ale i Twój post niesamowicie dowcipny, rozbawił mnie nieźle. Jak dla mnie, Twoja proza dorównała dziś Kernowym rymom :)) Haha Dziękuję :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ proszę bardzo, Emmo :-) Cieszy mnie, jeśli znajduję duszę odczuwającą podobnie. Zastanawiam się czasem, czy wypada mi jeszcze podejmować tematy w lekki sposób, gdy mój wiek "coraz... poważniejszy". To chyba tak dla przeciwwagi, aby nie liczyć dni ani lat :-) Jeśli chodzi o Poezję Ludwika Jerzego Kerna, to znałam też kilka wierszyków, uwielbiałam autora, ale całego dorobku nie znałam. Teraz z uporem odkrywam i też podziwiam.
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. Ojej, oczywiście, że wypada! Żartuj, Tereso, z radością się to czyta. A jestem pewna, że jak trzeba, to jesteś też poważna! :)

      Usuń
    3. Życie samo wymusza odpowiednią reakcje na realia, jakie nas otaczają,często zaskakując swoją nieprzewidywalnościa. Jest w nim miejsce na radość, ale i na smutek, na humor i powagę. Zawsze staram się zachować umiar. Pozdrawiam serdecznie, Emmo!

      Usuń